Nk on-line

O profesorze Schaffie, w tonie osobistym

31/03/2007

Bohdan Chwedeńczuk



Dwunastego listopada 2006 roku zmarł w Warszawie profesor Adam Schaff, filozof marksista i polityk komunista. Urodził się dziesiatego marca roku 1913 we Lwowie w patrycjuszowskiej rodzinie żydowskiej ( ojciec prowadził kancelarię adwokacką ). W młodości przystąpił do ruchu komunistycznego, a obraz motywów i racji, które go do niego doprowadziły (wydyskutowałem go z nim i utrwaliłem w {Dialogach z Adamem Schaffem}, Iskry, Warszawa 2005) da się sprowadzić do bólu, który mu sprawiało położenie klas racujących i mniejszości narodowych w ówczesnej Polsce, i przeświadczenia, że bez rewolucji nie da się tego zmienić.



W roku 1945 Schaff powrócił do Polski ze Związku Radzieckiego, gdzie w czasie wojny, cierpiąc głód gdzieś w Azji Środkowej, zdołał się habilitować. I przez lat z górą dwadzieścia był ważna postacią życia politycznego kraju (członkostwo Komitetu Centralnego PZPR, bliska znajomość z Władysławem Gomułką) i czołową postacią jego życia umysłowego (twórca i współtwórca instytucji życia naukowego, inicjator Biblioteki Klasyków Filozofii, ideolog rządzącej partii propagator marksizmu, agresywny polemista, autor artykułów i książek filozoficznych). Pozbawiony stanowisk w wyniku czystki antysemickiej, utrwalonej na liście polskich miesięcy pod kryptonimem Marzec 1968, został szefem agendy UNESCO w Wiedniu i honorowym profesorem Uniwersytetu Wiedeńskiego. Był człowiekiem światowym, co do rozgłosu, rangi w międzynarodowym ruchu socjalistycznym, liczby przekładów na języki obce i co do manier.



Czytelnik może się dowiedzieć więcej o popglądach filozoficznych Adama Schaffa z mojego artykułu \"{Adam Schaff}\" w tomie drugim {Polskiej filozofii powojennej} pod redakcją Witolda Mackiewicza (Agencja Wydawnicza Witmark, Warszawa 2001), gdzie je opisałem i rozważyłem. Tu natomiast chcę powiedzieć o losach moich postaw do marksizmu i polityki, ktorą uprawiał Adam Schaff. Wbrew pozorom, nie jest to egotyczne gadanie o sobie, lecz wypowiedź o tym ważnym człowieku i o nas wszystkich.



W latach 1961-1968 byłem asystentem profesora Schaffa w prowadzonej przez niego Katedrze Filozofii Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor przyjął mnie do niej, choć wiedział, że nie jestm ani marksistą, ani komunistą. Na prowadzonych przez niego seminariach dochodziło do ostrych sporów. Atakowałem marksizm z bliskich mi do dziś pozycji empiryzmu logicznego. Dziś bym tego nie robił. Zmieniła sie bowiem radykalnie moja ocena marksizmu. Uważam dziś, że w pismach klasyków (Marks, Engels) jest tworzywo trafnej materialistycznej ontologii ogólnej (usiłował ją bodaj konstruować Leszek Nowak) oraz trafnej ontologii życia społecznego (materializm historyczny, którego treści empiryczne tropił Andrzej Malewski). Zmiana moje oceny ma też źródło doraźne. Jest nim przekonanie, że bezprzykładną recydywę irracjonalizmu w dzisiejszej Polsce zawdzięczamy warunkom, w których obecność marksizmu jest nie do pomyslenia.



Oburzałem się wówczas na Schaffa piętnującego tzw. rewizjonistów z Kołakowskim na czele. Dziś uznanie moje budzi dozgonna wierność Profesora marksizmowi, poważnej zwartej filozofii, z której można zrobić niejedno stanowisko (np. w epistemologii, socjologii wiedzy, socjologii moralności), satysfakcjonujące wybredne podniebienie filozofa analitycznego. Ewolucja natomiast Kołakowskiego, który zaczynał od zgrzebnego marksizmu, a doszedł do uzależnienia prawdy i dobra od Pana Boga, budzi moje politowanie.



W zapatrywaniach politycznych byłem wówczas zapalczywym antykomunistą, a więc również politycznym antagonistą profesora Schaffa. Dziś nie jestm. Ze względów zasadniczych, nie doraźnych

- nie dlatego, że dzisiejszy antykomunizm napawa mnie niesmakiem. Uważam mianowicie, że komuniści polscy, w danych im warunkach zewnętrznych i lokalnych, osiągneli wynik optymalny. Dokonali mianowicie społecznej przebudowy, gospodarczej odbudowy i edukacyjnej modernizacji Polski powojennej. Okoliczność, że szybko natrafili na bariery wzrostu, nie umniejsza tamtego osiągnięcia. Towarzysz profesor Adam Schaff miał w tym swój udział.



Uważam też, że rdzenna idea socjalizmu zachowuje ważność. Idea ta brzmi - biorę sformułowanie od Mariana Przełęckiego (z jego tomu {O rozumności i dobroci}, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2002) - walcz z krzywdzicielem, pomagaj skrzywdzonemu. Bez niej nie da się naprawić zła narastającego w dzisiejszym świecie. Profesor Schaff dochował wierności tej idei, a krzywdzonych potrafił bronić także przed swoimi towarzyszami.



Wiele zawdzięczam Profesorowi Schaffowi. Jego działalność, jego pisarstwo, jego obecność skłaniały mnie do myślenia. I również Jego nieobecność.



Bohdan Chwedeńczuk*



*

Bohdan Chwedeńczuk (ur. w 1938 roku w Warszawie) - filozof, tłumacz i publicysta. Uczeń filozofów wywodzących się ze szkoły lwowsko-warszawskiej. W latach 1961-1968 asystent Adama Schaffa. Pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Zwolennik naturalizmu, empiryzmu i relatywizmu moralnego; socjalista, ateista i antyklerykał. W roku 1975 sygnatariusz Listu 59. W III RP współzałożyciel racjonalistycznego pisma Bez Dogmatu. Tłumaczył między innymi pisma Austina, Kripkego, Poppera, Putnama, Searle'a, Strawsona, Wincha i Wittgensteina.

Książki:

Spór o naturę prawd}, PIW, Warszawa 1984;

"Trzeba w coś wierzyć?" i inne eseje z filozofii praktycznej, Fundacja Aletheia, Warszawa 1997;

Przekonania religijne, Fundacja Aletheia, Warszawa 2000;Dialogi z Adamem Schaffem, Iskry, Warszawa 2005;

Artykuły: niektóre dostepne są on line [TUTAJ->http://www.bezdogmatu.webpark.pl/chwedenczuk34.htm]



(Tekst pochodzi z \"Principia -Ekspres Filozoficzny+, grudzień 2006,s.77-78.})

Cytat Ze stracha na stracha spokojnie przelatują wróble.

Sonda

Czy istnieje wolna wola?

zobacz wyniki