Jerzy Kochan

Johann Gottlieb Fichte jako prekursor nowoczesnej koncepcji własności

Johann Gottlieb Fichte ( 1762-1814) należy do filozofów przeklętych. Nie tyle może przez jakąś inkwizycję czy duchownego jakiegoś wyznania co przez los, który złośliwie prowadził zawsze do dziwnych interpretacji jego myśli i koncepcji, do paradoksalnego często ich społecznego odbioru wreszcie do zapomnienia.

Zaczęło się już od premiery. Pierwsza książka Fichtego zrządzeniem dziwnego chochlika wydawniczego ukazała się bez podania autora [1]. Wszyscy czytelnicy potraktowali ją jako dzieło Immanuela Kanta, dla ostrożności tylko opublikowane incognito. Tym razem koniec afery był szczęśliwy: dementi Kanta i ogłoszenie nazwiska prawdziwego autora dzieła w jednej chwili uczyniły z Fichtego osobę powszechnie znaną i szanowaną. Autor, którego książkę potraktowano jako kontynuację trzech „Krytyk…” Kanta musiał być uznany za wybitnego filozofa.

Ale pech Fichtego prześladuje go też w historycznej interpretacji jego twórczości. „Pogańska” lektura jego „Teorii wiedzy” [2] zrodziła dość powszechne przekonanie, że filozof ten jest histerycznym kontynuatorem solipsystycznej opcji biskupa G. Berkeleya, rozciągającym subiektywne „Ja” na całą rzeczywistość i likwidującym „rzecz samą w sobie” a przy okazji „cały obiektywny świat”. Usprawiedliwiano często też ową niepojętą ekspansję subiektywności romantyczną epoką i romantycznymi wpływami na filozofa. Tymczasem fichteańskie „JA”, będąc kontynuacją kantowskiego podmiotu transcendentalnego, ma charakter społeczny ( JA = CZŁOWIEK) i stanowi jednocześnie fundament niezwykle nowatorskiego rozwiązania filozoficznego, z którego – jako szczebla pośredniczącego z filozofią Kanta – wywodzi się zarówno heglowski Duch jak i późniejsza znacznie marksowska kategoria praktyki. Innymi słowy fichteańskie „JA” nie jest triumfem subiektywizmu czy solipsyzmu, nie jest nawet triumfem solipsyzmu kulturowego, lecz fundamentem nowego monizmu epistemologicznego, którego sercem jest aktywny-człowiek-w-świecie i jego praktyczna działalność, ludzko-rzeczowy proces historyczny stanowiący o specyfice rodzaju ludzkiego [3]..

Historyczna recepcja społecznych poglądów Fichtego też jest złożona. To prawda, że wiele jego wypowiedzi traktowano czasem jako specyficzną formę socjalizmu. Ale – zwłaszcza po drugiej wojnie światowej – wszystko to zdawało się być przesłonięte zarzutami nacjonalizmu i prekursorstwa wobec hitleryzmu. Pretensje zgłaszano szczególnie do wygłaszanych w Berlinie w czasach okupacji Prus przez wojska Napoleona I „Mów do narodu niemieckiego”. Miano pewno Fichtemu za złe, że w wojskach rewolucyjnych za bardzo postrzegał ich drugi wymiar - to że są wojskami okupacyjnymi, że w wykładach zagrzewał Niemców do czynu, mówił o wybranym narodzie niemieckim, krytykował wszystko co zagraniczne i mobilizował do aktywności i odrodzenia. Nie rozumiano , że określenie narodu niemieckiego u Fichtego nie ma nic wspólnego z mityczną wspólnotą krwi i rasy. Niemcy dla Fichtego to naród wyróżniony, ale poprzez jego związanie z filozofią niemiecką i wynikającą stąd misję ważną dla całej ludzkości. Posuwa on się nawet tak daleko, że za członka narodu niemieckiego uznaje każdego, kto odpowiada na apel filozofii niemieckiej, na ukształtowane w jej polu rozumienie powołania człowieka, każdego kto wierzy „/…/w coś absolutnie pierwszego i pierwotnego w samym człowieku, w wolność, w możliwość jego nieskończonego doskonalenia się, w wieczny postęp rodzaju ludzkiego /…/” [4]. Osobnik taki jest członkiem narodu niemieckiego „obojętnie gdzie się urodził i czy mówi naszym językiem”. Ten zaś, kto nie akceptuje „powołania człowieka”, niezależnie od tego „gdzie się urodził i jakim językiem mówi, nie jest niemiecki, jest nam obcy i należałoby sobie życzyć, aby się od nas całkowicie odłączył, i to im szybciej, tym lepiej” [5]. Naród Fichtego to naród ogólnoludzki, filozoficzny, ideologiczny, to etap przejściowy w tworzeniu zjednoczonego w jedno ciało rodu ludzkiego. Także słynna fichteańska idea zamkniętego państwa handlowego jest tylko historycznie ograniczonym medium uniwersalizacji rozumu, stanie się ono bowiem - zdaniem Fichtego – jako państwo „bogate i szczęśliwe” wzorem dla innych, przedmiotem pożądania i zazdrości. Dlatego też pójdą one drogą naśladownictwa i dobrowolnego upodabniania się do „zamkniętego państwa handlowego”, ruszą za jego przykładem i tym sposobem zrealizują rozumny projekt porządku światowego.

W najbardziej rozwiniętej postaci społeczne poglądy Fichtego, jego rozważania ekonomiczne, socjologiczne, znalazły swój wyraz w książce prezentującej ideę zamkniętego państwa handlowego, zatytułowanej właśnie „Zamknięte państwo handlowe” i opatrzonej podtytułem „Projekt filozoficzny stanowiący suplement do teorii prawa oraz rys wstępny polityki, którą autor zamierza przedstawić w przyszłości”. Wyjaśniając tytuł i ideę zamkniętego państwa handlowego pisze Fichte, że :

Państwo prawne tworzy ograniczona liczba ludzi, podlegających tym samym prawom i temu samemu przymusowi ze strony władzy najwyższej. Otóż również działalność tej grupy ludzi w sferze handlu i przemysłu należy ograniczyć do ich własnego kręgu, ma się ona sprowadzać do ich wzajemnych kontaktów, służących im tylko nawzajem, i każdy, kto nie podlega temu samemu prawodawstwu i temu samemu przymusowi ze strony władzy, powinien zostać wykluczony z udziału w owym ruchu handlowym. Ta grupa ludzi tworzyłaby wówczas państwo handlowe i to zamknięte państwo handlowe, tak jak dziś tworzy zamknięte państwo prawne” [6].

Zamknięte państwo handlowe” jest próbą stworzenia naukowego, rozumowego programu realizacji szczęścia na Ziemi, bowiem – jak pisze Fichte: „Każdy chce żyć tak przyjemnie, jak tylko możliwe, a że każdy domaga się tego jako człowiek, a nikt nie jest bardziej lub mniej człowiekiem niż ktoś inny, to żądanie to jest równie słuszne u wszystkich” [7].

To pozornie naiwne stwierdzenie przypomina oczywistą prawdę i nawiązuje w bezpośredniej formie do istoty „Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela”, do radykalnych idei Rewolucji Francuskiej. Niech nas nie zmyli pozorny naturalizm języka Fichtego. Służy on do „opuszczenia” pola zinstytucjonalizowanej polityki i towarzyszącej jej refleksji teoretycznej. Jest on w tym wypadku „machiną wojenną” służącą do destrukcji feudalnego porządku społecznego a jednocześnie stanowi fundament nowego projektu społecznego. Rewolucyjny radykalizm odwołuje się do naturalnych praw człowieka w celu odnaturalnienia praw panujących, uczynienia z nich nieudanej, ułomnej, irracjonalnej konstrukcji, będącej wynikiem przypadkowego biegu zdarzeń i niedojrzałości samego człowieka. Prawo każdej jednostki do przyjemności, szczęścia, autonomii zakłada nie tylko prawo do bycia obywatelem, do równowolnościowej partycypacji w życiu politycznym, lecz jest także odwołaniem do równowłasnościowego umocowania wolności [8].

Rozumowa konstrukcja zamkniętego państwa handlowego zawiera inne zdefiniowanie naturalności i inną, alternatywną formę uniwersalności, także naturalizmu. Warto zwrócić uwagę na to, że naturalistyczne ujęcie człowieka jako jednostki pragnącej żyć przyjemnie, ujęcie jej jako „ogołoconej” z wszelkich więzi społecznych i uwikłań historycznych, jako tylko kategorii prawnej, współgra z realnym statusem pracownika najemnego, właściciela swojej siły roboczej i jest po trosze aluzyjnym, ale w swych konsekwencjach analogicznym do tego, jakie występuje w modelowym ujmowaniu społeczeństwa jako złożonego z samych pracowników najemnych. Człowiek naturalny dla Fichtego, to człowiek bez własności rzeczy, to homo faber .

Konstrukcję „Zamkniętego państwa handlowego” - traktowaną czasem jako „tylko utopię” – opiera Fichte o podstawowe dla całości projektu propozycje dotyczące stosunków własnościowych. Odwołanie się do „praw rozumu” umożliwia mu abstrahowanie od konkretnych historycznych form własności występujących w otaczającym świecie. Rozum oświecony może swobodnie przekraczać rzeczywistość i konsekwentnie tworzyć rozumny świat społeczny.

Punktem wyjścia Fichtego jest rozróżnienie dwóch rodzajów prawa własności: tego, które jest gwarantowane jako nienaruszalne przez państwo i tego, które wynika z prawa każdego do własności. Można je określić jako nienaruszalne prawo własności / gwarantowanie przez prawo i państwo zastanego stanu posiadania /i , odpowiednio, jako naturalne, przysługujące każdemu prawo do własności.

Właśnie prawo do własności jest dla Fichtego fundamentem stosunków własnościowych. Prawo do własności jest także związane z takim pojmowaniem własności, które nie popada w tradycyjnie historycznie eksponowaną sprzeczność z wolnością, równością i sprawiedliwością. Państwo nie może tylko gwarantować istniejącego stanu posiadania swoich obywateli bez pytania o podstawę prawną zawłaszczania. Powołaniem państwa jest – pisze Fichte :” /…./ dać naprzód każdemu człowiekowi to, co jego, nadać naprzód każdemu jego własność, a potem dopiero – chronić ją” [9].

Konieczność interwencji państwa wynika z przypadkowego i konfliktowego charakteru stosunków własnościowych, które generują powszechną wojnę wszystkich przeciw wszystkim. To nieunormowanie stosunków własnościowych jest związane z realnym pozbawieniem wielu ich prawa do własności, co popada w sprzeczność z naturalnym prawem do własności jako naturalną cechą osób (która nie musi być zdobywana) – budząc zrozumiały opór i konflikty. W stanie natury wszystko należy do wszystkich, nikt nie ma nic własnego i wyłącznego. Własność konstytuuje się w rezultacie rezygnacji z naturalnego prawa do wszystkiego na rzecz trwałego indywidualnego prawa do określonej własności. Wzajemne wyrzeczenie się roszczeń i wzajemne uznanie prawa własności jest wynikiem porozumienia, umowy społecznej zapośredniczonej przez państwo i bez państwa niemożliwej.

Prawo do własności – to dla Fichtego prawo do działania, prawo do pewnego typu wolnej aktywności. Własność rzeczy jest dla niego wtórna wobec prawa do działania i bez niego niemożliwa do zrozumienia i urzeczywistnienia. Realizacja prawa do własności jest więc u swych podstaw podziałem sfery wolnych działań między jednostkami. W ten sposób powstaje własność. A ponieważ „nikt nie jest bardziej lub mniej człowiekiem niż ktoś inny”, to podział ten musi mieć charakter sprawiedliwy, aby „każdy z osobna mógł żyć tak przyjemnie, jak to tylko jest możliwe /…/ by wszyscy mogli żyć mniej więcej jednakowo przyjemnie”. Fichte podkreśla przy tym, że chodzi o relatywną przyjemność życia dostępną „w danych okolicznościach”.

Realizacja prawa do własności jako prawa do określonej formy aktywności nie ma u Fichtego charakteru abstrakcyjnego - trudno tu doszukać się tak często przypisywanego mu „romantyzmu”. Problem dotyczy fundamentalnych dla społeczeństwa stosunków ekonomicznych. Fichte rozpatruje podział własności ze względu na:

- wytwórczość,

- przetwórczość,

- handel

- i państwo / rząd, wojsko, nauczyciele/.

Wyróżnia tym samym stany:

- wytwórców,

- przetwórców,

- kupców

– „najważniejsze elementy składające się na naród” oraz odpowiednie podstany / np. w ramach wytwórców podstany „rolników w sensie właściwym, sadowników, warzywników, hodowców bydła, rybaków, itd.”/. Uważa, że członkowie rządu, jak również stanu nauczycielskiego i wojskowego, istnieją tylko z uwagi na te stany i że nie musi się ich oddzielnie rozpatrywać.

Obszerne rozważania Fichtego dotyczą stanowienia reguł kooperacji różnych typów aktywności - pojmowanych jako złożone form realizacji prawa wszystkich do własności. Zasadniczą rolę odgrywa tu państwo nadające tym stosunkom „zewnętrzną trwałość prawną” i dbające o ich przestrzeganie.

Przyjrzyjmy się na chwilę przedstawionym już poglądom autora „Zamkniętego państwa handlowego”. Realizacja własności okazuje się być dla Fichtego zaprzeczeniem „swobodnego dysponowania” rzeczą czy indywidualnego posiadania rzeczy. Od samego początku prawo do własności ma charakter społeczny i jest związane ze stosunkami międzyludzkimi. Dla Fichtego własność jednostki na bezludnej wyspie to absurd, bowiem prawo do wyłącznego uprawiania pewnej formy aktywności ze swej istoty ma charakter wykluczający inne podmioty, wzajemnie ograniczający, ma charakter ekskluzywny. Rzecz jako własność konstytuuje się dopiero w tych wyłącznościach/wykluczeniach jakie pojawiają się w relacjach międzyludzkich i o ile nie mają one mieć całkowicie chaotycznego, przypadkowego charakteru muszą być chronione przez państwo i prawo. Państwo i prawo są więc jednymi z konstytutywnych składników własności w ogóle a rzeczywista realizacja własności przenosi ciężar jej efektywności z indywidualnego podmiotu na „podmiot”, który jawi się jako skomplikowane procedury uzgadniania, planowania i wzajemnej kontroli przez podmioty indywidualne i kolektywne / państwo, indywiduum, urzędnicy, różne stany, podstany, gildie, etc. / , cała sfera polityki, tak wewnętrznej, jak i zewnętrznej okazuje się być zróżnicowaną i wielostronną mediacją między różnymi typami własności.

Nie mniej interesujące i brzemienne w konsekwencje jest pojmowanie prawa do własności jako „wyłącznego prawa do wolnego działania” sprzęgniętego z przyrodzonymi prawami każdej ludzkiej jednostki. Określając je w ten sposób, Fichte nie tylko, jak sam zauważa, podaje formułę, która jest na tyle ogólna, że umożliwia ujecie wszystkich historycznie istniejących form własności jako jej wariantów czy konkretyzacji, lecz prezentuje również propozycję brzemienną w inne wielorakie skutki. Z perspektywy takiego pojmowania własności prawo do własności można potraktować jako prawo do partycypacji w kolektywo-prywatnej własności za pośrednictwem różnych, historycznie zmiennych form związanych z różnymi historycznie określonymi formami zawłaszczania.

W najprostszym ujęciu chodzi o prawo do zatrudnienia. Bezrobocie z perspektywy Fichtego staje się drastyczną formą pozbawiania własności za pomocą złożonego zestawu instrumentów ekonomicznych, prawnych i państwowych. Dokonuje się tego w imię pojmowania własności jako ekskluzywnego przywileju w oparciu o załgany dyskurs, lub jak kto woli mistyfikację, redukującą pojmowanie własności do gloryfikacji jednej historycznie i społecznie ograniczonej formy własności kapitalistycznej. Ta fikcja jest jednocześnie skuteczną konstrukcją prawniczą i polityczną, pełniącą funkcję instrumentu eksploatacji.

Fichteańskie stanowisko współgra z innymi wypowiedziami z tego okresu. Problem prawa do zatrudnienia pojawia się u G. Babeufa i Ch. Fouriera [10]. Również ten ostatni proponował wraz ze swoimi następcami, aby prawo do własności interpretować jako prawo do otrzymania pracy. Walka z codziennością i łatwością praktyki swobodnego najmowania i wyrzucania pracowników / hire and fire / jest zresztą stałym motywem tzw. konfliktów pracowniczych. Z punktu widzenia zarysowanego przez Fichtego chodzi tu o łamanie prawa własności w jego fundamentalnej formie.

Ważne jest również to, że nawet posiadanie „rzeczy”, i Fichte podaje tu przykład pola, nie jest w istocie związane z własnością rzeczy, lecz uprawnia tylko do „wyłącznego prawa do korzystania z pola zgodnie z własna wolą” [11]. Ziemia jako taka „jest Pana”, „ludzka jest tylko zdolność do jej celowego uprawiania i wykorzystywania” [12] . Utożsamianie własności z posiadaniem „rzeczy” wiąże się – zdaniem Fichtego – z uznawaniem za jedynych prawdziwych właścicieli tylko członków stanu wielkich posiadaczy ziemskich i szlachty. Oni też zazwyczaj traktowani są jako tworzący państwo obywatele, podczas gdy „wszyscy pozostali są tylko łykami, którzy są tolerowani, gdyż znoszą wszelkie dyktowane przez tamten stan warunki” [13].

Zaproponowane nowe pojmowanie własności jako prawa do aktywności upodmiatawia obywatelsko wszystkie stany i wszystkich ludzi. Pełnoprawnym obywatelem-właścicielem zostaje w ten sposób każdy pracujący a za pośrednictwem złożonego systemu zapośredniczeń – każdy człowiek. Formuła o „Ziemi jako własności Pana” / w kontekście stosunku autora do religii z gruntu metaforyczna / współgra z innymi wypowiedziami Fichtego, w których uznaje on, że pewne „rzeczy” nie mogą być czyjąś własnością np. morze, powietrze, światło. Przedmiot własności jest tu konsekwentnie definiowany w kategoriach komunikacji społecznej dalekich od naiwnego materializmu czy też fetyszyzmu towarowego.

Ale własność dla Fichtego to coś więcej niż możliwość zarobkowania. Zdaje on sobie sprawę i z oburzeniem reaguje na to, że niemożność realizacji prawa do własności prowadzić może dalej niż do bezrobocia – do śmierci z głodu. Nierespektowanie prawa własności prowadzić może więc do głodu i śmierci jako historycznie możliwej formy naruszania prawa do własności. Bezrobocie, głód… ale i styl życia, godny, choć zrelatywizowany, styl życia jest dla Fichtego kwestią realizacji własności. Fichte jest przeciwnikiem wielkich zróżnicowań społecznych, różnych form wykluczania i marginalizacji społecznej, budowanego na biedzie wykwintnego stylu życia i jego dopełnienia – upadlającej biedy i degradacji.

„Wszyscy powinni być naprzód syci i przyzwoicie mieszkać – pisze Fichte - /…/ zanim ktokolwiek się wystroi, wszyscy powinni być wygodnie i ciepło ubrani” i w innym miejscu:

„Żądanie, by życie człowieka było tak łatwe i wolne, by tak dalece władał on przyrodą i żył na Ziemi w sposób tak bardzo [ludzki], jak tylko dopuści natura, nie jest tylko pobożnym życzeniem ludzkości, lecz jej niezbywalnym prawem i powołaniem. Człowiek powinien pracować, ale nie jak zwierzę juczne, które uginając się pod ciężarem zapada w sen i po chwili najbardziej niezbędnego pokrzepienia wyczerpanych sił jest ponownie zmuszane do niesienia dalej tego samego ciężaru. Powinien pracować wolny od strachu, z przyjemnością i radością, i mieć jeszcze dość czasu, by wznieść swojego ducha i swój wzrok ku niebu, do oglądania którego jest on stworzony. Nie powinien jeść po prostu razem ze swoim jucznym zwierzęciem, jego potrawy powinny się różnić od jego paszy, a jego mieszkanie – od jego stajni, tak samo jak budowa jego ciała różni się od budowy ciała tamtego. Jest to jego prawo, wynikające wyłącznie z tego, że jest człowiekiem” [14] .

Własność i jej organizacja mają konstytuować jakość życia człowieka zgodnie z jego powołaniem i miejscem w organizacji społecznej i nie mogą prowadzić do wywłaszczania w formie śmierci głodowej, bezrobocia, niskiej jakości życia. Własność jest przecież święta! Śmierć głodowa, bezrobocie, degradacja, wykluczenie to nie izolowane kataklizmy społeczne czy „przyrodzone cechy kondycji ludzkiej”. Z perspektywy Fichtego to kolejne społeczne i historyczne kostiumy, w których występuje sprzeczne z naturą człowieka pozbawianie jednostek własności.

Pojmowanie własności jako własności rzeczy czy też „zarządzania rzeczami” w kontekście rozważań Fichtego razi swoją prostotą. Problem własności to dla niego kwestia nie tylko stosunków ekonomicznych, struktury społecznej, polityki, jakości życia ale wręcz kultury czy nawet autodefiniowania przez człowieka swojego człowieczeństwa we wszelkich możliwych wymiarach.

Własność to także kwestia stosunków międzynarodowych. Również alterglobaliści znaleźć mogą w pismach Fichtego interesujące dla siebie wątki. Już we wstępnej dedykacji swego dzieła ”rzeczywistemu tajnemu radcy Królestwa Prus i kawalerowi Orderu Czerwonego Orła Panu von Struensee” spodziewa się on krytyki swoich propozycji reformatorskich i braku chęci ich realizacji przez państwa europejskie. Zamknięcie handlowe państw pozbawiłoby je uprzywilejowanej pozycji w handlu międzynarodowym. „Europa ma w handlu – pisze Fichte – znaczną przewagę nad pozostałymi częściami świata i przywłaszcza sobie ich siły i produkty, nie dając bynajmniej w zamian dostatecznego ekwiwalentu swoich sił i produktów, /…/ każde poszczególne państwo europejskie, bez względu na to, jak niekorzystnie wypadałby dla niego bilans handlowy w obrotach z pozostałymi państwami europejskimi, mimo to czerpie korzyści z tego wspólnego wyzysku reszty świata i nie traci nadziei, że poprawi swój bilans handlowy i będzie ciągnąć jeszcze większe korzyści – a z tego wszystkiego musiałoby ono naturalnie zrezygnować /…/ Ażeby usunąć tę przyczynę niechęci, trzeba by wykazać, że niemożliwością jest, by nadal utrzymywała się sytuacja, która nie opiera się na prawie i sprawiedliwości, tak jak to jest w przypadku stosunku Europy do reszty świata” [15].

Fichte myśli globalnie ale działa lokalnie: globalne zakłócenia możliwe są do zobojętnienia poprzez zamknięcie handlowe państwa. Zdaje sobie doskonale sprawę z międzynarodowego uwarunkowania stosunków własnościowych i tego, że otwarcie handlowe na świat musi doprowadzić do uniemożliwienia rozumnego zorganizowania stosunków własnościowych w państwie.

Demaskuje Fichte także własnościowe zaplecze wojen i konfliktów międzynarodowych. ”Konflikt interesów handlowych – pisze - jest często prawdziwą przyczyną wojen wszczynanych pod jakimś innym pretekstem /…/ interes handlowy prowadzi do uformowania się pojęć politycznych, od których nie można sobie wyobrazić bardziej awanturniczych, a z tych pojęć rodzą się wojny” [16] . Te pojęcia to przykładowo „władztwo nad morzami” czy „wyłączność handlu”. Ale wyzysk możliwy jest też do ustanowienia w wyniku zależności finansowych i nie musi odwoływać się do wojny, nie potrzebne są też do tego zamorskie kraje. Zapożyczenie się rządu za granicą w wyniku prowadzenia kosztownych wojen, rozrzutnej polityki finansowej czy też klęsk nieurodzaju sprawia, że „państwo sprzedaje samo siebie, swoją niezawisłość /…/ staje się prowincją innego państwa i środkiem do jego dowolnych celów” [17].

Projekt zamkniętego państwa handlowego to przede wszystkim próba rozwiązania kwestii własności. W niej bowiem widzi Fichte klucz do stworzenia społeczeństwa nowego typu, gdzie nie będzie wojen, głodu, biedy, … ale także zaburzeń społecznych, nienawiści, strachu i buntów. Jak pisze: „ W tym państwie wszyscy są sługami całości i otrzymują za to sprawiedliwy udział w dobrach tej całości. Nikt nie może się szczególnie wzbogacić, ale też nikt nie może zbiednieć. Wszystkie jednostki mają zagwarantowana trwałość swojego statusu, a całość ma przez to zagwarantowane spokojne i równomierne trwania” [18] .

Niektórzy krytycy Fichtego zwracali uwagę na podobieństwo logiki jego konstruktu teoretycznego do logiki średniowiecznego cechu i zapewne coś jest w tym zarzucie. Jednakże trudno nie uznać, że horyzont jego myśli daleko wykracza poza myślenie majstra. Własność jest dla Fichtego centralnym problemem cywilizacyjnym, przenika materię społeczna na wszelkich jej poziomach, choć czyni to często w przebraniu i skrycie. Trzeba przyznać, że autor „Zamkniętego państwa handlowego” bardzo przenikliwie śledzi różne formy jej obecności i przejawiania się. I chociaż wiele jego rozważań teoretycznych trudno uznać za szczęśliwe, to jednak jednocześnie trudno nie uznać, że mamy tu do czynienia z rozbudowaną koncepcją własności, która okazuje się zdumiewająco nowoczesna i interesująca.

Jest to koncepcja interesująca i z tego względu, że w wielu miejscach rozważań Fichtego odnajdujemy odniesienia do późniejszych scen historycznych i wydarzeń, prób realizacji różnych projektów społecznych, które zdają się nawiązywać bezpośrednio do jego propozycji. Jest tak wtedy, gdy myślimy o autarkicznej koncepcji budownictwa socjalizmu w jednym kraju, wtedy, gdy patrzymy na realizację koncepcji państwa opiekuńczego a także wtedy, gdy przyglądamy się rozwojowi Unię Europejską. Lektura Fichtego uzmysławia nam głęboką aksjologiczną więź łączącą nas z tradycją Oświecenia, ale winna też budzić niepokój i wyrzuty sumienia: świat nasz dalej nie jest rozumny…

[1] Chodzi o Fichtego: Versuch einer Kritik aller Offenbarung (Königsberg 1792), które wydane w czasie oczekiwania na nowe, zapowiadane dzieło Kanta omyłkowo uznano za kolejną Kantowską krytykę.

[2] J. G. Fichte, Teoria wiedzy, przeł. M. J. Siemek, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996.

[3] Szerzej na ten temat piszę w książce Wolność i interpelacja ( Szczecin 2003, zwłaszcza strony 73 -102)

[4] J. G. Fichte, Zamknięte państwo handlowe i inne pisma, przeł. P. Dybel, R. Marszałek, J. Nowotniak, R. Reszke, Warszawa 1966, s. 298.

[5] Ibidem, s. 299.

[6] Ibidem, s. 151.

[7] Ibidem, s. 159.

[8] O zawartej w „Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela” „propozycji równowolności” pisał E. Balibar w książce „Masses, Classes and Ideas” ( Routlage, New York 1994, s. 205-226). Tłumaczenie tego tekstu jest dostepne nałamach "Nowej Krytyki" on line.

[9] J. G. Fichte, Zamknięte…, op. cit., s. 157.

[10] Ch. Fourier, Théorie des quatre mouvements et destinées générales (1808), ed. S. Debiut, J.-J. Pauvert, Paris 1967, s.219.

[11] J. G. Fichte, Zamknięte…, op. cit., s. 174.

[12] Ibidem, s. 191.

[13] Ibidem, s. 189.

[14] J. G. Fichte, op. cit., s. 172, 175.

[15] Ibidem, s.154.

[16] Ibidem, s. 210.

[17] Ibidem, s. 207.

[18] Ibidem, s. 173.

Dodano dnia:2 lutego 2008

Niedawno opublikowane