Nk on-line

Wstręt do ciała. Transhumanistyczne scenariusze postgatunkowego bycia

10/04/2012

Rafał Ilnicki

Streszczenie:

Celem artykułu jest prezentacja ideologii transhumanistycznej w stosunku do ludzkiego ciała. Odnosi się ona do wielu paradoksów, z którymi związane jest traktowanie ciała jako czegoś absolutnie niezbędnego człowiekowi i jednocześnie niechcianego jako tego, co może zostać odrzucone w toku postępu technologicznego. Teza to zapoczątkowuje prezentację podstawowych filozoficznych konsekwencji statusu ciała w transhumanizmie.


Słowa kluczowe:

transhumanizm, ciało, postgatunkowość, technologia

Summary:

The goal of his article is to show how transhumnistic ideology focues on the notion of body. It concerns to many paradoxes, within witch the body is conceived as something absolutely essential to human and at the same time unwanted as a thing that could be rejected in the process of technological progress. This thesis leads to the presentation of basic philosophical consequences of the status of body in transhumanism.


Keywords:

transhumanism, body, postspecies, technology








Wraz z nadejściem mediów technicznych jako podstawowych środków transformacji kultury dochodzi do przeformułowania tego, co dotychczas stanowiło głównie kwestie biologiczne, czyli te będące do pewnego stopnia niemożliwe do zmiany. Problem modyfikacji ciała, czy wręcz emancypacji spod cielesności staje się podstawą samookreślenia wielu współczesnych prądów kulturowych. Dzieje się tak, ponieważ media techniczne pozwalają na coraz większy stopień ingerencji w biologiczne wyposażenie człowieka – jego ciało. Jako najważniejszy pod względem proponowanych i częściowo realizowanych zmian należy uznać w tym względzie transhumanizm. Jest to tendencja wyrosła z myślenia o technologii jako czynniku przekroczenia kondycji ludzkiej. Transhumanizm jako ruch dąży do porzucenia dotychczasowych form człowieka (biologicznych, kulturowych, duchowych):
Transhumanizm rezygnuje z istotowo pojętego człowieka na rzecz postgatunkowych form jakie może on przyjąć w wyniku nieograniczonego postępu technologicznego [[R. Ilnicki, posthumanizm/transhumanizm, http://www.scribd.com/doc/79513261/posthumanizm-transhumanizm (30.01.2012)]].

Wszystko to, co dotyczy „istoty człowieka” czy innej formy jego niepodważalnego istnienia zdefiniowanego w toku ewolucji, jest skazane na usunięcie. To przekonanie i idące za nim praktyki odnosi się do tego, że ciało spowalniają postęp. Ciało działa na zdecydowanie wolniejszych prędkościach od techniki. Nie zmienia to fakt, że transhumaniści określają się jako humaniści, którzy postbiologizm oraz wynikającą z niego zdolność człowieka do radykalnej transformacji ciała przypisują raczej humanizmowi. Krytyczne spojrzenie na tą kwestę ma nie tyle zdemaskować założenia transhumanistów, co wskazać za kryjący się za nimi wstręt do ciała, który nie zostaje przez ten ruch przepracowany.

Transhumanizm rozumiany jest nie jako ideologia oświeceniowa czy postoświeceniowa, lecz postęp transformacji ludzkiego ciała, którego technicyzacja dotyczyła różnego rodzaju modyfikacji począwszy od rozszerzania funkcjonalności, poprzez implanty, aż do wymiennych organów, czyli do uzyskania „technicznej hybrydyzacji ciała”[Jest to określenie Klausa Erlacha: K. Erlach, Das Technotop. Technologische konstruktrion der Wirklichkeit, LIT: Stuttgart 1998.]], zaś na końcu – całkowite wyeliminowanie roli ciała poprzez wpisanie go w autoregulacyjne systemy protezowania. Ta transformacja jest powodowana wstrętem do ciała, które spowalnia proces transformacji technicznej ciała (rozwiązaniem transhumanistów jest nie tyle przepracowanie problemu istnienia ciała, co raczej takie przyspieszenie jego transformacyjności, które miałoby od niego uwolnić). W tym sensie efektem docelowym przemian transhumanistycznych jest postciało jako efekt postgatunkowości. Wstręt do ciała jest tutaj paradoksalny, ambiwalentny i sprzeczny, ponieważ nie jest on wyrażony programowo w sferze ideologicznej, ani też nie jest konsekwentnie realizowany w proponowanych przez transhumanizm praktykach (krionika, mind uploading [[Idea ta odnosi się do wiary w możliwość przeniesienia-skopiowania ludzkiego umysłu do nośnika technicznego.]]). Jednak nawet po ostatecznej konwersji technicznej postczłowiek otrzyma nowe ciało w postaci banku organów do wymiany, garnituru danych pozwalających na wcielenie się w nie umysłu, czy też formy robota lub androida. Istoty postgatunkowe nadal będą wyposażone w „ciało”.

Wskazanie Wojciech Chyły obrazuje procesy realizowane przez transhumanizm, bowiem „stopniowo dezindywiduują i transgatunkują one wszystko to, co było i jest do tej pory jedynie ze swojej ewolucji, a nie z wytwarzanej wciąż i wciąż technoewolucji”[[ W. Chyła, W stronę filozofii mediów: media jako biotechnosystem, „Przegląd Kulturoznawczy”, 1/2010, s. 30.]]. Dla technoewolucji podstawowym medium innowacji jest sama technika w jej akceleracyjnym sfunkcjonalizowaniu. Pozbawienie gatunku jego indywidualności (którą zyskuje także w określonej formie ciała) rozpoczęło się od niszczenia logosu (warstwy symbolicznej). Po nim przyszła kolej na ciało jako kolejną (biologiczną) formę gatunkowego ustalenia. Ciało nie jest już raz na zawsze danym narzędziem służącym do eksploracji świata (wehikułem duszy), lecz staje się obiektem technologicznych operacji transformacyjnych. To ”techniczne połączenia niejęzykowe wyprowadzają człowieka z człowieczeństwa, bo wyprowadzają ludzkość z dziedziczonych praw natury i kultury”[[ Tamże]]. Tą wirtualność wykorzystuje właśnie tanshumanizm, którego zasadą działania jest wola technologicznej transformacji ludzkiego ciała, dodajmy – wola wewnętrznie sprzeczna, ponieważ z jednej strony ciało jest traktowane jako wróg (jako przyczyna dyskomfortu, chorób, śmierci), z drugiej zaś projektowane są postgatunkowe jego formy.

Wojciech Chyła zauważa, że te wirtualizujące człowieka transformacje nie są utrzymywane gatunkowo [[Tamże., s. 33.]]. Nie można powiedzieć, że ten stan jest jednak zupełnym wymazaniem człowieka w jego dotychczasowych formach. Istota człowieka zostaje utrzymana zgodnie z zasadą dostatecznej wirtualizacji – nie można jej na tyle zwirtualizować aby została ona nieodwracalnie zniszczona, nie może też osiągnąć jakiegoś ustalenia (stałego poziomu wirtualizacji), w którym nie byłaby by podatna na kolejne przeobrażenia. Zatem wszelka postgatunkowość jest wydarzającą się metastabilnością możliwych do przyjęcia form z transhumanistycznych systemów transformacji człowieka: samoaktualizujących się, samosprawdzających dopuszczalne poziomy modyfikacji ludzkiej istoty, samozapisujących wszelkie „wersje” istoty człowieka jedynie w celu przygotowania ich do dalszych konwersji. Ta infrastruktura technologiczna ma zachować człowieka w stanie metastabilnej postgatunkowości jako wyzbytego logosu, ciała, duszy w sensie wartości absolutnie ustalonych, jednak do pewnego stopnia wciąż podstawowych – punktów krytycznych transformacji ciała. Wszystkie te właściwości (metafizyczne wyróżniki ludzkiego istnienia) muszą nadal istnieć jako materiał do przyszłych telemorfoz [[Tutaj telemorfoza rozumiana jest jako zdolność do zdalnej transformacji istoty ludzkiej za pośrednictwem technologii. Zdalność oznacza zarówno sytuację bezpośredniej nieobecności technologii przekształcających ciało, jak i podstawowy brak kontaktu ciała z istotą człowieka. Pierwotnie to pojęcie zostało wprowadzone przez Jeana Baudrillarda.]] – zdalnych transformacji masy postgatunkowej, czyli krytycznej masy postczłowieczej. Wraz z tym zmienia się egzystencjalna funkcja człowieka. W transhumanizmie przestaje być on pasterzem, staje się zaś zakładnikiem autoregulacyjnych systemów transformacyjnych ciała [[Ta sytuacja może być interpretowana jako transhumanistyczny hymn o perle, tyle że nie dochodzi tutaj do odnalezienia perły, którą człowiek wciąż miał w sobie, bowiem celem jest zmiana jej pojemników/nośników.]]:


„Człowiek zaś, ze swej istoty, nie jest już dalej stróżem czy strażnikiem doglądającym bytu w metafizycznych jego przedstawieniach, nie jest więc tego bytu <>, lecz jako <> czy <<postczłowiek>> jest również tylko energetycznym zasobem do technicznych i merkantylnych eksploatacji i możliwych, wariantowych, wariabilnych, wirtualizujących go metamorfoz” [[W. Chyła, cyt. wyd., s. 33]].


Jeśli cokolwiek nie będzie podatne na zmiany zyskując relatywnie stałą postać trwania, to stanie się tak tylko dlatego, że nie będzie można tego sprzedać ani wykorzystać. Oznaczałoby to konieczność zatrzymania się w jakiejś jednej postgatunkowej formie, jednak jest to niemożliwe. Transhumanizm otwiera zatem transcedentalne pole transgatunkowości, gdzie powstają gatunki-mieszaniny. Wstręt do ciała nie pozwala się tu jednak pozbyć ciała – wraca ono w nowych formach. Wyjście poza gatunek, rezygnacja z danego modelu ciała, to fałszywa transcendencja – brakuje jej podstawowego przepracowania, akceptacji zmian, wyobrażenia o przyszłości (jest to paradoks, bowiem transhumanizm jest do pewnego stopnia pragmatyczną futurologią).



Transhumanizm mówi o postczłowieku, co zawierałoby konieczność kolektywnego ustalenia technologii produkcji nowego człowieka. Zamiast tego w przemysłach transhumanistycznych zostaje wyprodukowany pozaczłowiek, czyli człowiek, którego istota jest od niego odseparowana i przetwarzana przez zintegrowane technologie transformacyjne dołączające i odłączające do niej ciała z postgatunkowej bazy danych możliwych do przyjęcia form. Postczłowiek i nadczłowiek to przykładowe produkty konwersji pozaczłowieka. Jest on człowiekiem, ale poza dziedzictwem symbolicznym, biologicznym, (nawet) technologicznym. Jedyną jego pewnością jest działanie technologii utrzymującej go w metastabilnym stanie telemorfoz. Odczuwa on chroniczny wstręt do stałości – do wszelkiego cielesnego ustalenia, dlatego też mnoży on kolejne swoje wcielenia poprzez technologie wielości. To właśnie w pozaczłowieku jako tendencji transformacyjnej ciała powstają wszystkie scenariusze postgatunkowego bycia. Dzięki ich wprowadzaniu pozaczłowiek może przybrać formy właściwe dla istniejących i wymyślonych gatunków – dowolnie dostawiać (transplantować) organy, usuwać zbędne części, realizować xenotransplantacje między gatunkami biologicznymi i technicznymi. Pozaczłowiek traci wyrazistość w tych telemorfozach, bowiem zatrzymana istota człowieczeństwa wydestylowana technicznymi środkami nie może już odnaleźć się w prędkości paralelnie realizowanych telemorfoz. Nadal istnieje, jednak każda kolejna metamorfoza przyczynia się do aktywnego zapominania istoty człowieczeństwa. Świat staje się postgatunkowym freak show – niewspółmierne ze sobą gatunki nie znajdują innego ustalenia, niż poprzez wspólny rodzaj technologicznej mediacji. Scenariusze postgatunkowego bycia pełnią rolę chwilowych wskazań na stan „przed” i stan „po” telemorfozie. Dostęp do istoty człowieka jest jednocześnie zdalny (teleoperacje, zdalnie sterowane nanoroboty) i bezpośredni (operacje, urządzenia transformacyjne).



Dlatego też transhumanizm oznacza (nieudane) przezwyciężenie człowieka. Nie jest to jednak jakieś ostateczne wyjście ze stanu człowieczeństwa, lecz rozproszenie wszelkiej tradycji na tyle, by móc nieskończenie dokładać do niej nowe dodatki: ulepszać, edytować, modyfikować, zestawiać. Tak pojęty transhumanizm należy odczytywać jako ugruntowaną w technice futurologię – projektowanie/programowanie przyszłych transformacji ciała. Wstręt do ciała odnosi się do możliwych beneficjów rozwoju technologicznego, nie zaś do konkretnej sytuacji odnoszącej do jakiejś eschatologii. Jednak wstręt jest odczuwany aktualnie jako podstawa podejmowania decyzji i projektowania zachowań, bowiem stanowi on główną motywację, tak by modyfikować-usuwać-instalować kolejne ciała, bowiem wtedy możliwe jest zachowanie postgatunkowego trwania poza wszelkim kulturowym przyzwyczajeniem pozwalającym na dyscyplinowanie ciała. Telemorfozy są kompulsywnym nawykiem, nie zaś wolnością edycji ciała. Już teraz człowiek może dzięki ideom transhumanistycznym ugruntować swój wstręt do ciała jako do nośnika własnej egzystencji. Wprowadzenie nowych ciał oznacza tutaj uwolnienie się do ciała i związanej z nie ewolucyjnej konieczności – śmierci. Jest to zapowiedź przemian całości człowieka. Wykazuje on także bardzo silną metafizyczną orientację, religijne nastawienie, nawet jeśli jego przedstawiciele i rzecznicy tworzący ideologią definiują się jako wolni od ograniczeń narzucanych przez religię. Bez tego zaplecza metafizycznego transhumanizm dokonuje przeniesienia wszelkich swoich działań na rzecz cielesności. Właśnie ona staje się przedmiotem zainteresowania jako rzeczywistość człowieka. Dzieje się to w sposób paradoksalny, bowiem transhumanizm jako ruch społeczny, ekonomiczny, kulturowy, zupełnie się do nich nie odnosi na sposób krytyczny, nie stara się zweryfikować i poprawić sprzeczności tkwiących w jego założeniach. W ten sposób ruch ogłaszający się jako wroga metafizyki, w sposób nie do końca uświadomiony, staje się w warstwie reprezentacji jej orędownikiem, jednak wszelkie podobieństwa są zniekształcone i jawią się tutaj w krzywych lustrach utopijno-pragmatycznej egzegezy. Wojciech Chyła mówi o postgatunkowości [[Tamże, s. 32.]] jako o tym, co wyznacza rozwój współczesnych technologii transformacyjnych, do których należą biotechnologia i nanotechnologia. Transhumanizm właśnie realizuje postgatunkowość, która odnosi się do ciała. Bez względu na postulaty jej towarzyszące w formie sloganów należy pamiętać, że ich realizacja nie będzie zupełnie przewidywalna, więc może nie uda mu się jako ruchowi zachować kontroli nad wytworzonymi w ten sposób gatunkami biotechnicznymi (byłaby to synteza gatunków biologiczny [[Za gatunek biologiczny można tutaj uznać m.in. człowieka i zwierzęta.]] i technicznych [[Jest to pojęcie stosowane przez Gilberta Hottois na oznaczenie tych gatunków, które powstaną w trakcie ewolucji technicznej.]]). Będą musiały one powrócić do metafizyki, bowiem transhumanizm będąc ruchem zupełnie zaślepionym na wszelkie duchowe funkcjonowanie człowieka pozwoli na to, że transcendencja będzie instalowała swoje przetrwalniki w różnych urządzeniach technologicznych.


Zaskakujące jest to, że ruch, który za wszelką cenę stara się wyprodukować technologicznymi środkami nową postać istnienia upiera się przy nazwie człowiek oraz odwołuje się do tradycji. Powodowane jest to kwestią ideologiczną. Jeśli stosować inne pojęcie, wtedy też kulturowa asymilacja ideologii transhumanistycznej byłaby z pewnością na szerszą skalę bardziej problematyczna. Dlatego też wciąż utrzymywana jest forma człowieka jako pożądany obraz globalnej transformacji technologicznej gatunku ludzkiego. Wstręt do ciała jest tutaj ambiwalentny, ponieważ to właśnie ciało jest nośnikiem wszelkie życia. W dyskursie transhumanistycznym to właśnie jednak ciało jest podstawowym pojęciem, nie zaś ludzkie ograniczenia, które pojawiają się dopiero w jego kontekście jako te czynniki, spod wpływu których musi ono być wyzwolone. Transhumanizm jest ideologią pomijającą wszelką dyskursywność i trafiającą bezpośrednio do pragnień ludzkości. Dodajmy – wybranej jej części. Właściwie nie towarzyszy im bowiem żaden komentarz filozoficzny, kulturoznawczy, czy też inny, który za pomocą pojęć mógłby wytłumaczyć wszystkie zadania i cele jaki stawia przed sobą dany ruch transhumansityczny. Jest to kolejny paradoks, bowiem nie można powiedzieć, że jest to ruch tak rozwinięty pod względem zaawansowania technologicznego, że to właśnie same rozgrywające się współcześnie procesy technicyzacji są w stanie go tłumaczyć na mocy własnego istnienia w kulturze. Zatem transhumanizm jest tutaj postulatywny, a więc filozoficzny w tym sensie, że projektuje on pewną wizję rozwoju człowieka, zaś mizozoficzny, że tworzy ją bezrefleksyjnie, na mocy woli transformacji ludzkiego ciała.


Każda myśl starająca się przedstawić człowieka w jego złożonych relacjach ze światem jest zmuszona do podjęcia zagadnienia ciała. Bez względu na to jakie miałoby ono znaczenie, czy byłoby ostatecznym wymiarem ludzkiej egzystencji, czy też jedynie wehikułem duszy, to znajduje się ono centrum rozważań człowieka. Zawodność ciała przez wieki była czymś naturalnym. Gdyby nie ciało, nie można by pomyśleć ostatecznego horyzontu bycia człowieka – śmierci. Fenomen ciała nigdy nie ogranicza się tylko do organizmu, do biologicznej struktury człowieka. W toku ewolucji technicznej, która umożliwiła rozwój medycyny do postaci w jakiej ta dyscyplina funkcjonuje współcześnie, widać to, że przeciętny wiek życia ulega wydłużeniu. Ciało ma swój ewolucyjny rytm, który wyznacza kolejne zmiany. Podział na okres dzieciństwa, młodzieńczości, dorosłości i starości oznacza kolejne etapy starzenia się ciała. Horyzont bycia człowieka jest wyznaczony pomiędzy wrzuceniem go do świata a ostatecznym upadkiem - wyjściem z tego świata sygnalizowanym przez zwrócenie się ku śmierci, którą możemy odczytywać jako skok w transcendencję.


Perspektywa to zamienia się gdy ciało [[Nie ma rozróżnienia na Leib i Körper. Ciało staje się obiektem. Jego biologiczność, technologiczność, przetwarzalność to kwestia pochodna w stosunku do absolutnego uprzedmiotowienia. Tak konwersja ma na celu zniesienie efektu niesamowitej doliny. Człowiek ma przekonać się, że wzór ciała nie jest jedynym. Przekroczenie oporu przed przyjęciem doskonałego ciała i później odrzucenia go.]] przestaje być wyróżnikiem człowieka. Nie w sensie biologicznym, ani kulturowym, lecz ontycznym. Ciało nie musi znikać, nie musi być unicestwione (ale tylko w pewnych wariantach, bowiem sam transhumanizm jest stosunkowo zróżnicowany). Ma stać się ono dla bycia transparentne. Mamy korzystać z ciała, ale już bez żadnej trwogi. Mamy żyć, ucieleśniać, reagować na bodźce, ale bez perspektywy końca lub nieskończenie oddalaną perspektywą zakończenia życia.
Trudno jest myśleć i transhumanizmie inaczej niż poprzez pryzmat futurologii filozoficznej. Celem jej nie jest jednak przewidywanie dalekiej przyszłości, lecz ukazanie jakie idee filozoficzne, społeczne oraz kulturowe stoją za podstawowymi operacjami i postulatami transhumanistów. Wszystkie one są ugruntowane w teraźniejszości, jednak nieobecne bycie tej teraźniejszości sprawia, że myślenie transhumanizmu odbywa się w syntezach czasu przyszłości. Transhumanistyczne metody ćwiczenia ciała rozumiane tutaj jako szczególne antropotechniki polegające na wzmożonym treningu ciała jako takiego zmierzają do tego, żeby tak udoskonalić ciało by móc z niego zrezygnować, zatem przedmiotem wszelkiej transformacji jest tutaj pewne wyobrażenie idealnego ciała przyszłości, które motywuje wstręt do aktualnego i wadliwego ciała. Człowiek jest poddawany treningowi, tak by jego ciało mogło zostać stopniowo wymieniane na maszynę. Pogląd ten daleki jest jednak od mechanicyzmu i determinizmu, bowiem zdalna łączność z przyjmującą kolejne wersje istotą człowieka jest nadal zachowana.


Od gnostyków transhumanistów różni to, że ci pierwsi pogardzali ciałem, drudzy zaś je gloryfikują łącząc sprzeczne uczucia degradacji i uwznioślenia. Tutaj istnieje jednak podstawowy problem – jeśli celem jest przedłużanie życia, czyli zapewnienie ciału optymalnych warunków do tego by się ono nie starzało, czy w skrajnym przypadku zostało ono technologicznie unieśmiertelnione, to niejasnym jest podstawowe ukierunkowanie myślowe transhumanistów. Ekonomiczny (synteza ekonomii i technologii w technomerkantylizmie) wymiar tego ruchu. Jednocześnie w tym horyzoncie odwlekania wszystko przyspiesza. Powolności starzenia się, czy też upływu życia, zostaje przeciwstawiona akceleracja kultury.
Myślenie w kategoriach przewidywania i spekulacji zostaje teraz zastąpione przez przygotowania, czyli ćwiczenie się w nieśmiertelności ciała. Z jednej strony ciało zostanie umartwiane poprzez szereg zabiegów, z drugiej zaś – wszystko to jest czynione w służbie jego przetrwania. Wstręt do ciała jest silnie związany z pozytywnymi emocjami. Jeśli jednak zgodzimy się, że życie jest możliwe dzięki ciału, to dlaczego tak bardzo transhumaniści starają się zmienić jego naturalnoewolucyjny program zmierzający w kierunku aplikowania postgatunkowości? Życie staje się antropotechnicznym eksperymentem, który ma na celu oszukać lub przezwyciężyć śmierć. Wszystkie zabiegi są tutaj dozwolone, ponieważ jednym kryterium oceny skuteczność.

Cyborg jest istotą przejściową zarówno dla posthumanizmu, jak i transhumanizmu. Zapowiada on postgatunkowość będąc kontrolowalną mieszaniną biologii i techniki. Posthumanizm zgadza się na częściową technicyzację ciała. Za tą akceptacją nie idzie jednak ogłoszenie jego zbędności w dalszej ewolucji człowieka. Akceptacja ta wzrasta wraz z zaawansowaniem technicyzacji, lecz nigdy nie przekracza progu symbolicznego, to znaczy miejsca, w którym symboliczne regulacje byłyby zupełnie zbędne. Jeśli jednak okazałoby się, że za sprawą techniki zostanie zmaterializowana kultura bez symboli, to kolejnym bastionem posthumanistów będą wartości, później wyższe władze metafizyczne przysługujące człowiekowi (w ten sposób transhumanizm stymuluje ludzki metafizyczny system obronny). W ten sposób ich dążenie o zachowanie tego co ludzkie będzie skupiało się na odratowywaniu tego, co nie zostaje opanowane przez stechnicyzowaną kulturę i nadaniu temu ludzkiej postaci, co przybierze postać już nawet nie humanizowania, co wtórnego umetafizycznienia.

Będzie to odpowiedzią na podstawowe scenariusze postgatunkowego bycia transhumanistów. Skoro ciało nie będzie konieczne, to także zniknie podział na płeć. Stanie się ona jedynie kategorią estetyczną, bowiem reprodukcja będzie odbywała się jedynie za pośrednictwem automatycznego klonowania jako podstawowej technogenezy. Organy zostaną odłączone od ciała uniemożliwiając myślenie całości jego powiązań ze światem. Ciało oznacza zamknięcie, zupełność, pewną strukturę – rodzaj skupienia pozwalającego na eksplorację świata. W transhumanizmie łączymy organy (może nawet losowo) i z tego eksperymentu powstaje postgatunkowe ciało-projekt.
Porównywarka organów umożliwia namiastkę intersubiektywności i komunikacji – w tym scenariuszu rozpoznanie innych ciał będzie z konieczności zapośredniczone w określonej technologii jako źródle orientacji w świecie. To, co postgatunkowe będzie nadal tworzyło gatunki. Będą to gatunki techniczne, dlatego też chaos nieodróżnialności będzie tylko przejściowym stadium w drodze do formułowania katalogów gatunków. Eugenika będzie definiować, które gatunki maja ewoluować, zaś które nie. Ewolucja stanie po stronie kultury technicznej, której centra będą centrami sterownia transformacjami technicznych gatunków.

Transhumansityczny pomysł na ciało po osiągnięciu nieśmiertelności wskazuje na możliwość zaludniania wielu ciał [[W ruchu Russia 2045 Dmitry Itskov mówi o wielu ciałach neo-człowieka: D. Itskov, Neo-Humanity 2045: A Global Strategy for the Evolution of Humanisty in the Third Millenium, http://2045.com/articles/29103.html (30.01.2012)]]. Może to być ciało robota[[Zob. N. Bostrom, A History of Transhumanist Thought, http://www.nickbostrom.com/papers/history.pdf (30.01.2012)]]. Wielocielesność jako oferta inkarnowania się w biologiczne lub technologiczne (często też określane jako nie-proteinowe) ciało związana jest z przeniesieniem umysłu z jednego nośnika na drugi. Zatem nie chodzi o samo ciało, lecz o umysł (czy raczej pewną jego modyfikację). Tutaj nawet najbardziej radykalni transhumaniści są zgodni co do tego, że warunkiem nieśmiertelności jest najpierw rozwiązanie kwestii mind uploading, czyli przegrania umysłu ludzkiego do postaci technicznej, która z niej dopiero będzie mogła być przekazywana do innych ciał.

Przedstawione tutaj scenariusze postgatunkowego bycia odnoszą się do różnych form zachowania i przekroczenia ciała. Są to zinstytucjonalizowane futurologiczne hipotezy, za którymi stoją agendy technomerkantylistyczne i/lub ruchy społeczne.

Ruch Rosja 2045 jest prosumenckim przedsięwzięciem mającym na celu osiągnięcie tego, co realizuje Instytut Nieśmiertelności. Dmitry Itskov stwierdził, że uda mu się unieśmiertelnić człowieka poprzez zebranie ludzi z internetu, którzy będą chcieli wziąć udział w jego projekcie [[Wystąpienie podczas Singualrity Summit 2011: http://www.youtube.com/watch?v=zEi3ZAYheT0&list=UU1zny_jKmgnEbQitfPgAlxg&index=1&feature=plcp (30.01.2012)]]. Kolejne ruchy transhumanistyczne powstają jeden po drugim. Przykładem jest tutaj Russia 2045. Jedno z założeń polega na tym, że superinteligencja rozwiąże wszelkie konflikty, co więcej - nie ograniczy ona niczyjej wolności. Słowo utopia to chyba za mało na określenie tego, co jest tutaj wymyślane. Jest to wyjątkowo naiwne myślenie, ponieważ teodycea nie jest tu problemem. Jeden z najważniejszych problemów metafizyki – zagadnienie istnienia i przejawiania się zła zostaje zniesione poprzez wprowadzenie pojęcie superinteligencji.

Wymiana ciał sprawia, że jednostka nie wie kim jest, nie jest świadoma do jakiego gatunku przynależy. Jej świadomość ogranicza się do początku jej powstania: upload’u, technologicznie umożliwione re-inkarnacji, czy też innych efektów wymiany ciała. Wraz z xenokorporalnością rozumianą tutaj jako wstręt świadomości do nowo nabytego ciała przychodzi także etap przyzwyczajenia i akceptacji. Prawdopodobnie wszelkie dramaty metafizyczne zostaną po prostu przeniesione na ziemię. System społeczny nadal będzie istniał w pewnym zakresie – nawet jeśli będzie musiał przybrać postać solipsystycznej projekcji. Transhumaniści zakładają, że świadomość/umysł/pamięć załadowana na antropomorficzny nośnik będzie się do niego dostosowywała. Może zostać wtłoczona, ale to już nie będzie ta sama świadomość. Nośnik może dostosować się do apriorycznych warunków świadomości, tutaj rozumianych jako model poprzedzającego upload życia. Tutaj metafizyka także działa wstecz szukając najważniejszego metafizycznego przełączenia, po którym egzystencja zostaje radykalnie zmieniona. W trakcie przełączania nośników, na których zostanie uruchomiona świadomość transhumanistom nie służy żadna fenomenologia. Fenomen techniczny jakim jest ciało a także sama sytuacja stechnicyzowanej rzeczywistości stanowią tutaj podstawowe elementy wszystkich wyjaśnień i spekulacji. Jeśli świadomość jest tutaj rozumiana jako coś więcej niż tylko specyficzna zdolność do przetwarzania danych, jeśli jest to świadomość ludzka, przynależna refleksyjnemu i symbolicznemu gatunkowi, to w miarę przełączania musi ona zanikać lub zostać wzmacniać. Jednak dialektyka świadomość/instrument powoduje, że wraz ze wzrostem instrumentalizacji przełączania między ciałami świadomość przestaje mieć znaczenie. Seria przełączeń w ciele bez organów ostatecznie ją zastępuje.

Ciało bez organów można odczytywać na kilku poziomach. Działa ono zawsze w scenariuszach postgatunkowego, które ugruntowują sytuację ciała-bez-ciała. Łatwiej jest je odczytywać niż przeżywać. Składa się ono z technologicznie implementowanych intensywności zdalnie połączonych z modyfikowaną istotą człowieka. Dla Gillesa Deleuze’a oraz Felixa Guattariego oznacza ono aktywny sposób kompozycji pragnienia, który wymyka się społecznym, filozoficznym oraz kulturowym metodom kodowania oraz nadawania „stałej” organizacji. W ten sposób ciało bez organów można „sobie zrobić”. Nie jest ono czymś danym lub na-danym, czyli odgórnie ustalonym. Rozwijanie jego idei otwiera także podstawowe niebezpieczeństwo wprowadzania nowej tradycji. W ten sposób autor tego sformułowania Antonin Artauda:
Kiedy stworzycie mu ciało bez organów, uwolnicie go wówczas od wszelkich automatyzmów i przywrócicie prawdziwą wolność. Wówczas znów nauczycie go tańczyć na opak niczym w szale zabaw ludowych i to na opak będzie dlań właściwym miejscem[[A. Artaud, Skończyć z sądem Bożym, http://bb.ph-f.org/przeklady/artaud_sad_bozy.pdf (30.01.2012). Pierwotna publikacja w: \"Pismo Literacko-Artystyczne\" 1988, nr 10, s. 80-98.]]


Odwrotnie oznacza w tym kontekście uruchomienie ruchu negatywności po obwodzie cyrkulacji i uwalniania kolejnych intensywności. Ciało bez organów oznacza wolność od konwencji, od społecznego wpływu, wreszcie – od samego ciała. Transhumanizm zaś nie zapomina o ciele w żadnym rodzaju delirycznego lub ludycznego szaleństwa. Tworzy on ciała bez organów na mocy technonaukowo zaplanowanych eksperymentów. Wyrażenie cierpiącego ciała oddają słowa Deleuze’a oraz Guattariego[[To co dla Deleuze’a i Guattariego było formą rewolty w zakresie proponowanego przez nich projektu filozoficznego, zostało (zapewne wbrew ich intencjom) zrealizowane w sposób bezpośredni przez transhumanizm.]]: „Uczynili mnie organizmem! Źle mnie złożyli! Ukradli moje ciało!”[[ G. Deleuze, F. Guattari, A Thousand Plateaus: Capitalism and Schizophrenia, trans. B. Massumi, University of Minnesota Press: Minneapolis-London 2005, s. 159.]]. W ten sposób możemy zapytać o to kto to ukradł to ciało (rozumiane już jako ciało złożone z organów poszczególnych gatunków)? Transhumaniści. Jak doszło do kradzieży? Zostało ono dobrowolnie oddane eksperymentom, które zapewniły mu paradoksalne trwanie-w-transformacji. Przyszłe kradzieże transhumanistów (złodziei ciał) będą legalne, ponieważ przyszłe organizmy pojawią się na świecie w już w zmodyfikowanej konstytucji. Rodzenie będzie zastąpione przez zestawianie użytecznych organów, o których informacje będą pobierane z baz danych, gdzie będą one rankingowane podług funkcjonalności, właściwości organizacyjnych. To swoiste ciało-bez-ciała: nie-ciało. Sąd Boga, którego tak bardzo obawiał się Artaud, Deleuze i Guattari zostaje zastąpiony przez sąd transhumanistów, który wyznacza kto ma prawo i możliwość aktualizować swoją wolę transformacji ciała - swoistą decyzję technologiczną. Metafizycy, posthumaniści, także ci, którzy deprecjonowali rolę ciała, stają teraz w jego żarliwej obronie. Humanizm oznaczał nie tylko kulturę intelektualną, ale także ekologię gestów i zachowań. Sąd transhumanistów jako kolektywnie podjęta decyzja technotransformacyjna oznacza nieodwracalne przekształcenie ciała. Wszelka odwracalność jest kwestią przełączania, nie zaś poruszania się po kolejnych stopniach ewolucji. Takie ciało bez organów (ciało przełączania organów) jest z konieczności kolektywem, ponieważ łączy ono „rzeczy, rośliny, zwierzęta, narzędzi, ludzi, moce i fragmenty wszystkich wymienionych”[[ Słowa Deleuze’a i Guattariego, tamże., s. 161.]].W ten sposób komentarze „Skonstruowałeś swoją własną małą maszynę, gotową w razie potrzeby zostać połączoną do innych kolektywnych maszyn”[[Tamże., s. 161.]] jest zaproszeniem do kolejnych postgatunkowych transformacji. Ich scenariusze będą zatem oznaczały realizacji wolności w ramach absolutnej intensywności zyskiwanej w postępie technologicznym, lecz tkwiąc w ciąż sytuacji nie-ustalenia wciąż będą uwikłane w postdialektyczny stosunek tego, co indywidualne i kolektywne, z tą jednak różnicą, że obecnie będzie dotyczyła ona nie tyle ciał, co ciał-bez-ciał: maszyn do przyłączania/odłączania organów produkowanych w przemysłach transhumanistycznych[[To one będą ustalały formy przyszłych gatunków. To co biologiczne, kulturowe, metafizyczne zostanie produkowane przez syntezy technologii i ekonomii. Nie oznacza to, że te formy ulegną absolutnej degeneracji, lecz raczej zostaną nieskończenie eksploatowane.]]. Problem cielesności i afektywności maszyn powróci pod postacią etyki kompatybilności: problemu uzgodnienia poszczególnych samokonstruujących się ciał-bez-ciał. Kwestią będzie nie tylko autonomia, ale także dystrybucji energii umożliwiającej im funkcjonowanie.

Wstręt do ciała transhumanistów odnosi się do tej sytuacji wyparcia pewnych problemów, które nie zostały dostatecznie przemyślane. Jak samokonstruujące się kolektywy ciał-bez-ciał (maszyn-bez-komponentów) miałyby funkcjonować? Sytuacja, którą wprowadzał Deleuze i Guattari dotyczyła jednostek, które nie chcą poddać się społecznemu programowaniu. Gdy zaś transformowanie ciała stanie się obligatoryjne, to zniesiona zostanie granica pomiędzy wszelkimi opozycjami. Doprowadzi to w konsekwencji do sytuacji, w której konieczne będą nowe rozstrzygnięcia. Scenariusze postgatunkowego bycia będą odnosiły się właśnie do sytuacji – futurologii przyszłej kultury opartej na podstawie technicznej.







Bibliografia:



1. Artaud A.,: Skończyć z sądem Bożym, http://bb.ph-f.org/przeklady/artaud_sad_bozy.pdf (30.01.2012)


2. Bostrom N.,: A History of Transhumanist Thought, http://www.nickbostrom.com/papers/history.pdf (30.01.2012)


3. Chyła W.,: W stronę filozofii mediów: media jako biotechnosystem, „Przegląd Kulturoznawczy”, 1/2010, s. 30.

4. Deleuze G., Guattari F.,: A Thousand Plateaus: Capitalism and Schizophrenia, trans. B. Massumi, University of Minnesota Press: Mineeapolis-London 2005.


5. Erlach K.,: Das Technotop. Technologische konstruktrion der Wirklichkeit, LIT: Stuttgart 1998.


6. Ilnicki R.,: posthumanizm/transhumanizm, http://www.scribd.com/doc/79513261/posthumanizm-transhumanizm (30.02.2012)


7. Itskov D.,: Neo-Humanity 2045: A Global Strategy for the Evolution of Humanisty in the Third Millenium, http://2045.com/articles/29103.html (30.01.2012)






Rafał Ilnicki – filozof-kulturoznawca, doktorant w Instytucie Kulturoznawstwa UAM. Publikował m.in. w: „Kulturze i Historii”, „Przeglądzie Religioznawczym”, „Studiach Kulturoznawczych”, „Kulturze-Historii-Globalizacji”. Członek Zespołu Pracowni Pytań Granicznych UAM oraz Interdyscyplinarnego Centrum Badawczego Humanities/Art./Technology UAM.

Cytat Polityka musi stać się naszą religią. LUDWIG FEUERBACH

Sonda

Czy istnieje wolna wola?

zobacz wyniki