Nk on-line

Masoneria jawna – masoneria tajna. W świetle piętnastego listu Johanna Gottlieba Fichtego

10/05/2013

 

Masoneria jawna – masoneria tajna. W świetle piętnastego listu Johanna Gottlieba Fichtego[1]

  Niemiecki filozof Johann G. Fichte w przygotowanych przez siebie listach do Konstanta przedstawił rolę masonerii, jaką powinna odegrać w życiu społecznym; w życiu państwa niemieckiego (pruskiego). Uniwersalność listów zamieszczonych w dziełku Filozofia  wolnomularza sprawia, że są one nie tylko kierowane do społeczeństwa niemieckiego, choć na pewno do niego w pierwszej kolejności, ale do wszystkich ludzi w Europie miłujących moralność. Jerzy Kochan wyjaśnił, w jaki sposób filozof rozumiał naród niemiecki. Określenie narodu niemieckiego nie ma nic wspólnego z mityczną wspólnotą krwi i rasy. Niemcy dla Fichtego to naród wyróżniony (społeczeństwo[2]), ale poprzez jego związanie z filozofią niemiecką i wynikającą stąd misję ważną dla całej ludzkości. Posuwa on się nawet tak daleko, że za członka narodu (społeczeństwa) niemieckiego uznaje każdego, kto odpowiada na apel filozofii niemieckiej, na ukształtowane  w jej polu rozumienie powołania człowieka, każdego kto wierzy: „(...) kto wierzy w duchowość i w wolność owej duchowości oraz pragnie postępującego wiecznie naprzód kształcenia tej duchowości przez wolność, ten jest z naszego rodu, należy do nas i będzie razem z nami, obojętne, gdzie się urodził i czy mówi naszym językiem. Kto natomiast wierzy w martwotę, upadek i ruch w zamkniętym kole, a u steru rządzenia światem usadowił martwą przyrodę, ten, niezależnie od tego, gdzie się urodził i jakim językiem mówi, nie jest niemiecki, jest nam obcy i należałoby sobie życzyć , aby się od nas całkowicie odłączył, i to im szybciej, tym lepiej”[3]. Zatem naród Fichtego to naród ogólnoludzki, filozoficzny, ideologiczny, to etap przejściowy w tworzeniu zjednoczonego w jedno ciało rodu ludzkiego.

   W listach Fichte rozwinął tak fundamentalne zagadnienia dla rozwoju społeczeństwa, jak: wychowanie, edukacja, rola religii w życiu państwa, rozwój nauki i kultury. Te ostatnie terminy, sztucznie rozbite na dwa czynniki: nauka i kultura (bowiem nauka jest częścią kultury, stanowi jej system), będą treścią analizy piętnastego listu do Konstanta. Fichte dokonał w nim wyjaśnienia, czym jest kultura jawna i kultura tajemna. Ostatecznie oba terminy zdefiniował jako wiedzę, którą jednostka posiada lub nie.

Zgodnie z powszechnym – słownikowym – znaczeniem „jawny”, „jawnie” oznacza  w sposób widoczny dla każdego, otwarcie, publicznie, nie ukrywając; wyraźnie. Toteż dziać się, odbywać się jawnie. Dokonywać czegoś w sposób jawny, powszechnie widoczny, brak tajności, nieukrywanie czegoś, dostępność do ogółu; szczerość, otwartość. Coś, co dokonuje się albo odbywa w sposób dla wszystkich widoczny, powszechnie znany, wiadomy; nie maskujący się, nie ukrywany, publiczny; wyraźny, oczywisty.

Termin „tajemny”, „tajemniczy” to zjawisko, rzecz, sprawa, fakt, wiadomość, której nie należy rozgłaszać, która nie powinna wyjść na jaw, sekret; określana przez przepisy prawne wiadomość, której poznanie lub ujawnienie jest zakazane przez prawo. To także dochować tajemnicy, trzymać, chować, robić coś w tajemnicy. Coś, co jest niepojęte, nieodgadnione, zagadkowe, niezbadane, np. posiąść tajemnice zawodu, uczyć się tajemnic sztuki, zgłębiać tajemnice przyrody. Terminem „tajemniczy” opisuje się nastrój, atmosferę, zagadkowość. Mamy wówczas „tajemniczość krajobrazu”, „tajemniczość czyjegoś zachowania” , „tajemnicze słowa”,  „tajemnicze zachowanie”, „tajemne myśli”, „tajemne spotkanie”, „tajemne przejście”. 

Analizując kulturę jawną i kulturę tajemną, filozof obalił także mit, zgodnie z którym masoneria stanowi tajną organizację. Więcej, zaprzecza, iż kiedykolwiek była ona tajna i że w jej działalność była wpisana tajność. 

I

Fichte rozpoczął analizę kultury jawnej i kultury tajemnej od wyjaśnienia tej pierwszej. „Co się tyczy kultury jawnej – ze względu na jej możliwie łatwą dostępność dla każdego człowieka, na ile sam jest zdolny do jej przyjmowania – było rzeczą bezspornie celową wyrażanie jej w trwałych pomnikach, odkąd wynaleziono sztukę nadawania trwałości i naocznej widzialności przekazywanym myślom i ulotnemu słowu”[4] – napisał na wstępie swoich rozważań. Jednocześnie filozof zwrócił uwagę na kilka istotnych elementów dotyczących przyswajania wiedzy przez jednostkę. 

  1. Kultura jawna objawia się jako nauka, która jest możliwie dostępna każdemu człowiekowi.
  2. Każda jednostka przyswaja wiedzę na tyle, na ile jest w stanie.
  3. Każda jednostka przyswaja wiedzę subiektywnie.

Kultura jawna to nauka, wszelkie doświadczenia wykonywane przez człowieka, pomyślenie. To też przedmioty oraz zjawiska, które nie są ukrywane, przeciwnie są rozgłaszane, dyskutowane, omawiane, opisywane. Twórcy i badacze nie ukrywają swoich pomysłów, przemyśleń, udoskonaleń technicznych. Każdy taki przedmiot jest <> dla jednostki, dosłownie i w przenośni. To dzięki propagowanej nauce jednostka ludzka nie gubi się w otaczającym ją świecie. Poznaje i jednocześnie wyjaśnia zachodzące zjawiska nie tylko w najbliższym fizycznym otoczeniu, ale i we własnej psyche oraz somie.  Dzięki nauce i jej dostępności wiedza z wielu dziedzin nauki staje się  właśnie jawna. Filozof napisał, że kultura jawna „ze względu na jej możliwie łatwą dostępność dla każdego człowieka” – postulował zatem, aby szkolnictwo było powszechnie dostępne dla każdego człowieka. Tym samym większość wiedzy (będąc dostępna) byłaby właśnie kulturą jawną. To z kolei przyczyniłoby się do chęci jej dalszego zgłębiania, jeśli na przykład jednostka ludzka zasmakowałaby w idei poznania wszechrzeczy. Pisząc o ulotnych myślach i trwałej oraz naocznej widzialności, Fichte miał na myśli ten największy po mowie wynalazek ludzki, jakim było pismo. Kto zatem potrafi pisać i czytać, dla tego nauka  przynajmniej z założenia, staje się kulturą jawną.  Nauka wówczas nie tylko jest  jawna, ale też jednostka ludzka staje się (przynajmniej z założenia) wolna.

Dotykamy jeszcze innego problemu, mianowicie subiektywności (nawet partykularyzmów) w  odbiorze informacji. Wiedza, która jest dostępna jednostce ludzkiej będzie przez nią subiektywnie/partykularnie odbierana, będzie także subiektywnie/partykularnie selekcjonowana.  Bowiem na temat tego samego zjawiska ludzie zwykle prezentują odmienną wiedzę, odmiennie będą też postrzegać analizowane przez siebie zagadnienia i będą się powoływać niejednokrotnie na odmienne źródła. Przy czym jest bardzo prawdopodobne, jak pisał B. Pascal, że obie strony będą się wzajemnie dziwić swojej różnorodnej i raczej odmiennej wiedzy i z dużą pewnością udowadniać sobie wzajem, iż wiedza prezentowana przez adwersarza jest gorsza i nieprawdziwa[5].

„Natomiast do tajemnej zgodnie z jej istotą winien mieć dostęp nie każdy człowiek, lecz ten, który przeszedłszy już przez kulturę jawną został przez nią możliwie udoskonalony. Kultura tajemna, co wynika jasno ze wszystkiego wyżej powiedzianego, nie może jawnej wyprzedzać, lecz zakłada raczej jej istnienie. Nie może jej ustępować miejsca, by cele jednej i drugiej nie uległy zniweczeniu, lecz może tylko postępować z nią”[6] – pisał dalej filozof.  W cytacie odnajdujemy ponownie kilka istotnych kwestii dotyczących kultury tak tajemnej, jak i jawnej, które należy wyjaśnić. Po wyznaniu filozofa, iż do kultury tajemnej „winien mieć dostęp nie każdy człowiek”, można byłoby zaprzeczyć jego egalitaryzmowi. Faktycznie nie każdy, ale każdy, kto poznał kulturę jawną (poznał naukę). Przy czym nie będzie to wiedza podstawowa. Zauważmy, że Fichte wprowadza <> platońską granicę mądrości; nawiązując do jego „ezoteryki mądrościowej”[7]. Różnica między Fichtem i Platonem jest jednak taka, że ten pierwszy zakładał tylko awans mądrościowy do-bycia-człowiekiem, natomiast ten drugi zakładał awans i degradację mądrościową. Wiedza, którą ma na myśli filozof, już udoskonaliła jednostkę, tak aby mogła przyjąć naukę znacznie bardziej <<finezyjną>>, wymagającą od niej precyzji w myśleniu, umiejętnym szukaniu przesłanek i wyciąganiu wniosków. Jest rzeczą oczywistą, że nie wszyscy ludzie posiądą takie umiejętności, dzięki której będą mogli wspiąć się na szczyty poznania ludzkiego, czyli poznać kulturę tajemną. Ludzie nie są bowiem z natury równi. Kultura tajemna/nauka tajemna  zastrzeżona jest tylko dla tych, którzy – jak napisał filozof – zostaną  udoskonaleni przez kulturę jawną/naukę jawną. Pamiętać należy, że nie każdy absolwent szacownego uniwersytetu w przyszłości dostąpi wtajemniczenia mądrościowego. Zostanie solidnym rzemieślnikiem wyuczonej przez siebie profesji, ale nie wystarczy mu ona do poznania kultury tajemnej. Bowiem nie będzie posiadał wiedzy ogólnoludzkiej.

Droga do kultury tajemnej będzie zamknięta dla tych ludzi, których wiedza jest licha lub jej zgoła wcale nie posiadają, a także dla tych, którzy nie interesują się wiedzą w ogóle. Należy podkreślić, iż chodzi zarówno o tych, którzy z trudem przyswajają wiedzę, jak i tych, którzy tłumaczą swój świat za pomocą wiedzy religijnej i magicznej, wykonując codzienne rytuały, szukając odpowiedzi na fundamentalne pytania w kartach, astrologii oraz licznych wróżbach, mających zapewnić im spokój i dostatek życiowy. Fichte nieco zaocznie podzielił ludzi na tych, którzy ostatecznie będą dążyli do poznania czystej mądrości i na tych, którzy będą swój świat tłumaczyli poprzez mądrość pozorną.

Zauważmy, że pisząc o kulturze tajemnej, Fichte miał na myśli tę <<najwyższą> naukę, którą można utożsamić z mądrością czystą.  Jest to ciągłe doskonalenie się jednostki, które zawsze jest próbą wybicia się z powszechności i powszedniości, wyjścia poza własny świat, który określany jest językiem, że przytoczę słynną tezę Ludwika Wittgensteina: „Granice mego języka oznaczają granice mego świata”[8]. Sprawia, że każda jednostka, która podejmuje trud samodoskonalenia, podejmuje walkę nie tylko sama ze sobą, (bowiem musi zwalczać  swoje pokusy i przeciwstawiać się niejednokrotnie środowisku, w którym żyje), ale też  podejmuje trud propagowania mądrości czystej. Kultura tajemna udoskonala jednostkę, wznosi ją na wyższy stopień poznania, zatem koresponduje z propagowaną przez filozofa wiedzą ogólnoludzką. Zagadnienie kultury ogólnoludzkiej Fichte rozwinął w liście szóstym do Konstanta[9].  Myśl Fichtego była, jak to napisał Zbigniew Kuderowicz, apoteozą walki jednostki o własną doskonałość, a jednocześnie o utrwalenie kultury. Jednostka zbliżając się do ogólnoludzkiego ideału, wzbogacała się sama, a jej wysiłek moralny określa ją jako osobowość swoistą, różną od innych[10]. Tak rozumiana przez filozofa doskonałość jednostki wpisywała się w wyznawany przez niego idealizm, który rozumiał jako aktywną postawę jednostki wobec otoczenia. Idealizm odwoływał się bowiem do poczucia wolności, do odczuwania świadomości jako niezależnej od świata zewnętrznego, do poczucia występującego u jednostki zajmujących czynną postawę wobec świata. A źródłem wiedzy dla Fichtego miała być wiedza o człowieku jako istocie wolnej, zależnej od siebie i aktywnie oddziałującej na świat[11]. W tym poznaniu ujawniło się to, co stanowiło istotę człowieka jako wolnego i aktywnego. W nim realizowała się samowiedza jednostki jako partycypującej w człowieczeństwie. Jednocześnie zaznaczyła się główna teza filozofa, zgodnie z którą to, jaką filozofię jednostka wybierze, zależy od tego, jakim jest się człowiekiem[12]. Fichte tym samym odmówił filozofii jako nauce bezstronności w poszukiwaniu mądrości. Wskazał związek między głoszeniem filozofii a określonym interesem tych, którzy ją propagują. Dokonał demistyfikacji filozofii jako „martwego pojęcia”, które nie ingeruje w bieg świata. Zainaugurował tym samym nowy sposób patrzenia na filozofię, jako na wyraz ludzkich interesów i dążeń. Oznacza to, że dzięki wiedzy, którą jednostka otrzymała, lub otrzyma, na nowo można zdefiniować świat, w którym żyje, przeobraża się w świadomego siebie i aktywnego człowieka.  Brak wiedzy będzie popychać jednostkę ku partykularyzmowi i zamykaniu się przed nauką. Jednocześnie jednostka stanie się rzecznikiem nietolerancji i ograniczania wolności innych jednostek.  Według Fichtego, jednostka zamykająca się przed ogólnoludzką wiedzą unika odpowiedzialności za siebie i otocznie, tym samym staje się zniewolona. Bowiem otaczać się będzie teoriami/filozofiami biernymi, zatem sama hołdować będzie bierności i gnuśności. Na drugim biegunie znajdzie się jednostka, dla której własne doskonalenie stanie się dewizą życiową i w związku z tym będzie poszukiwała takich systemów filozoficznych, które pozwolą jej ciągle rozwijać się, żyć w ciągłej aktywności, w odpowiedzialności za swoje słowa, czyny, a także za otoczenie.

Kultura tajemna nie może być tłumaczona i rozumiana jako magia, która była, jest i będzie obecna w codziennym życiu jakże wielu ludzi.  Interpretacja, jakiej dokonał Fichte, zadaje cios rozumieniu, że jeśli coś jest tajemne, to znaczy musi być związane z magią. Zgodnie z tezą filozofa jest coś tajemne, ponieważ jest niezrozumiałe właśnie dla jednostki, jest niezrozumiałe, gdyż jednostka nie dysponuje wiedzą wyższego rzędu (lub została jej wiedza przedwcześnie podana); nie dysponuje wiedzą wyższego rzędu, bowiem jednostka nie została udoskonalona przez kulturę jawną lub nawet jeśli przeszła drogę kształcenia, nie potrafiła przyswoić sobie zagadnień dotyczących wiedzy ogólnoludzkiej (nie potrafiła zaszczepić w sobie pragnienia poznawania wiedzy, doskonalenia się, samowiedzy). Zatem można pokusić się o postawienie tezy, iż tajemne jest zawsze to, co/czego jednostka przez braki w własnej wiedzy nie potrafi wytłumaczyć racjonalnie czy logicznie, natomiast magia ze swoją tajemniczością będzie jedynie zbiorem niewiedzy. Kultura tajemna to dążenie do czystej madrości; tajemniczość magii to niewiedza, wokół której gromadzą się naiwni oraz ignoranci. Jednocześnie kultura tajemna nie może wyprzedzać kultury jawnej (nie może być przedwcześnie podana).  Pierwsza jest konsekwencją drugiej. Jeżeli jednostka, nie będąca udoskonalona przez kulturę jawną, zagłębi się w kulturę tajemną, wówczas stanie ona przed zbiorem niezrozumiałych idei, słów, obrazów, które poprzez niewiedzę będzie odbierać jako właśnie tajemne, w jej rozumieniu – magiczne. Bowiem między słowami „tajemny” a „magia” jednostka postawi znak równości. W istocie dla profanów wiedzy czy precyzyjniej czystej mądrości, każda nowa teoria naukowa, ale przez nich nie przyswojona, stanowić będzie powód do tworzenia własnej błędnej interpretacji, z czasem nawet spiskowej teorii dziejów, rozgłaszaniu informacji o klątwach, doszukiwaniu się w starożytnym pisaniu czy systemach religijnych szyfrów.

Następnie Fichte przedstawił dwie drogi, dzięki którym można osiągnąć cel do wszelkiej tajemnej kultury i czysto ludzkiego kształcenia.

  1. Całkiem samodzielnie przez talent, głęboki namysł i badania, przez kształcenie umysłu i serca według rezultatów owego namysłu.
  2. Przez społeczność (tu ma na myśli społeczność wolnomularską).

Wyjaśnić należy, co filozof rozumiał przez społeczność, o której napisał, że nie może  ona być większa, obywatelska, ponieważ w niej zaznacza się stan izolacji.

Większa, obywatelska społeczność kształtuje nawyki, sposób myślenia, tworzy normy kulturowe. Jednocześnie będące częścią większej społeczności jednostki żyją w izolacji. Izolacja bowiem jest tłumaczona jako niezrozumienie, a w konsekwencji odrzucenie. Jednostka ludzka zamyka się w swoim, ale jednocześnie wspólnym dla wszystkich, świecie, tym samym nie przejawia chęci poznania drugiego człowieka. Zakłada bowiem a priori, że każdy musi myśleć i czuć tak samo oraz zachwycać się tym samym i w ten sam sposób. Zatem nie warto pokonywać wzajemnych barier poznawczych, ponieważ takie nie istnieją.  Jest to izolacja „Ja” od „Ty”. Jednostki (w ramach większej społeczności) nie poszukują wspólnych celów, nie pielęgnują różnorodności, nie rozwiązują pojawiających się problemów, nie uczestniczą w ogólnospołecznej dyskusji na fundamentalne zagadnienia dotyczące codzienności człowieka. Szukają „kogoś” lub „coś” zastępczego, co pozwoli im uniknąć odpowiedzialności za siebie i innych, czyli izolując się od „Ty” unikają  odpowiedzialności za słowo i czyn. Maria Szyszkowska napisała, że powodami odrzucenia przez społeczność mogą być: troska o wewnętrzny rozwój, odważne podejmowanie decyzji zgodnych z naszym ja, głoszenie prawdy[13].  Poczucie odrębności wzmaga agresję czy zawiść ze strony otoczenia, które nie potrafi wybaczyć jednostce odwagi czy talentu. W innym miejscu autorka napisała: „Zdobywając się na odwagę manifestowania, wobec siebie i wobec innych, swojego prawdziwego oblicza, wyzwolić się też musimy z lęku wobec nieustannego wartościowania nas przez innych”[14] . Apel polskiej kantystki, aby porzucić martwe wzorce, korespondują z koncepcją rozwoju ludzkości poprzez kulturę proponowaną przez Fichtego. Podsumowując zagadnienie wspomnianej przez filozofa izolacji, należy odwołać się raz jeszcze do słów Marii Szyszkowskiej: „Nie każdy wytrzymuje taką drogę heroiczną. Nie waham się użyć tu tego słowa, bowiem pragnienie aprobaty jest na tyle silne, że trwanie w poczuciu odrębności, izolacji ma cechy heroiczne. I nie zwykłego hartu ducha wymaga postawa wyboru swojego sposobu życia i własnych treści, które pragniemy spełnić, bo prowadzić może do stanu osamotnienia. A tak łatwo byłoby chociażby pochlebstwami zdobyć aprobatę innych”[15]

II

Fichte wyjaśnił, na czym polega zdobywanie wiedzy ogólnoludzkiej całkiem samodzielnie, czyli przez talent, namysł i badania, kształcenie umysłu i serca według rezultatów owego namysłu.  Jego zdaniem, jednostka zdobywa poglądy drogą namysłu, argumentuje, uprawia dialektykę, demonstruje, obala i uzasadnia wnioski. Wnioski można wszędzie głosić i propagować, nawet stojąc na dachu – jak zaznaczył filozof – także  drukować oraz przepisywać. Zawsze jednak należy mieć na uwadze, że tą drogą jednostka nie jest w stanie ze swoją myślą dotrzeć do tłumów czy przebić się przez ignorancję. Swoimi ideami zainteresuje zaledwie kilka osób (czasem przypadkowo), a książki nie znajdą wielu odbiorców. Powodem jest najczęściej niewiedza tłumu, w którego słownictwie nie istnieją słowa, którymi posługuje się jednostka kierująca się czystą mądrością. Zatem ludzie nie wiedzą, o co pytać, czego szukać. Przechodzą obok książek nie zdając sobie sprawy, co w nich się znajduje, jaka wiedza jest w nich zaklęta. Tytuły układają się w niezrozumiałe frazy, które w żaden sposób do nich nie przemawiają. Można by rzec, że słowa dla tłumu są <>. Fichte przytacza siebie jako przykład, gdy wyjaśnia Konstantowi, że wszystko, o czym pisze, czyni to najlepiej jak potrafi, tłumacząc, że nie zataił  żadnych informacji, niczego dla siebie nie zatrzymał i cały czas pamięta, aby posługiwać się językiem rozważnym i potocznym.  Należy wyjaśnić, co filozof mógł proponować, gdy pisał „język rozważny” i „język potoczny”. Termin „rozważny” oznacza działać z rozwagą, z namysłem, roztropnie, gruntownie, spokojnie, <>.  Potoczny to tyle, co ogólnie przyjęty, ogólnie spotykany, powszechny, popularny, np.: wyrazy używane potocznie.  Mowa potoczna to wyrażenia, styl, którym posługujemy się na co dzień, w swobodnej rozmowie, to język swobodny, nieliteracki, nieksiążkowy. Zaznaczyć trzeba, że nie są to wulgaryzmy stosowane często w języku.  Gdy pisał o języku rozważnym i potocznym, o którym wspomina w liście do Konstanta, oznacza, że język musi być zrozumiały dla każdej jednostki, która weźmie do ręki książkę. Dla każdej czyli, i tej wykształconej, i tej niewykształconej. Ta ostatnia musi mieć możliwość nauczenia się, poznania wiedzy, aby wkroczyć na drogę czystej mądrości. Fichte zatem postuluje, aby autorzy pisali językiem zrozumiałym dla czytelnika, żeby nie zamykali się językowo w swoim środowisku, czyli żeby nie pisali książek dla siebie i swoich kolegów.  Zatem obala mit, jakoby o naukowości i mądrości książki świadczył jej trudny do przyswojenia przez czytelnika język. Tym samym wiedza uprawiana przez naukowców i mularzy stanie się wiedzą jawną/kulturą jawną, co umożliwi z kolei wspinanie się ludziom do poznania wiedzy tajemnej/kultury tajemnej. Pośrednio też wskazuje, że także sami uczeni, animatorzy kultury przyczyniają się do zaciemnienia przekazywanej wiedzy. Faktycznie nauka wówczas nie jest propagowana i nie jest kierowana na zewnątrz (do wszystkich ludzi), tylko kierowana jest do wewnątrz (uprawiana dla własnej uczoności). Utrwala się wśród społeczeństwa niewiedza, która może być utożsamiana z tajemnicą, tajnością – w konsekwencji z magią. Pisząc zrozumiałym dla wszystkich językiem, nie pojawi się zjawisko sztucznego ukrywania wiedzy, czyli w przypadku odbiorcy „jemu nie wolno wiedzieć”, a w przypadku twórcy „mi nie wolno mówić”.

Fichte wskazał, że w każdej księgarni sprzedaje się książki o tematyce wolnomularskiej, które „(...) ani słowem nie wzmiankują o mularstwie i których autorzy, być może, o mularstwie nie wiedzą ani słowa, a mimo to są książkami  prawdziwie i na wskroś mularskimi”[16]. W tytułach publikacji nie ma odniesienia do masonerii. Ich tematyka traktuje dociekania mądrościowe, które stanowią główny cel wolnomularzy, dlatego są właśnie na wskroś prawdziwe i wolnomularskie. Nauka jest prawdziwym celem zakonu i jego członków, która ma się stać jednocześnie dostępna wszystkim. Autorzy publikacji  poruszają wszakże wiele zagadnień, rozwijają różnorodne wątki z nauk humanistycznych i przyrodniczych. Poprzez książki uczą społeczność i zachęcają do zagłębiania się w tajniki wiedzy. Z kolei różnorodność informacji ma przyczynić się też do wyuczenia jednostki umiłowania tolerancji i wolności.  

Fichte napisał, że mularzem jest każdy, kto reprezentuje cechy moralne (odpowiedział na powołanie człowieka), które kształtują bycie-prawdziwym-człowiekiem. Jednostka taka będzie mularzem nieświadomie, bowiem zasady moralne determinują jej postępowanie, tak jak postępują będący świadomymi tego mularze.  Wyróżnił tym samym także tych autorów, którzy do zakonu nie należą, a jednak ich książki są na wskroś wolnomularskie, oznacza to, że podają prawdziwą wiedzę, solidnie podpartą najnowszymi badaniami, nie ukrywają się za niezrozumiałym językiem, który tu może być tłumaczony jako trudny do przyswojenia dla jednostki, ale też znamionować język tzw. metafizyki ambitnej.  Język metafizyki ambitnej pragnie zgłębić wszystkie tajemnice przyrody: natura, istota stworzeń, najbardziej ukryte przyczyny rzeczy. Czyni on z całej natury rodzaj czaru, gromadzi błędy, umysł ludzki zadowala się niewyraźnymi pojęciami, słowami. Doskonałym przykładem fichteańskiego pisarza realizującego idee wolnomularskie, propagującego wiedzę prawdziwą, czyli opartą na badaniach naukowych, przekazywaną jednocześnie językiem empirii, ale też językiem przystępnym dla czytelnika, bo nie naszpikowanym trudną naukową terminologią,  był na gruncie polskiej kultury Stanisław Kostka Potocki[17].

Fichte udostępnianie wiedzy (resp. czystej mądrości) nazywał misteriami publicznymi. Tym samym wskazywał na niemal religijne wtajemniczenie w poznanie jednostki. A poznanie samo w sobie stanowiło dla  niego wartość samą w sobie, była to bowiem czysta mądrość.  Filozof pisze, że udostępnieniu podlegają mowa i pismo, nie same misteria. Czyli odbiorca pozbawiony jest poznania całego procesu twórczego, myślowego, jaki jest udziałem pisarza, myśliciela, naukowca. Obowiązkiem piszącego jest podać uczciwie końcową wiedzę przy zachowaniu jej prawdziwości. Odbiorca najpierw będzie zdobywać wiedzę od piszących, w następstwie czego, jeśli będzie wytrwały i pilny, będzie mógł sam rozpocząć wędrówkę w misteria namysłu. Piszący nie tyle będą go uczyć, co staną się przewodnikami po mądrości. Filozof zwrócił uwagę, że jednostka musi mieć w sobie to „coś”, czyli tę chęć poznania wszystkiego. Jeśli ktoś jest tego pozbawiony, nigdy nie zrozumie założeń wiedzy i nauki, nigdy nie zrozumie założeń i starań wolnomularzy oraz nie wolnomularzy. Dla kogoś, kto nie <<połknął>> przysłowiowego bakcyla nauki, słowa będą pasmem niezrozumiałych dźwięków, a pismo – białym papierem. A nawet, jak pisze dalej filozof, jeśli nawet jednostka uchwyci pewien sens wiedzy, to przyswoi ją w sposób bardzo nieuporządkowany i połowiczny (resp. przedwcześnie)[18]. Co będzie powodem niezrozumienia mądrości czystej, jaka związana jest z nauką. Ta fragmentaryczna wiedza, niczym niespojona, stanowić będzie preludium do tworzenia informacji o wiedzy tajemnej czyli magicznej, niż wprowadzi odbiorcę w jej arkana.

Fichte podejmuje niezwykle ważny wątek, jakim jest pytanie, kiedy mówimy, że twierdzenie jest słuszne, a kiedy staje się fałszywe.  Odpowiada, że często tak się dzieje, gdy podejmowana jest dyskusja. Wówczas jednostki muszą również spierać się, czyja interpretacja czy twierdzenie jest prawdziwe. Filozof uważa, że dyskusja wprawdzie nie rozstrzygnie, kto ma rację i po czyjej stronie leży prawda, ale może przygotować drogę do prawdy. Fichte zdaje się mówić, że przecież każda jednostka będzie subiektywnie/partykularnie odczuwała, oceniała zjawiska. Wpływ na to będą miały odrębne doświadczenia życiowe, źródła, literatura, ludzie poznani po drodze. W związku z tym każda jednostka będzie posiadała świat swojej prawdy. Za Hansem-Georgiem Gadamerem możemy stwierdzić „Myślę, że zasadniczo można powiedzieć, iż nie mogą istnieć wypowiedzi po prostu prawdziwe”[19].  Co z kolei koresponduje z wypowiedzią Fichtego, że „(...) przynajmniej zostanie przygotowana droga do prawdy”[20]. Jednak poznana prawda powinna być obiektywna, co znaczy, że wiedza naukowa winna być możliwa do uzasadnienia niezależnie od czyjegokolwiek widzimisię: uzasadnienie jest „obiektywne”, jeżeli każdy w zasadzie może je sprawdzić i zrozumieć[21]. Filozof jednak zakłada, że brak zrozumienia analizowanego problemu przyniesie mniejszą szkodę, bowiem jest ono jakąś jednak formą filozofowania. Jednostka tym samym rozwija umiejętność samodzielnego myślenia, na czym Fichtemu cały czas zależy. Dlatego usprawiedliwia niezrozumienie założeń, teorii w nauce. Zresztą niezrozumienie dla niego jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż niewiedza. Jednostka ludzka, która nie do końca zrozumiała analizowany problem, ale problem jest jej znany, przy solidnym wyjaśnieniu zagadnienia, może zrozumieć je prawidłowo. Natomiast jednostka, która tej wiedzy nie posiada, staje się często nieufna wobec informacji i opornie je przyjmuje.                                                               

III

Następnym zagadnieniem, nad którym pochylił się filozof, to w jaki sposób człowiek zdobywa czysto ludzką kulturę dzięki tajnej, czyli wyodrębnionej społeczności – masonerii.  Na uwagę zasługuje umieszczony przez niego termin „czysto ludzka kultura”. Termin kultura został po raz pierwszy zdefiniowany przez Niemców w XVIII wieku. Oni też byli pierwszymi, którzy zaczęli stosować przez siebie zdefiniowany termin, w którym znalazły się takie elementy, jak: wykształcony język (chodzi o język, którym posługuje w się w ogóle człowiek, a nie wyróżnik człowieka wykształconego), który konstruuje rzeczywistość jednostki, cywilizacja, nauka (czyli oświecenie), sztuka, obyczaje wyrażające się ogładą towarzyską, wszelkie instytucje społeczne, które z kolei w widomy sposób wpływały na stosunki społeczno-ekonomiczne. Determinowały działalność jednostki, wyznaczały jej miejsce w hierarchii społecznej, decydowały o rozwoju państwa itd., itp. Słowem w terminie kultura mieściło się wówczas to wszystko, co było i jest dziełem człowieka. W pojęciu kultury mieściła się także idea postępu[22]. Filozof wskazuje bowiem na ciągły rozwój, doskonalenie, na postęp, który dokonuje się w jednostce, ale który może się dopełnić lub całkowicie wypełnić, gdy jednostka odnajdzie się w szeregach stowarzyszenia.

    Zbigniew Kuderowicz, analizując myśl Fichtego, zwrócił uwagę, że dla filozofa postawa moralna jednostki była gwarancją trwałości porządku moralnego. Przeciwstawiał on przy tym kulturę naturze. Kulturą były specyficzne ludzkie stosunki i urządzenia, a rozwój kultury, jej postęp – m.in. postęp nauki, oświaty, techniki itd. – stwarzał realne środowisko do realizacji prawa moralnego. Kultura miała likwidować oderwanie od siebie poszczególnych jednostek, ujednolicać ich sposoby myślenia, niwelować różnice i partykularyzm. W jego wyobrażeniu kultura miała kształtować się wbrew tendencjom egoistycznym, partykularnym, namiętnościom, miała ona umacniać więź między ludźmi wynikającą z przynależności do jednego rodzaju i z podległości jednemu prawu moralnemu[23].  Proponowany przez Fichtego postęp jest tożsamy z postępem mularskim: „Postęp masoński ma miejsce wówczas, kiedy z człowieka podporządkowanego Bogu i tym, którzy nazywają się jego reprezentantami na ziemi, wyłania się człowiek wyzwolonej moralności, człowiek – wolny myśliciel”[24]. Postęp nie był przez Fichtego pojmowany tak, jak był pojmowany, od mniej więcej XVI wieku, przez filozofów zorientowanych empirystycznie (nie jest to postęp technologiczny), ani tak jak pojmował np. św. Augustyn (stopniowe oświecenie), czy św. Anzelm Wielki (wiedza przygotowuje do wiedzy). Dla Fichtego postęp oznacza doskonalenie się w mądrości czystej. Zatem „czysto ludzka kultura” to nie tylko nauka, wiedza, poznanie, niezależne i samodzielne myślenie oraz obiektywnie formułowane sądy (w znaczeniu kantowskim), to mądrość czysta, która będzie implikowała postęp nauki, cywilizacji, przez które będzie człowiek rozwijać swoje bycie-prawdziwym-człowiekiem. Dla Fichtego była to walka o utrwalenie kultury, stosunków międzyludzkich, opartych na powszechnym prawie moralnym. „Być człowiekiem to znaczy wznieść się ponad prywatną sympatię i antypatię, stwarzane przesądy, własną małostkowość i egoizm. Ale tylko wtedy, gdy w tym sensie gdy jednostka wynosi się do ogólnoludzkiego powołania, naprawdę jest się sobą”[25]. A powołanie jednostki Fichte widział w nieskończonym procesie doskonalenia ideału.

Filozof postulował, jak napisał Kuderowicz, aby potoczną świadomość, traktującą świat przedmiotowy jako niezależny od człowieka, przekształcić w świadomość ogólną, oceniającą świat przedmiotowy ze względu na ludzką wolność, która jest jednocześnie odpowiedzialnością za siebie oraz za inne jednostki, za świat ludzki. Proces ten oznaczał dla Fichtego także powstanie kultury, czyli więzi międzyludzkich, nowego typu społeczności, w której jednostka funkcjonuje jako istota wolna, podlegająca tylko ogólnoludzkiemu prawu moralnemu. Rozwijanie i umacnianie kultury, to ciągłe doskonalenie siebie.  Zagadnienie dotyczące „czystej ludzkiej kultury” koresponduje z rozumianym przez Fichtego zagadnieniem tchórzostwa, które dla filozofa jest ucieczką przed odpowiedzialnością. Taki stan określił także mianem niewolnictwa. Poddany lub niewolnik to ten, kto unika odpowiedzialności za siebie samego a sam podporządkowuje się rozkazom jakiejś silniejszej, bardziej odważnej, cwańszej  jednostki. Tchórz boi się działać na własną rękę, woli znosić upokorzenia, niż działać samodzielnie, niż doskonalić siebie. W ten sposób Fichte odrzucił augustyniańską tolerancję, zgodnie z którą człowiek znosi upokorzenia i cierpliwie znosi przeciwności. Doskonalenie siebie wymaga aktywności, która tu łączy się ze zdobywaniem wiedzy, z poznaniem kultury jawnej, a następnie kultury tajemnej, czyli poznanie niuansów nauk, procesu myślowego itd.  Jednostka ludzka dla Fichtego była uczestnikiem kultury, przy tym od jej postępowania zależało trwanie i właściwe funkcjonowanie świata kultury.  Uświadomienie sobie przez jednostkę ludzką jej więzi z kulturą Fichte uważał – jak napisał Kuderowicz – za gwarancję realizacji czynu moralnego. Chodziło przy tym o uświadomienie jednostce, że trwałość i rozwój kultury zależy od jej decyzji, postawy, woli. Główną misję kultury Fichte upatrywał we wzajemnym wychowaniu i doskonaleniu zmierzającym do ujednolicenia świadomości poszczególnych jednostek[26]. Zabiegi pedagogiczne, jakie przewidywał filozof, nie pozbawiały jednostki jej indywidualności. Fakt, że jednostka była uczestnikiem kultury, nie określało jednoznacznie jej postępowania. To raczej kultura była uzależniona od aprobaty jednostki przez jej wolę.  Fichte jasno zaznaczył, że to właśnie jednostka ludzka będzie tworzyła swój świat, określała siebie oraz innych w tym świecie. Jednocześnie, aby zaprowadzić wolność i tolerancję należy rozwijać wiedzę, propagować naukę. W ten sposób jednostka tworząca kulturę, wykreuje ją jako świat wolny i tolerancyjny. Dlatego dla filozofa wartościowaniem moralnym była postawa jednostki wobec innych, jej stosunek do społeczeństwa.

Te założenia korespondują z postulatami, jakie Fichte propagował wśród wolnomularzy i do jakich próbował ich nakłonić. Wskazując, że na mularzach ciążą liczne obowiązki: likwidowanie partykularyzmów, głoszenie tolerancji, wychowywanie do wolności jako stan umysłu, rozwój szkolnictwa, rozwój badań naukowych, propagowanie wiedzy, tej prawdziwej – naukowej. Słowem muszą zbudować prawdziwy świat (w znaczeniu mądrościowy), w którym każdy, że zastosuję duży kwantyfikator, będzie się czuć wolny i tolerowany. W praktyce jest to rozwój cywilizacji. Zauważmy, że dla Fichtego cywilizacja to rozwój moralny i związanym z nim rozwój mądrościowy. Filozof wyjaśnił, że nauczanie w społeczności wyodrębnionej, czyli mularzy, przyjmuje odmienne założenia niż kultura jawna.  Jednostka nie posługuje się już tylko formą rozumowania, która rozpoczyna dyskusję z uzasadnieniami i możliwościami czy chęcią sprawdzenia prawdziwości wiedzy.  Nauczanie wśród mularzy przybiera odmienną formę: „Tak to już jest na świecie, jak wiemy, i kto jest takim jak my, ten wie o tym zapewne”[27].  Niewiele mówiące zdanie wskazuje na tę samą wrażliwość, jaką reprezentują członkowie zakonu. Bowiem według słów filozofa nauczanie tajemne (kultura tajemna) zwraca się nie tylko do rozumu, ale do człowieka całościowego. Tym samym mularze mogą porozumiewać się między sobą przenośniami i obrazami; więcej, treść wszelkiej wiedzy staje się nie tylko wiedzą racjonalną, empiryczną, ale także intuicyjną. Wiedza ta obejmuje wszystko, co człowiek stworzył i tworzy w kulturze jako całości zarówno materialnie, jak i abstrakcyjnie.

W tym miejscu można postawić tezę, która brzmi: człowiek, który interesuje się wszystkim, wzbogaca swoją wiedzę, stanie się człowiekiem wrażliwym. Wrażliwym na piękno, prawdę, krzywdy, niesprawiedliwość, brak wolności i tolerancji. Jednocześnie reprezentowana przez niego wrażliwość będzie pozwalała mu na ciągłe zbliżanie się do ogólnoludzkiej wiedzy, do stania się w pełni człowiekiem. Fichte napisał, że podstawą nauki tajemnej jest nie tylko przenośnia, ale też obrazy, te które są słowami, i te które są barwnymi plamami. Tym samym filozof sugeruje, iż mularze mówią językami wszystkich epok. Każda epoka, począwszy od starożytności skończywszy po czasy jemu współczesne, obrazuje świat własnym wytworzonym (nieustannie kształtującym się) językiem. Zatem członkowie zakonu, którzy dostępują wiedzy tajemnej, posługują się i rozumieją języki minionych epok. Świat nauki, tworzony przez człowieka od najdawniejszych czasów, nie stanowi dla nich tajemnicy. Po przeciwnej stronie będzie stała jednostka ludzka słabo wykształcona, ta która nie uczestniczy nawet w kulturze jawnej, lub jej uczestnictwo jest powierzchowne (mądrość pozorna). Wprawdzie posługuje się ona językiem swojej epoki, ale niekoniecznie rozumie jego obrazowy przekaz. Pojmuje obraz-słowo płytko, bez refleksji, nie dostrzegając przyczyn i skutków, nie widząc symboli. Świat obrazu jest zamazany, pełen niezrozumiałych i tym samym podejrzanych treści. Niejednokrotnie jednostka odrzuca obrazowy przekaz, wywołuje on w niej kpinę i śmiech, nierzadko nawet agresję w stosunku do dzieła, twórcy lub tych, którzy przyjmują obraz-słowo jako coś oczywistego i wzniosłego. Jednostka bowiem w rzeczywistości nie rozumie swojego języka, mimo że nim na co dzień się posługuje. Uważa przekaz obrazowy za bezsensowny i absurdalny. Jak wskazał filozof, cierpi wówczas nie tyle twórca słowa-obrazu, ile idea i cel, który w swoim założeniu jest na wskroś pożyteczny społeczeństwu, a który przez to społeczeństwo zostaje zniweczony. Nb. przez niezrozumienie własnych środków wyrazu jednostka naśmiewa się, kpi i opluwa siebie, nie zdając sobie zresztą z tego sprawy.

Fichte podkreślił, że gdy tajne nauczanie dotrze do jednostki niezdolnej do jego przyjęcia, to mimo chęci z jej strony zostanie zrozumiane w niewielkim stopniu (albo wspak), czyli tak jak w pierwszym przypadku, to znaczy, gdy mamy do czynienia z kulturą jawną. Jednostka będzie więc wykorzystywać tylko rozumowanie (dyskusja, uzasadnienia, sprawdzenie wiedzy), ale może też interpretować zjawisko według własnego przemyślenia. Tym samym Fichte wyjaśnił, dlaczego wiedza tajemna (kultura tajemna), nie może być ofiarowana wszystkim. To bodaj jedyny przykład w jego filozofii zaprzeczający głoszonemu egalitaryzmowi.  Ludzie nie są sobie równi. Ta postawa miała jednak swoje uzasadnienie. Nieprzygotowana do odbioru nauki tajemnej (kultury tajemnej) jednostka ludzka nie tylko błędnie ją zdefiniuje, ale poprzez brak wiedzy jawnej lub przez jej niewielki stopień może wyrządzić krzywdę sobie oraz innym (przedwcześnie podana wiedza). Sobie, bowiem odwróci się od wiedzy i własnego szczęścia płynącego z nauki; innym, bowiem będzie wrogo, szyderczo, lekceważąco  lub nieprawdziwie wypowiadać się o niej. Co w konsekwencji doprowadzi do zubożenia nie tylko intelektualnego, ale też materialnego.

 Społeczeństwo, które nie jest uczestnikiem tajemnego nauczania (tajemnej kultury) skazuje się na ubóstwo nie tylko intelektualne, ale i ekonomiczne. Fichte uważał, że nauka tajemna nie może trafić do każdego przez przypadek. Opowiedział się tym samym za platońską selekcją, w wyniku której zostaną wyłonieni odpowiedni ludzie. Napisał, że: „Może być udostępniane tylko tym osobom, których podatność dostatecznie sprawdzono i zbadano”[28]. Ma na myśli stopnie wolnomularskie będące widomym znakiem kolejnych wtajemniczeń, a tak naprawdę stanowiące kolejne stopnie doskonałości do poznania ogólnoludzkiego. Bowiem mularz doskonali się cały czas. I nawet, gdy dostąpi najwyższego stopnia wtajemniczenia, nie ma prawa rezygnować ze zgłębiania wiedzy (de facto pracy nad mądrością czystą). Jak wskazywał filozof, nauka nie posiada i nie zna swojego końca.  A celem człowieka jest dążenie do rozwijania w sobie powołania i rozwijania kultury. 

Interesującym zagadnieniem jest pytanie, na które próbuje pośrednio filozof odpowiedzieć. Założył bowiem, że podatność jednostki, aby dążyć do wiedzy ogólnoludzkiej, może nie być zadowalająca.  Czyli kandydat na mularza nie jest godzien nim zostać. Fichte wyjaśnił, że brak zrozumienia „widocznie zamarło u takiej osoby jeszcze przed urodzeniem”[29].  Zdaniem filozofa, jednostka wrażliwa na dobro, piękno, wolność, tolerancję, krzywdę, dążąca do ogólnoludzkiej wiedzy, posiadająca powołanie, obdarzona jest tymi wszystkimi ideami zanim pojawi się na świecie.  Będzie to jaźń, która zdaniem filozofa jest pierwotnym składnikiem, jest absolutem, twórczym początkiem bytu. Jaźń wytwarza przedmioty i ich treść. Zgodnie z tym jaźń nie tylko poznaje coś, co i tak bez niej istnieje, lecz tworzy i ustanawia rzeczywistość. Dla Fichtego umysł ludzki jest modelem koncepcji świata. Jeśli ogólnoludzka wiedza, idea powołania, czysta kultura ludzka, zostaną przyjęte z należytym szacunkiem i zrozumieniem wówczas z pewnością zostanie ich idea przekazana z pełną świadomością dalej. Czyli jednostka ludzka będzie z pełnym oddaniem przekazywać najwyższe i najważniejsze idee bycia-prawdziwym-człowiekiem. Fichte zdaje sobie sprawę, że można pomylić się w sprawdzeniu jednostki, dlatego wielbiciele nauki i wiedzy stworzyli szereg środków, dzięki którym mogą nieco skryć siebie, a są to uroczyste przyrzeczenia, zapewnienie dyskrecji, także w odniesieniu do zewnętrznych form. Jednakże mularstwo nie jest i nigdy nie było stowarzyszeniem tajnym (tajemnym). Członkowie nie ukrywają bowiem niczego, przeciwnie starają się tajemnice wiedzy przekazać społeczeństwu. A tajemnicą jest – mądrość czysta, drogą do mądrości czystej – nauka. Ona ma zapewnić jednostkom rozwój i szczęście, a w konsekwencji doprowadzić do wolności, tolerancji i egalitaryzmu. Dyskrecja mularska chroni braci przed atakami ze strony grup niechętnych rozprzestrzenianiu owej wiedzy, grup, które hołdują uciskowi i nierówności społeczno-gospodarczej.

IV

     Ostatnim zagadnieniem, nad którym pochylił się Fichte, to wyjaśnienie, dlaczego  wśród członków zakonu wiedza przekazywana jest drogą ustną, a metoda pisemna jest pomijana.  Zauważmy, że nie tylko platońska „ezoteryka mądrości” nieustannie wyłania się z dociekań Fichtego, pojawia się też troska o przekazanie mądrości. Droga ustna to najbardziej <> w swojej dyskrecjonalności metoda, która zapewniała poczucie, że wiedzę otrzymał odpowiedni człowiek[30]. Pismo zaś jako byt bezbronny jest wystawione na analizę przez mędrca, głupca oraz ignoranta. Wcześniejsze akapity listu piętnastego sugerują między innymi, że członkowie zakonu ukrywali się przed grupami ludzi niechętnymi nauce i szerzeniu wiedzy wśród społeczeństwa. W następstwie spowodowało to, że przekazywana wiedza musiała trafiać do kolejnych adeptów tylko ustnie. Zrezygnowano z zapisywania, aby uchronić się wzajemnie, a trwa to już od czasów starożytnych.  Podkreślić należy raz jeszcze, że nie wiedza podlegała utajnieniu, ale jej miłośnicy i propagatorzy, którzy niejednokrotnie narażali własne życie tylko dlatego, że opowiadali się za prawdą naukową, za wolnomyślnością i  poszukiwaniem prawdy w ogóle. Filozof napisał: „Nauka tajemna wedle wszelkiego prawdopodobieństwa – konkluduję – mogła się rozszerzyć tylko przez przekaz ustny nigdy przez pisemny, pisemna informacja musiała być nawet surowo zakazana”[31].  Jego zdaniem, istnieje prawdopodobieństwo, że kultura tajemna (nauka tajemna) rozwijała się jednocześnie z kulturą jawną (nauką jawną).  Zachęca, aby źródeł kultury tajemnej poszukiwać nie w książkach, ale w tradycji ustnej. Swoje przypuszczenie uzasadnia w następujący sposób: wskazał na dawne czasy, w których pismo jeszcze było słabo rozwinięte, ledwo nim opisywano podstawowe zjawiska, jakie otaczały ludzi. Zatem zwyczajne przyczyny techniczne uniemożliwiały zapisywanie skomplikowanych emocji człowiekowi. W przeciwieństwie do słabo rozwiniętego pisma rozwijały się misteria oratorskie. Język mówiony, jako pierwszy, stopniowo udoskonalany, stanowił wizytówkę człowieczeństwa człowieka. Od najdawniejszych czasów odnajdujemy zamknięte kręgi ludzi tzw. wtajemniczonych. Otóż wybrani przedstawiciele społeczności byli dopuszczeni do tajemnic kosmogonicznych i kosmologicznych, które były przekazywane wtajemniczanym adeptom. W czasach starożytnych (chodzi o kulturę śródziemnomorską) pojawili się adepci nauk hermetycznych. Członkowie stowarzyszenia przekazywali drogą ustną wiedzę, jaką u początku miał objawić człowiekowi Hermes[32]. Dla Hermesa rozmowa jawi się jako coś niezwykle doniosłego i świętego. Świadomy doniosłych tajemnic, jakie ma w niej odsłonić swoim rozmówcom, zakazuje Asklepiuszowi zapraszać na nią obce osoby[33].  Także Fichte podnosi rangę rozmowy, która jest wszakże dialogiem umożliwiającym poznanie drugiego człowieka. Rozmowa stanowi kontakt z odrębnym, różnym światem. Faktycznie staje się ona sztuką poznania. W pytaniach i odpowiedziach, które ukrywają się za dyskusją, dialogiem właśnie, odbywa się wówczas misterium zbliżania się do prawdy.

       Fichte używa terminu misteria, pisząc „powstawały dawniejsze misteria”, który to termin oznacza zwyczajnie tajemnicę. Jednostka wstępująca do stowarzyszenia otrzymywała tajemnicę wiedzy o początku, wiedzy o człowieku, o świecie, o kosmosie itd., itp.  Z reguły była to tzw. wiedza zakazana, a jej głosiciele surowo karani. To też był powód, dla którego członkowie tajemnych stowarzyszeń wykształcili cały system znaków, symboli i alegorii, które pozwalały na wzajemne rozpoznawanie się, czy nawet udzielanie pomocy. Jednocześnie bytując na skraju rozwijającej się kultury jawnej, czciciele mądrości czystej przedstawiani byli jako zagrożenie dla istniejącego ładu i porządku społecznego. Filozof wyjaśnił, że skoro od początku misteria przekazywane są drogą ustną, stanowi to dowód, iż należy przy tej metodzie pozostać. Jednakże Fichte zdawał sobie sprawę z niedoskonałości przekazu ustnego. Jednostka bowiem może zwyczajnie coś zapomnieć, zmienić znaczenie, czyli interpretację, dorzucić coś od siebie w celu załatania własnej niepamięci lub prawdopodobieństwa. Ponadto wraz z rozwojem cywilizacji i kultur rozwijał się język, który z każdym stuleciem pozwalał jednostce ludzkiej wyrażać coraz bardziej skomplikowane treści swoich przeżyć. Tym samym przekłamanie misteriów jawiło się jako coś oczywistego. Ludzie na nowo, wzbogaconym już językiem interpretowali zjawiska i myśli przekazane im kiedyś, u progu legendarnych początków, gdy bogowie spotykali się jeszcze z ludźmi. Dlatego filozof formułuje ostrożnie pochlebne wnioski na temat sztuki oratorskiej i przekazywanej w niej wiedzy. Mimo tych trudności Fichte uważał, że udowodnienie prawdziwości takiej tradycji ustnej jest możliwe, jednak nie wyjaśnił Konstantowi, jaką metodę miał  na myśli.

         W dalszym rozważaniu Fichte zwrócił uwagę na interesujące i jakże ważne spostrzeżenie: „Ale od jednej uwagi, która mi się tutaj narzuca, nie potrafię się powstrzymać, ponieważ uważam ją za istotną. Otóż musiało bywać i tak, że istniejąca tajemna kultura wywierała wpływ na jawną i że niektóre wydarzenia jawnej historii, które się z niej wyłamują, znajdują w historii kultury tajemnej pełne wyjaśnienie, jak również i to, że niektóre osoby będące ogniwami tajemnego przekazu pojawiały się zarazem jako niezwykłe osoby w historii jawnej. Jest zatem możliwe, że historia jawna daje się wyjaśnić przy pomocy tajemnej”[34].  Filozof tym samym nawiązał do pojawiających się w historii ludzkości geniuszy, którzy swoimi odkryciami naukowymi rozwijali wiedzę o człowieku i świecie, a w sztuce wyznaczali nowe drogi do poszukiwania i rozumienia piękna. Piękna, które jak zdefiniował Fryderyk Schiller, do którego myśli estetycznej chętnie nawiązywał Fichte, jest równoznaczne z wolnością[35]. Uzdolnieni, twórczy i niepokorni wobec istniejących obowiązujących kanonów etyki i estetyki swoimi dziełami wpływali, pośrednio czasem bezpośrednio, na bieg historii kultury jawnej. Wyznaczali drogę rozwoju społeczno-polityczno-ekonomicznego. Częściej jednak sława i uznanie przychodziły po śmierci,  dopiero wtedy następne pokolenie było w stanie zrozumieć przesłanki dzieła literackiego czy malarskiego lub dojrzało cywilizacyjnie do przyjęcia filozofii płynącej z odkryć naukowych.  Przykładem jest filozofia kopernikańska, której bronił, i którą starał się ocalić od zapomnienia włoski myśliciel Giordano Bruno. Jednocześnie należy podkreślić, że i współcześnie odkrycie Mikołaja Kopernika łączone jest literalnie tylko z fizyką oraz astronomią. Natomiast zapomina się o najważniejszym elemencie – filozofii, która zmieniła bieg historii ludzkości, przyznając człowiekowi nadrzędną role w konstruowaniu świata materialnego i mentalnego (modelowanie struktur rzeczywistości). Innym razem twórca musiał ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, aby ocalić siebie i możliwość dalszej pracy badawczej. Zatem Fichte sugeruje, że jeśli jednostka chce poznać kulturę tajemną (naukę tajemną) powinna zwracać baczną uwagę na szczególne wydarzenia i ich twórców, którzy wyznaczali tzw. kamienie milowe w nauce i sztuce, których dzieła zmieniły bieg historii człowieka. Kim były owe tajemnicze jednostki? Pitagoras, Platon, Arystoteles, Plotyn, św. Augustyn, Mikołaj z Kuzy, Mikołaj Kopernik, Giordano Bruno, Marsyliusz z Padwy, Dante, Leonardo da Vinci, Rafael Santi, Rembrandt, Descartes, Kant, Mozart, to nieliczni wymienieni z imienia, których dzieła wywarły i wywierają nadal wpływ na życie ludzi. Jest jeszcze grono bezimiennych, którzy swoją ciekawością świata, twórczym niepokojem wpłynęli na zmianę mentalności jednostek, pozostawiając po sobie bezimienne dzieła, wokół których do dziś toczą się spory o ustalenie autorstwa.  Gdy Fichte pisał o wpływie wydarzeń historii kultury tajemnej na historię kultury jawnej, daje do zrozumienia, że następowała zmiana mentalności (kryzys) w społeczeństwie. Jednostki otwierały się na to, co do tej pory było nieznane, zakazane, obce, co pozwalało rozwijać się.  Mimo zasad dyskrecji, jaką adepci nauki tajemnej wykreowali, zdarzało się, że przedostawała się ona do wiadomości publicznej.  Filozof wyjaśnił, iż w takiej sytuacji, wtajemniczeni „(...) z konieczności pozostawiali i porzucali, rezygnując z dalszego rozwijania”[36].  Należy wyjaśnić, co Fichte rozumiał pod pojęciem „konieczności” i dlaczego naukę, z którą wychodzi się do społeczności, wtajemniczeni pozostawiali rezygnując z dalszego jej doskonalenia?  Czy aby filozof nie sugeruje braku możliwości rozwoju nauki? gdyż upubliczniona wtajemniczona jednostka ludzka wraz ze swoim dziełem, często dla ratowania życia zmuszona była odwoływać swoje nowatorskie ustalenia, lub (co też jest prawdopodobne) nie przyznawała się do własnego wytworu.

     Podsumowując zagadnienie wpływu kultury tajemnej na kulturę jawną, Fichte stwierdził, że historii kultury tajemnej nie można odczytywać literalnie za pośrednictwem historii kultury jawnej i żadna data tej ostatniej (kultury jawnej) nie może być zarazem datą pierwszej (kultury tajemnej). Zatem należy uważać, aby nie popełnić błędu podczas interpretowania historii kultury, bowiem zaznaczające się wpływy geniuszu ludzkiego, który zadecydował o rozwoju nauki i sztuki, jest procesem znacznie bardziej złożonym. I jeśli nawet wskazuje się na nietuzinkową postać w transformacji kulturowej, to należy pamiętać, że ów proces transformacji nie zawęża się do jednej osoby, jest to zjawisko, którego początek należy datować na wiele stuleci przed wielkim wydarzeniem kulturowym.  Filozof postuluje ostrożne interpretowanie zjawisk historycznych, których prawdziwość opiera się na datach, natomiast zaleca badanie historii ludzkiej myśli, która decydowała i decyduje o rozwoju wiedzy ogólnoludzkiej, czystej kultury ludzkiej, czy wreszcie kultury tajemnej (nauki tajemnej). Zdaniem filozofa wszystko, co docierało do rąk ludzkich i co dociera nadal, przestaje być kulturą tajemną/nauką tajemną. Staje się kulturą jawną, ale przede wszystkim jej założeniem jest upublicznienie etyczno-moralnych idei mularskich jako ogólnoludzkich. 

 

    

 

 

 



[1] Artykuł powstał na podstawie referatu wygłoszonego na międzynarodowej konferencji „Sztuka królewska” i Muzy. Obecność wolnomularstwa i jego idei w kulturze polskiej i powszechnej. Konferencja odbyła się 20 – 22 lutego 2009 r., w Toruniu.

[2] W czasach Fichtego termin Volk oznaczał w pierwszej kolejności „społeczeństwo”, „ludzie” dopiero po 1870 termin Volk został zespolony z terminem „naród”.

[3] J.G. Fichte, Zamknięte państwo handlowe i inne pisma, przekł. P. Dybel, R. Marszałek, J. Nowotniak, R. Reszke, Warszawa 1966, s. 298 – 299; J. Kochan, Wolność i interpelacja, Szczecin 2004, s. 89.

[4] J. G. Fichte, Filozofia wolnomularza, oprac. i wstęp J. Drewnowski, Warszawa 2004, List piętnasty do Konstanta, s. 66.

[5] B. Pascal, Myśli, przekł. T. Boy-Żeleński, seria Biblioteka Filozofów, Warszawa 2008, s. 61– 62.

[6] J. G. Fichte, Filozofia....,op. cit., s. 66.

[7] Mam na myśli przedwcześnie podaną wiedzę, która szkodzi samej wiedzy i szkodzi osobie, której się ją podaje. Platon rozwijał ten wątek m.in. w Państwie, Charmidesie, Fajdrosie, Fedonie.

[8] L. Wittgenstein, Tractatus logico-philosophicus, Warszawa 2006, s. 64, teza 5.6. Więcej na temat zagadnienia subiektywnego świata-języka i myśli Fichtego w K. Karaskiewicz, List siódmy Johanna Gottlieba Fichtego i etyka wolnomularza (Rola języka w budowaniu więzi społeczno-kulturowych), cz. 1, [w:] , „Ars Regia”, 2008/2009 nr 18.

[9] K. Karaskiewicz, Johanna Gottlieba Fichtego koncepcja wykształconego wolnomularza, w, Nowa Krytyka (czasopismo filozoficzne), wydanie internetowe www.nowakrytyka.pl 2011

[10] Z. Kuderowicz, Fichte, op.cit., s. 45.

[11] Ibidem, s. 47.

[12] „Wybór filozofii zależy zatem od tego, jakim się jest człowiekiem; albowiem system filozoficzny to nie martwy sprzęt, który można wedle woli wziąć lub odłożyć – płynie z duszy człowieka, który go wyznaje. Nigdy nie wzniesie się na poziom idealizmu charakter z natury ospały lub osłabiony i wypaczony niewolą duchową, przyzwyczajeniem do zbytku i próżności”. J. Kloc-Konkołowicz, Rozum praktyczny w filozofii Kanta i Fichtego. Prymat praktyczności w klasycznej myśli niemieckiej, Wrocław 2007, s. 211.

[13] M. Szyszkowska, Zagubieni w codzienności, Warszawa 1992, s. 30–31.

[14] Ibidem, s. 33.

[15] Ibidem, s. 32.

[16] J. G. Fichte, Filozofia..., op. cit., s. 67.

[17] K. Karaskiewicz, Początek języka – początek człowieczeństwa. Ewolucyjna koncepcja kultury według Stanisława Kostki Potockiego, Warszawa 2009.

[18] Teza głoszona przez filozofa jest mało zrozumiała, gdy uświadomimy sobie, że mamy do czynienia z Fichtem-maksymalistą i Fichtem-minimalistą. Maksymalista głosił, że wiedza przedwcześnie podana będzie pasmem niezrozumiałych sensów (platoński awans i degradacja mądrościowa), natomiast minimalista zakładał, że nawet jeśli wiedza została przyswojona połowicznie, to istnieje pewność, że jakiś sens wiedzy pozostał.

[19] H.G. Gadamer, Rozum, słowo, dzieje, Warszawa 2000, s. 45.

[20] J.G. Fichte, Filozofia..., op cit., s. 67.

[21] K.R. Popper, Logika odkrycia naukowego, Warszawa 2002, s. 38.

[22] Z. Florczak, Europejskie źródła teorii językowych w Polsce na przełomie XVIII i XIX wieku, Warszawa 1978, s. 10.

[23] Z. Kuderowicz, Fichte, op.cit., s. 36–38.

[24] A. de Lassus, Masoneria – intrygująca tajemniczość, Paryż 1993, s. 37.

[25] Z. Kuderowicz, Fichte, op.cit., s. 44.

[26] Z. Kuderowicz, Fichte, op.cit., s. 66.

[27] J. G. Fichte, Filozofia..., op. cit., s. 68.

[28] J. G. Fichte, Filozofia..., op. cit., s. 68.

[29] J. G. Fichte, Filozofia..., op. cit., s. 68.

[30] W Dialogach Platon nieustannie zmaga się z obroną pisma przed nim samym. Nie chodzi wszakże o to „czy” pisać, ale „jak” pisać, aby nie narazić się na ośmieszenie, odrzucenie czy ignorancję, aby ochronić mądrość czystą.

[31] J. G. Fichte, Filozofia..., op.cit., s. 69.

[32] Hermes – Hermes Trismegistos gr. dosłownie „trzykroć wielki”, przez identyfikację z egipskim Bogiem pisarzy i mędrców Thotem otrzymał nowe oblicze: występuje jako nosiciel objawienia grecko-egipskiej wiedzy ezoterycznej, tajemnej, w hermetyce.

[33] Rozmowa Hermesa z Asklepiuszem w Asklepiusz, czyli rozmowa z Hermesem Trismegistosem, [w:] Apulejusz z Madury. O bogu Sokratesa i inne pisma, przekł., wstęp, kom., K. Pawłowski, Warszawa 2002, s. 155–219.

[34] J. G. Fichte, Filozofia...., op. cit., s. 69.

[35] F. Schiller, Kallias, czyli o pięknie, przekł., pod kierunkiem M. Żelaznego, Kęty 2007, s. 53

[36] J. G. Fichte, Filozofia..., op. cit., s. 69.

Cytat Ze stracha na stracha spokojnie przelatują wróble.

Sonda

Czy istnieje wolna wola?

zobacz wyniki