O KSIĄŻCE
Czy nie łatwiej wyobrazić sobie nową epokę lodowcową, globalną zagładę ludzkości lub zderzenie Ziemi z wielką kometą niż koniec kapitalizmu? Neoliberalny dyskurs zniewala dziś umysły, aresztuje wyobraźnię i wyklucza głosy krytykujące społeczno-ekonomiczne status quo. Umiejscawia się w związku z tym w szeregu „niepodważalnych” dogmatów – tuż za dyskursem zimnowojennym, feudalnym i fundamentalistycznym. Pragnie być systemem „pozbawionym alternatywy” i „zgodnym z naturą ludzką”. Autorki i autorzy zbioru Zniewolony umysł 2. Neoliberalizm i jego krytyki poddają ideologię i praktykę „wolnorynkową" analizom zakorzenionym w różnych wersjach krytyki władzy. Konstruują alternatywne propozycje myślenia w czasach likwidacji wyobraźni politycznej i szukają rozwiązań dla problemów późnej nowoczesności poza przestrzenią wyznaczoną przez logikę kapitału. Sięgają też do własnych doświadczeń działania na rzecz zmiany społecznej. W ich ujęciu inny świat – lub inne światy – jest możliwy.
SPIS TREŚCI
Ewa Majewska, Janek Sowa, Od redaktorów. Neoliberalizm – petryfikacja wyobraźni
Ewa Charkiewicz, Od komunizmu do neoliberalizmu. Technologie transformacji
Ewa Charkiewicz, Aneks. Michela Foucault analityka władzy
Michał Herer, Przyszłość pewnej hipotezy
Janek Sowa, Łamiąc kod. Media a neoliberalny konsensus
Roman Dziadkiewicz, Myślenie grupowe albo modernistyczni mistrzowie
Anna Nacher, Cyberfeminizm jako praktyka rozwikływania splatających się sieci władzy
Przemysław Wielgosz, Naród i jego sobowtóry
Krzysztof Lewandowski, Ekonomia radości
Ewa Majewska, W kwestii migracji – nowe formy zarządzania ludźmi?
Jarosław Urbański, Praca w dobie globalizacji – w poszukiwaniu alternatyw
O SERII "LINIA RADYKALNA"
Celem "Linii Radykalnej" jest wprowadzenie do dyskusji na temat społeczeństwa, polityki, ekonomii i kultury głosów marginalizowanych lub pomijanych. Punktem wyjścia dla twórców serii jest światopogląd wolnościowy i perspektywa niezależnego aktywizmu. Interesują nas kwestie istotne dla współczesnej Polski, ale także sprawy o uniwersalnym znaczeniu: laicyzm, nacjonalizm, migracje, ekologia, feminizm, konsumpcja, praca, życie codzienne, przestrzeń publiczna, demokratyzacja i wiele innych Cechą wyróżniającą przedstawiane autorki i autorów – najnowszych, klasyków, jak i tych „źle obecnych” – jest przede wszystkim radykalne zakwestionowanie obowiązującego status quo.
Ewa Majewska i Janek Sowa
“I have a dream” – te słynne słowa wypowiedział Martin Luther King 28 sierpnia 1963 roku w Lincoln Memorial w Waszyngtonie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy na tamten moment, trzeba przyznać, że słowa te i wydarzenia, w kontekście których padły, zmieniły oblicze amerykańskiego społeczeństwa. Masowy ruch czarnych mieszkańców USA okazał się siłą tak wielką, że konserwatystom, odmawiającym im praw obywatelskich, nie udało się go powstrzymać. Jednak kiedy zaczynała się ta walka, postulaty czarnych aktywistów wydawały się utopią, marzycielstwem i przejawem myślenia życzeniowego. Rasizm był tak głęboko zakorzeniony w mentalności Amerykanów, że wydawał się czymś naturalnym, a dążenie do szybkiej i radykalnej zmiany, która ostatecznie nastąpiła, można było łatwo zbyć jako zamach “z motyką na Słońce”. Bardzo podobną sytuację odnajdujemy w najnowszej historii naszej części Europy. Kto spodziewał się w połowie lat 80-tych, że zaledwie kilka lat dzieliło system sowiecki od ostatecznego zgonu? Chociaż wielu działaczy i działaczek opozycyjnych wiedziało, że kiedyś musi to nastąpić, nikt nie spodziewał się, że stanie się to tak szybko. Dzisiaj mało kto ośmiela się marzyć i myśleć o alternatywach dla istniejącej porządku społeczno-polityczno-ekonomicznego. “Koła historii nie da się odwrócić” - ten slogan, oparty na prymitywnej interpretacji Marksa czy też na naiwnym pop-heglizmie, powtarzany był jak mantra przez władzę Polski Ludowej. Realny socjalizm się skończył, ale determinizm i “dziejowa konieczność” pozostały. Dzisiaj systemem “pozbawionym alternatywy” i “zgodnym z naturą ludzką” pragnie być kapitalizm. Neoliberalna propaganda stara się zniewolić umysł i zaaresztować wyobraźnię tak, aby społeczno-ekonomiczne status quo nie było poddawane krytyce i aby nie szukać dla niego alternatyw. W zawłaszczonym przez polityczną prawicę imaginarium nie znajdujemy już miejsca na figury wskazujące rolę nietolerancji i nienawiści, stereotypów i represji oraz ekonomicznych nierówności w naszym społecznym funkcjonowaniu. Nie znajdujemy w nim również wyobrażeń innego świata, wolności, równości i pokoju. Proponowane przez neoliberalne thinktanki, a potem również przez neoliberalne media, polityków, akademików i urzędników figury "wojny z terrorem", "zagrożenia komunizmem", "natury ludzkiej" i wiele innych, skutecznie powstrzymują wszelkie myślenie, którego celem i intencją nie byłaby legitymizacja status quo bądź generowanie zysków. „Wyciszająca warstwa śniegu zaczęła pokrywać radykalną historię Stanów Zjednoczonych” – pisała Adrienne Rich w 1984 roku[1]. Mniej więcej w podobnym miejscu znajdujemy się dzisiaj. Społeczeństwo polskie najwyraźniej uznało, że nie warto wychodzić na ulice, skoro po dekadzie masowego społecznego protestu (czyli w latach 80-tych ubiegłego wieku) nowy system nie przyniósł tyle zmian na lepsze, co rozczarowań. Nachalna nagonka na wszelkie myślenie progresywne, uparcie etykietowane jako "komuna", skutecznie zniechęciła większość Polek i Polaków do aktywnego oporu przeciw prywatyzacji, likwidacji zabezpieczeń społecznych. Zwrot w stronę skrajnego konserwatyzmu w prawie i obyczajach również nie napotkał na zmasowany opór. Samorządność – jedno z najważniejszych haseł polskiej "Solidarności" – została przez neoliberalne rządy zastąpiona generowaniem zysku dla nowych, a często również starych elit. Nieudolnie konstruowane przez neoliberalne thinktanki strategie rozwoju dla Polski poskutkowały milionami ludzi ekonomicznie i społecznie upośledzonych lub wykluczonych, których aktualne władze najchętniej chyłkiem zamknęłyby w więzieniach.
W głównym nurcie dyskursu publicznego praktycznie nieobecna jest dzisiaj refleksja nad alternatywą dla projektu neoliberalnego. Tymczasem warto się nad tym zastanawiać; nie tylko w kontekście naszego własnego kraju. Krytyczna refleksja nad globalizacją pokazuje, że przynajmniej część polskich problemów jest związana z ewolucją globalnej gospodarki. Amerykański socjolog Immanuel Wallerstein w książce Koniec świata, jaki znamy przewiduje rychły upadek kapitalizmu. Jego zdaniem system światowej gospodarki kapitalistycznej przetrwa jeszcze co najwyżej 25 do 50 lat. Ostry kryzys zbliża się z czterech zasadniczych powodów:
1. Deruralizcja świata
Jednym z warunków przełamania fazy stagnacji, w jaką od czasu do czasu wpada kapitalizm, jest obniżenie kosztów pracy. Było to i wciąż jeszcze jest możliwe dzięki napływowi taniej siły roboczej ze wsi do miast. Przymierający głodem rolnicy gotowi są pracować za najniższe stawki. W miastach, do których emigrują, nie mają sieci kontaktów i znajomości, umożliwiającej otrzymanie lepszej pracy. Ale w miarę, jak zadomawiają się w nowym miejscu, sytuacja zmienia się i awansują na „wyższe szczeble” hierarchii zatrudnienia (nie znaczy to, że stają się bogaci; pracują nadal za niewielkie pieniądze, ale jednak na lepszych warunkach niż wcześniej). Na mniej płatnych posadach zastępują ich nowi imigranci. Ludność wsi była tradycyjnie bardzo liczna, o wiele liczniejsza niż ludność miast. W ciągu ostatnich kilku dekad na całym świecie następuje jednak gwałtowny spadek liczby ludzi zajmującej się rolnictwem. W skali całego świata wynosi ona dzisiaj 50%, a na wielkich jego obszarach jest to zaledwie 20%, czy nawet ok. 5%, jak w krajach zachodnich. Rezerwuar taniej siły roboczej powoli się wyczerpuje, co w dłuższej perspektywie spowoduje nieuchronny wzrost kosztów siły roboczej.
2. Kryzys ekologiczny
Warunkiem utrzymania niskich kosztów produkcji, niezbędnych do wzrostu lub przynajmniej utrzymania wysokiej stopy zysku i tym samym kontynuowania akumulacji kapitału, jest eksternalizacja negatywnych skutków procesu produkcyjnego. Przez długie lata fabryki zatruwające środowisko nie płaciły za jego oczyszczanie. Robił to budżet państwowy, a więc wszyscy. Kapitaliści nie byli również odpowiedzialni za to, co stanie się z ich produktami, kiedy wyjdą z użycia. Obecnie jednak dewastacja środowiska osiąga poziom widoczny dla przeciętnego człowieka, co generuje większą presję na ustawodawców, aby uchwalili przepisy zmuszające kapitalistów do internalizacji kosztów. Przykładem jest chociażby prawo Unii Europejskiej, zobowiązujące producentów samochodów do ich złomowania, jak też podejmowane gdzieniegdzie próby wymuszenia produkcji bardziej ekologicznych samochodów. Im bardziej zniszczone będzie środowisko, tym większa stanie się presja na zmianę logiki produkcji, co doprowadzi do wzrostu kosztów i obniży stopę zysku, utrudniając tym samym wyjście ze stagflacji.
3. Demokratyzacja
Wraz z postępującą emancypacją krajów peryferyjnych, wzrastają również oczekiwania ich obywateli co do poziomu życia i przestrzegania praw człowieka. Darmowa edukacja, ochrona zdrowia i świadczenia socjalne są coraz częściej uznawane za niezbywalne minimum. Dobrym przykładem kryzysu na tym poziomie jest spór o patenty na leki przeciw AIDS. Koalicja państw biednych odmówiła respektowania praw patentowych i pomimo sprzeciwu koncernów farmaceutycznych prowadzi „piracką” produkcję leków, odpowiadając na zapotrzebowanie swoich obywateli. Jeszcze 50 lat temu byłoby nie do pomyślenia, żeby Tanzania czy Indie dyktowały reguły gry przedsiębiorcom z Niemiec lub Anglii. Innym podobnym przykładem jest fiasko negocjacji Światowej Organizacji Handlu w Cancun w 2003 roku. W ciągu najbliższych lat ten trend będzie się zdaniem Wallersteina umacniał.
4. Atrofia państwa
Państwowe struktury władzy, które tradycyjnie ułatwiały działanie kapitalistom, ustalając korzystne dla nich prawa i dbając o ich egzekwowanie, stają się coraz mniej wydajne i cieszą się coraz mniejszą legitymizacją w oczach obywateli. Stosując neoliberalną politykę, a więc obcinając wydatki i wycofując się z gospodarki, rządy państwowe same ograniczają swoje wpływy. Teraz nie mogą już ich używać, aby pomagać kapitalistom, jak działo się to wcześniej.
Do powyższej listy dodać można by jeszcze czynnik piąty, a mianowicie światową dynamikę demograficzną. Państwa Północy mają bardzo niskie – lub nawet ujemne – wskaźniki przyrostu naturalnego. Natomiast Południe eksploduje. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat ludność na przykład Nigerii zwiększy się prawdopodobnie ze stu kilkudziesięciu do około trzystu milionów. Podobnie stanie się w wielu innych krajach. Bogate, ale geriatryczne i kurczące się społeczeństwa Północy będą musiały bronić się przed roszczeniami rosnących populacji biednego Południa.
Zdaniem Wallersteina zaostrzanie się konfliktu jest w takiej sytuacji nieuniknione, ale kapitał nie podda się oczywiście bez walki. “Uprzywilejowani będą próbować stworzyć nowy rodzaj historycznego systemu, który będzie oparty na nierówności, hierarchiczny i stabilny. Mają przewagę w postaci władzy, pieniędzy i informacji do dyspozycji. Niechybnie sięgną po coś pomysłowego i możliwego do realizacji” – napisał Wallerstein niespełna 10 lat temu [podkreślenie – E.M. i J.S.][2]. Z dzisiejszej perspektywy słowa te brzmią jak zapowiedź „globalnej wojny z terrorem”, będącej przecież próbą dalszego narzucania globalnych reguł gry przez najbardziej uprzywilejowanego gracza.[3]
W odróżnieniu od Marksa i wielu marksistów, którzy również głosili krach kapitalizmu, Wallerstein nie jest deterministą. Jego zdaniem nie można mieć pewności, że po kapitalizmie koniecznie nadejdzie coś lepszego. Nie jest wykluczone, że zamiast większej wolności, globalny kryzys przyniesienie większe zniewolenie: rosnącą militaryzację ładu światowego, mnożące się wojny, zmniejszenie roli instytucji międzynarodowych, zawężenie pola wolności indywidualnej i postępującą degradację środowiska. Właśnie dlatego warto naszym zdaniem ćwiczyć wyobraźnię i podejmować próby krytycznej analizy społeczno-polityczno-ekonomicznego status quo, poszukując jednocześnie możliwych alternatyw. Gdyby historyczny determinizm był prawdą, moglibyśmy spokojnie siedzieć i czekać, aż kapitalizm wywróci się pod naporem własnych wewnętrznych sprzeczności, a z jego ruin spontanicznie zrodzi się lepszy świat. Nie wierzymy, aby tak miało być i dlatego wydaje nam się, że warto analizować rozmaite alternatywy i szukać rozwiązań maksymalizujących równość i demokrację, nawet, jeśli większość autorytetów otwarcie twierdzi, że nie ma alternatyw. Jeśli z kryzysu ma zrodzić się coś lepszego, będzie to tylko to, co wymyślimy.
Projekt neoliberalny, leżący u podstaw globalizacji i dyktatury rynku, z jaką mamy dzisiaj powszechnie do czynienia pod postacią globalizacji, był krytykowany od kilku dekad.[4] Jednak dopiero ostatnie dziesięć lat przyniosło zdecydowane ożywienie i radykalizację oporu. Momentem zdecydowanie przełomowym były wydarzenia w 1999 roku w Seattle, kiedy protesty przeciw kolejnemu Światowemu Forum Ekonomicznemu, podczas którego politycy i przedsiębiorcy z Północy debatowali za zamkniętymi drzwiami na temat ustalenia korzystniejszych dla nich reguł działania globalnej gospodarki, zakończyły się zamieszkami i walkami z uzbrojoną policją. W 1999 roku w Seattle coś pękło: narodził się ruch niezależnych mediów, a aktywiści z wielu stron świata stworzyli wspólny front walki – nazwany antyglobalizmem, a później alterglobalizmem – będący pierwszym od wielu lat ruchem, skupiającym jednostki i grupy działające faktycznie równolegle i w podobnych, jeśli nie tych samych, celach. Kolejny przełom to rok 2001, kiedy to w lipcu podczas manifestacji przeciw spotkaniu polityków G8 włoscy policjanci zabili w Genui jednego z demonstrantów, Carlo Giulianiego. Wywołało to falę kolejnych protestów. W mediach pojawiły się dyskusje na temat postulatów i celów ruchu antyglobalistycznego. Kilku bardziej przytomnych dziennikarzy przestało nazywać antyglobalistów wyłącznie chuliganami. W niespełna dwa miesiące później legły w gruzach wieże WTC i rozpoczęła się “globalna wojna z terrorem”. Ruchy społeczne stały się jednymi z bezpośrednich ofiar radykalnej zmiany politycznego kursu na coraz bardziej represyjny. Ustawy i rozporządzenia takie, jak amerykański "Patriot Act" kryminalizują choćby przejawy zainteresowania instytucjami publicznymi.[5] Znacznemu ograniczeniu uległy możliwości przemieszczania się – było to wynikiem nie tylko "walki z nielegalną migracją", ale również dążenia do zatrzymywania na granicach aktywistów zmierzających na międzynarodowe protesty towarzyszące spotkaniom instytucji międzynarodowych takich, jak Światowe i Europejskie Forum Ekonomiczne, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Światowa Organizacja Handlu, G8 i innych. Niektóre z tych spotkań zostały przeniesione w miejsca trudno dostępne, by osłabić zapał aktywistów (spotkania Światowego Forum Ekonomicznego od lat odbywają się w Davos w Alpach). Aktywiści oraz przedstawicielki i przedstawiciele niezależnych mediów są notorycznie zatrzymywani, przeszukiwani i oskarżani o "działanie w grupach zorganizowanych", "utrudnianie policji czynności służbowych" czy "atak na funkcjonariusza". Bardzo często zatrzymania i rewizje mają miejsce jeszcze przed protestem, co jest na ogół post factum uznawane za naruszenie prawa [6].
Równolegle jednak coraz bardziej słyszalne i skuteczne stają się głosy sprzeciwu wobec neoliberalnego status quo. W tekstach publicystów, ekonomistów, a nawet przedsiębiorców z głównego nurtu takich jak Joseph Stiglitz, George Soros czy Lester Thurow odnaleźć można dzisiaj poglądy i twierdzenia, które jeszcze w latach 90-tych zaklasyfikowano by jako “lewicowy radykalizm”. W 2003 roku w Cancun po raz pierwszy kraje biedne zjednoczyły się i stworzyły wspólny front oporu wobec ekonomicznych roszczeń Północy.
W Polsce krytykę neoliberalizmu przypomina nam jak dotąd głównie głos z offu, znamy teksty autorów i autorek zagranicznych (pojawił się polski przekład "No Logo" Naomi Klein oraz "Imperium" Negriego i Hardta, by wymienić tylko niektóre przykłady, w miarę często tłumaczony jest Chomsky), natomiast polskie głosy nie są zbyt dobrze znane szerszemu odbiorcy.[7] Postanowiliśmy to zmienić i z wielką radością prezentujemy Czytelniczkom i Czytelnikom antologię krytyk neoliberalizmu autorów i autorek nie tylko zamieszkujących w Polsce, ale również uczestniczących w oddolnych ruchach społecznych.
Polskie ruchy antyneoliberalne tworzą barwny patchwork i siłą rzeczy nie byliśmy w stanie uwzględnić ich wszystkich w jednej antologii. Krytyki neoliberalizmu dotyczą jego rozmaitych wcieleń i aspektów – od najbardziej chyba nagłośnionej kwestii nierówności ekonomicznych, praw pracowniczych i ekologii, po nieco mniej znane wątki praw migrantów i wolności przemieszczania się, organizmów genetycznie modyfikowanych, praw autorskich i patentów oraz niezależnych mediów. Rozmaite organizacje przyjmują różne formuły – grupy nieformalnej, sieci, serwisów internetowych, jednorazowych czy powtarzalnych protestów. Niektóre uznają model hierarchiczny, inne działają bez hierarchii i propagują konsensualne podejmowanie decyzji i demokrację bezpośrednią. Przedstawiciele niektórych ruchów społecznych, zwłaszcza ekolodzy, często wchodzą do samorządów lokalnych, wolnościowcy – nie. Większość przedstawicieli i przedstawicielek ruchów antyneoliberalnych opowiada się za demokracją uczestniczącą, nie wszystkie z nich są za wprowadzaniem jej za pomocą rewolucji. Podział na "reformistów" i "rewolucjonistów" przestał w pewnym momencie odgrywać w tych ruchach większą rolę, może dzięki temu, iż prawa rozmaitych grup takich, jak kobiety, osoby nieheteroseksualne, migranci czy pracownicy, są nadal gwarantowane przez państwa, zaś ich demontażem zajmują się aktualnie nie tylko politycy, ale również koncerny i szerzej – środowiska biznesowe. W takiej sytuacji część ruchów antyglobalistycznych na świecie z uznaniem patrzy na rozmaite formy demokracji uczestniczącej organizowane wewnątrz coraz bardziej neoliberalnych państw [8].
Z tych powodów przedstawienie różnorodnej, ale jednak spójnej panoramy dyskursów krytycznych wobec neoliberalnej hegemonii nie było łatwe. Staraliśmy się, by teksty nie stanowiły wyłącznie elaboratów dyskursu akademickiego, ale by balansowały na pograniczu społecznego zaangażowania i studium wybranego zagadnienia. Autorzy i autorki pochodzą z różnych miejsc, pracują w różnych zawodach i uczestniczą/uczestniczyli w bardzo różnych ruchach społecznych. Niektórzy są związani z uniwersytetami, inni nie.
Zależało nam na tym, by w antologii reprezentowane były głosy ruchów i grup oddolnych i nieinstytucjonalnych, stąd nie ma wśród publikowanych tu autorów/autorek osób aktywnie działających w partiach politycznych lub przedstawicieli środowisk z nimi związanych. Wielu autorów publikujących w niniejszym tomie łączy też niechęć do zinstytucjonalizowanej polityki zwłaszcza w takiej formie, jaką obserwujemy obecnie w Polsce. Niedawne przechylenie równowagi politycznej radykalnie w prawo spowodowało, że tzw. “lewica” prezentuje sama siebie jako ostoja wolności, równości i praw człowieka. Nie należy jednak zapominać, że polskie wojska wysłał do Iraku “lewicowy” prezydent przy aktywnym poparciu “lewicowego” rządu i “lewicowego” parlamentu. Polska instytucjonalna “lewica” była przy władzy przez prawie połowę z ostatnich 15 lat, a mimo to kwestie tak kluczowe dla lewicy, jak status kościoła katolickiego, prawa kobiet i mniejszości seksualnych czy wyrównywanie społecznych nierówności spowodowanych gwałtownym i bezwzględnym urynkowieniem gospodarki, nie cieszyły się zainteresowaniem partii “lewicowych”. Z tego powodu ostatnia rzecz, jakiej byśmy chcieli, to wystąpić jako intelektualne zaplecze SLD.
Oprócz instytucjonalnej polityki istnieje również wielki sektor organizacji pozarządowych, o których zdecydowaliśmy się nie pisać przede wszystkim dlatego, że posiadają własne sposoby i strategie zapewnienia sobie widzialności, są często obficie finansowane przez osoby prywatne i instytucje oraz last but not least są często zależne od sponsorów w zakresie prezentowanych treści. Stąd stają się często na Zachodzie - i coraz częściej również u nas - przedmiotem krytyki jako zależne właśnie, mocno zhierarchizowane i zbiurokratyzowane instytucje zarządzane według strategii neoliberalnych. W Polsce, gdzie wiele organizacji pozarządowych działa w sposób zgoła "partyzancki", bez struktur, długofalowych strategii i obfitych budżetów, ta krytyka byłaby oczywiście zbyt mocna. Niemniej – uznaliśmy, że damy przestrzeń przede wszystkim osobom niezrzeszonym lub działającym w strukturach nieformalnych, które nawet jeżeli posiadają postać prawną, są prowadzone oddolnie i niehierarchicznie. Wyszliśmy z założenia przyjętego również przez Piotra Żuka w książce Społeczeństwo w działaniu, iż współczesne ruchy społeczne to nie tyle tzw. "trzeci sektor", czyli organizacje pozarządowe, co raczej sektor czwarty – grupy i sieci nieformalne zrzeszające aktywistów często w bardzo konkretnym celu, czasem na krótki okres czasu[9]. Taką nieformalną siecią aktywistów była na przykład Koalicja Grup Wolnościowych,[10] utworzona w Warszawie w kwietniu 2004 roku w celu zorganizowania protestów wobec Europejskiego Forum Ekonomicznego.
Świadomie zrezygnowaliśmy również z włączania do książki w charakterze osobnego rozdziału tematów dotyczących praw kobiet i mniejszości seksualnych, chociaż walczące o niej grupy i jednostki stanowią ważny element tzw. “środowisk wolnościowych”. Nasza – redaktorów, a także autorów i autorek – sympatia dla ich postulatów stanie się oczywista dla każdego, kto zaglądnie do publikowanych tu tekstów, not biograficznych zamieszczonych na końcu książki lub zapozna się z działalnością organizacji, z którymi jesteśmy związani.[11] W wielu miejscach książki pojawiają się też elementy perspektywy feministycznej, wątki dotyczące praw kobiet czy statusu grup mniejszościowych. Zrezygnowaliśmy z ich wprowadzania jako osobnego tematu, ponieważ uważamy, że stanowią integralną część myślenia alternatywnego. Od niedawna są one również stosunkowo dobrze widzialne i obecne w dyskursie publicznym, a ich badaniu poświęca się osobne książki wydawane w dużych wydawnictwach, czego nie można niestety powiedzieć o alternatywnych ekonomiach, związkach sztuki z problematyką społeczną i polityczną czy też problemach migracji i ruchów antygranicznych. Chcieliśmy też uniknąć konstruowania feministyczno-genderowego “getta”, które zamyka debatę wokół tych problemów do poświęconych im monografii. Feminizm – jako dyskurs dotyczący praw jednostek lub reguł konstruowania tożsamości – bardzo sprawnie włącza się w dyskusję nad kwestiami poruszanymi w książce, jak chociażby problem migracji, biopolityki czy działania w przestrzeni wirtualnej.[12]
Krytyką neoliberalizmu zajmują się również przedstawiciele mediów instytucjonalnych, kościoła katolickiego czy partii politycznych. Cytat z Karola Wojtyły ("alterglobaliści są naszymi braćmi”) opublikowany przez alterglobalistów w 2004 roku na plakatach chyba głównie w charakterze żartu, czy publikacje Jacka Żakowskiego i Edwina Bendyka, są często postrzegane jako alterglobalistyczne. Książka, którą oddajemy czytelnikom do rąk, jest dość odległa od wspomnianych tu stanowisk. Jest w szczególności zdecydowanie antykonserwatywna. Dlatego też świadomie stroniliśmy od posiadającego na ogół bardzo konserwatywną wymowę środowiska związanego z czasopismem "Obywatel", choć te głosy są juz dużo bliższe postulatom stawianym w niniejszej antologii tekstach.
Bardzo ważna naszym zdaniem kwestia, która nie jest w naszej książce opracowana w osobnym rozdziale, to problem własności intelektualnej. Dotyczy on nie tylko dóbr kultury, ale również – a może nawet przede wszystkim – dążeń do sprywatyzowania samej materii i istoty życia: kodu genetycznego. Podejmowane w tym duchu próby rozszerzenia towarowej logiki kapitalizmu na równie podstawową dziedzinę egzystencji są naszym zdaniem bardzo niebezpieczne i stanowią najnowsze wcielenie tego, co Michel Foucault nazywał “biopolityką”.[13] Dlatego postanowiliśmy zasygnalizować zarówno istnienie tego problemu, jak i obecność alternatywnego podejścia do praw własności, udostępniając całą książkę na otwartej licencji. Jej zawartość może być w celach niekomercyjnych dowolnie rozpowszechniana w całości lub w częściach pod warunkiem uznania autorstwa oraz zachowania tych samych zasad dalszej dystrybucji. Mamy nadzieję, że przyczyni się to do popularności książki, a tym samym będzie stymulowało do dalszej dyskusji nad problemami, które były dla nas punktem wyjścia do jej zredagowania
Warszawa, grudzień 2006
[1] Por. Rich, A. Zapiski w sprawie polityki umiejscowienia w: Przegląd Filozoficzno-literacki, 1(3) 2003.
[2] Por. Immanuel Wallerstein, Koniec świata, jaki znamy, tłum. Michał Bilewicz, Adam W. Jelonek, Krzysztof Tyszka, Scholar, Warszawa 2004.
[3] Nie jest to bynajmniej teoria spiskowa. Cel ten jest zdefiniowany otwarcie w projekcie „New American Century”, zakładającym, że – poprzez rozbudowę siły militarnej – USA zdołają nadal kształtować ład światowy. Pod projektem tym w 1997 r. podpisali się m.in. architekci “wojny z terrorem”: Donald Rumsfeld, Dick Chaney i Paul Wolfowitz. Por.: http://www.newamericancentury.org/. Krytyczna analiza: http://en.wikipedia.org/wiki/Project_for_the_New_American_Century.
[4] W niniejszej książce o krytyce neoliberalizmu dokonanej pod koniec lat 70-tych przez Michela Foucault pisze Ewa Charkiewicz.
[5] Ustawa ta stwierdza, że terroryzmem jest zbieranie informacji na temat instytucji, mogących stać się celami ataku terrorystycznego. Oznacza to, że obywatel, który zainteresuje się działalnością rządowych agencji i będzie się starał dowiedzieć czegoś o ich działalności, może zostać uznany za terrorystę. Krytyczna analiza Patriot Act, patrz: Alex Jones, News Gathering Is Illegal Under New Patriot Act ll, http://www.rense.com/general59/newsgatheringisillegal.htm.
[6] Tak stało się w związku z rewizją dokonaną w nocy przed protestem przeciw Europejskiemu Forum Ekonomicznemu w Warszawie w 2004 roku. zobacz: http://pl.indymedia.org/pl/2004/04/5379.shtml.
[7] Więcej na ten temat por.: Ewa Majewska, Antyglobalizm po polsku – próba uzupełnienia debaty, “Krytyka Polityczna”, 9-10/2005.
[8] Dobry przegląd miast działających na zasadzie demokracji uczestniczącej znajduje się w książce Rafała Górskiego Demokracja uczestnicząca wydanej przez wolnościowe wydawnictwo Bractwo Trojka w 2004 roku. więcej na: http://www.bractwotrojka.prv.pl/.
[9] Piotr Żuk, Społeczeństwo w działaniu – ekolodzy, feministki, skłotersi. Socjologiczna analiza nowych ruchów społecznych w Polsce, Warszawa, 2001.
[10] Więcej informacji: http://alteree.hardcore.lt/tlumacz/eng/pokazposty.php?watid=66.
[11] Zobacz chociażby portal Fundacji “Ekologia i sztuka”: http://www.ekologiasztuka.pl/, stronę Korporacji Ha!art: http://ha.art.pl/ czy grupy Syreny TV: http://www.syreny.tv.art.pl/.
[12] Por. odpowiednio teksty Ewy Majewskiej, Ewy Charkiewicz i Anny Nacher.
[13] Pisze o niej obszernie Ewa Charkiewicz.
Dodano dnia:24 lutego 2008