Nk on-line

Ultimo Croce i jego filozoficzny testament

02/02/2008

 Sław Krzemień-Ojak

Ultimo Croce i jego filozoficzny testament

Przyjęło się, że okres ultimo Croce obejmuje około 15 ostatnich lat jego życia, od końca lat 30’ do początku 50’. Benedetto Croce, wówczas już ponad 70-letni, miał za sobą dwie długie fazy intensywnej aktywności umysłowej, z których pierwsza przyniosła mu renomę autentycznego intelektualnego autorytetu, a druga trwanie tej renomy odpowiednio przedłużyła. Pierwsza faza przypadła na początek stulecia. Wcześniej młody Croce – zresztą długo, przez paręnaście lat, o czym warto pamiętać – był historykiem erudytą, kolekcjonerem ciekawych wiadomości o dawnej Italii, anegdotystą motywowanym przez intelektualną curiosità. Historię redukował do poziomu literackiej opowieści i zbliżał do umysłowej zabawy. Odpowiadał wówczas tylko za siebie i mówił do podobnych sobie, to znaczy do niezbyt licznych odbiorców zaintereso-wanych historyczną narracją. Po 1900 r. Croce, nie zaprzestając kronikarstwa (uprawiał je intensywnie do końca życia), zaczął być humanistą-filozofem, stworzył zręby Filosofia dello spirito (1902-1914) i stał się inicjatorem, eksponentem i liderem włoskiego, neoidealistycznego ruchu intelektualnego, Środowisko, ku któ-remu się zwracał, rozszerzyło się wtedy, ale nadal nie było szerokie: obejmowało wykształconą elitę o humanistycznej orientacji – ludzi, którzy kulturę (umysłową i artystyczną) tworzyli i byli tą kulturą kompetentnie i aktywnie zainteresowani. Kiedy stwierdzano, bywało, że w formie zarzutu, że Croce jest duchowym arysto-kratą, filozof nie oponował: przyjmował określenie i sam wyznaczał jego treść. Ta treść była zresztą wpisana w strukturę Filozofii ducha.

Wyjściowym aksjomatem owej filozofii było monistyczne ujęcie świata: nie ma w nim miejsca na nic poza wszechobecnym Duchem. Widoczne jeszcze w Es-tetyce (pierwszym z czterech tomówFilozofii Ducha) ślady dualizmu (w postaci przypuszczenia, że oprócz myśli istnieje ponadto coś, nad czym myśl ma zapano-wać) zostały później starannie usunięte. Nie istnieje nic, co by było bytem w sobie, innobytem, alienacją Ducha. Świat wypełnia Duch jako jedyny byt, a zarazem je-dyna Idea, Myśl, Prawda. A także jedyne Życie, gdyż duch jest jednocześnie Sta-waniem się, czyli Twórczością. Ów duch przy tym też nie jest żadną obiektywno-ścią, ani świętą, ani świecką, lecz stanowi dzieło ludzi, a raczej ludzkich elit.

Duch ten jest jednością, ale jednością wyróżnionych (distinti) form aktywno-ści. Obejmuje, mianowicie, aktywność teoretyczną oraz praktycznąTeoretyczna aktywność dzieli się z kolei naintuicyjną i intelektualną. Intuicja pozwala wyrażać Ducha w jego postaci zindywidualizowanej, konkretnej; jej językiem jest ekspresyjno-obrazowy język sztuki. Intelekt daje poznanie Ducha w jego formie uogól-nionej, uniwersalnej; jego językiem jest abstrakcyjno-pojęciowy językfilozofii. Praktyczna aktywność Ducha również dzieli się na aktywność ekonomiczną (użyteczną) i etyczną. W ekonomicznej (utylitarnej) formie aktywności Duch jest wolą urzeczywistniania celów jednostek; w formie etycznej – realizuje się wola pona-dindywidualna, zuniwersalizowana. Te cztery formy aktywności Ducha wyczerpują potencjalne możliwości form jego egzystencji: wszystko, co go wypełnia[ło] i wy-raża[ło] można do którejś z nich sprowadzić. Duch jest wszakże jednością, wyróżnione (distinti) formy aktywności są tylko momentami tej samej żywej całości. Aby tę jedność wyrazić, Croce wprowadza pojęcie okrężnego biegu (circolarità) form Ducha. Nie egzystują one paralelnie, ale tworzą koło. Są różne (distinte), ale nie rozłączne (separate), ani tym bardziej prze-ciwstawne (opposte). Nie są przy tym wobec siebie wyższe ani niższe, lecz równe sobie i komplementarne. Zaś suma uzyskiwanych w ich ramach osiągnięć stanowi to, co najcenniejsze w kulturze: najwyższe formy Prawdy, Piękna, Użyteczności i Dobra. Troska o te wartości, tworzenie ich i ochrona stanowi najwyższy obowiązek moralny, najwyższą powinność kulturalną elity: tylko tyle, i aż tyle Croce od niej wymaga.

W myśl założeń tej koncepcji filozof nie powinien być wyróżniony wśród tych równoważnych aktywistów Ducha. Lektura tekstów Crocego wskazywać by mogła jednak, że w tym szeregu równych pierwsze miejsce zajmuje savio, czyli mądry filozof-humanista. A także, że sam Croce do takiej wyróżnionej roli intelektualnego przewodnika pretendował. Oraz, że w tym okresie wiele w tym względzie osiągnął: że stał się rzeczywistym inicjatorem, eksponentem i liderem włoskiego rinnovamento, postpozytywistycznego ruchu odnowy kulturalnej.

Nie dokonało się to bez przeszkód. Przyczyną tych utrudnień były, między in-nymi, wpisane w samą konstrukcję filozofii ducha pewne kosztowne operacje inte-lektualne. Wśród nich: - radykalne oddzielenie filozofii od wiedzy empirycznej, od przyrodoznawstwa: wielu myślicieli na przełomie wieków zmierzało ku wyróżnie-niu Geisteswissenschaften, Croce wszakże zaszedł na tej drodze bardzo daleko, czyniąc z Naturwissenschaften wiedzę drugiej, nędznej kategorii; - równie dra-styczne zredukowanie zadań Geisteswissenschaften przez zdeprecjonowanie, jakopseudoproblemów i pseudopojęć wszystkich kwestii i pojęć pochodzących z systematyzacji o charakterze nie-monistycznym, sugerujących wyróżnienie ducha i materii, obiektywności i subiektywności, formy i treści, i wielu innych, eliminowa-nych przez prosty – aż nadto – schemat odróżnień: filozofia / niefilozofia, poezja / niepoezja; - deprecjonowanie racjonalistycznego nurtu w filozofii, oświeceniowo-pozytywistycznego, włącznie z takimi jego niebanalnymi włoskimi eksponentami, jak Cattaneo czy Vaillati ; - nieustanne demonstrowanie braku wrażliwości na no-watorskie prądy w literaturze i sztuce owego czasu; itd.

Ceną był opór pewnych środowisk, grup, osób, podejmowanie polemiki z Crocem, niekiedy ostrej i stanowczej. Był to jednak opór środowisk wówczas margina-lizowanych, zepchniętych na pozycje obronne. Znaczna część kulturotwórczej elity natomiast poddała się sugestywnemu hasłu odnowy kulturalnej włoskiej gleby, wysuszonej przez pozytywizm, wyjałowionej przez klerykalizm. Aprobowano się-gnięcie ponad pozytywizmem do zamglonych przez niepamięć wcześniejszych epok, romantyzmu, baroku, anektowanie wielkich wzorów Vica, Hegla, Goethego, otwieranie oczu i uszu na żywe nurty myślowe Europy, na Nietzschego, Bergsona, Macha, Avenariusa, itd. Wydawało się więc, że filozoficzna systematyzacja Crocego stanowi ważny moment prawdy, w pełni uprawniony do zastąpienia minionych prawd wcześniejszych. – Trudno się więc dziwić, że tę wiedzę radosną – chciałoby się rzec: apollińską, Croce uprawiał, jak sam mówił w Contributo alla critica di me stesso z 1915 r. – pogodzony ze sobą, przekonany, że dobrze służy swoim czasom.

Kolejna faza w intelektualnej biografii Crocego nastąpiła między wojnami, po zwycięstwie faszyzmu w Włoszech. Po pewnym okresie wahań Croce w połowie lat 20’ opowiada się stanowczo przeciw faszyzmowi i całą swoją intensywną inte-lektualną aktywność podporządkowuje powinności obrony kultury przed dyktaturą. Jego filozofowanie zmienia się więc wówczas w sposób widoczny. Mówiono nawet niekiedy (np. E. P. Lamanna), że w warunkach faszyzmu ukształtował się „drugi Croce”, radykalnie odmienny od pierwszego. Wniosek ten nie jest umotywowany. Croce nie zrezygnował w tym okresie z żadnego konstytutywnego ogniwaFilozofii ducha. Trwał przy monizmie filozoficznym i umacniał go, nadając swojej filozofii – dopiero wtedy, w latach trzydziestych – miano storicismo assoluto, podtrzymywał koncepcję wyróżnionych (distinti) form aktywności ducha, itd. Niemniej potrafił świadomie i umiejętnie przystosować swój aparat filozoficzny i metodologiczny do nowych antyfaszystowskich zadań. W rezultacie jego myśl filozoficzna z wiedzy radosnej, apollińskiej, przekształciła się w wiedzę dramatyczną, dionizyjską.

Wcześniej, w Filozofii ducha, Croce eksponował znaczenie, jakie w dziejach ma elita, „arystokracja ducha”. Jej aktywność kwalifikował wówczas jako twórczość, autonomiczną i autoteliczną. Teraz elicie również przypisał główną rolę w dziejach. treść pojęcia twórczościzawarł w kategorii wolności. Wolność jest zasadą dziejów, a dzieje historią wolności. Z tym, że wolność nie oznacza tu idylli życia, lecz dramat życia: stałą walkę wolności, która jest życiem Ducha, z tyranią, która jest jego śmiercią. Walkę, w której bywają okresy, kiedy wolność jestcnotą zapoznaną, żyjącą tylko w duszach nielicznych – wielkich filozofów i poetów, ale w końcu tylko ci wielcy ludzie się liczą. Walkę, w której wolność niekiedy ponosi klęskę, ale nigdy nie może być skompromitowana ani zastąpiona przez ideał wyż-szego rzędu, gdyż nie można sobie wyobrazić ani pomyśleć niczego, co by ją jako ideał przewyższało i niczego, co mogłoby ją poniżyć.

Aby tę tezę zilustrować, Croce z terenu filozofii i estetyki przeniósł uwagę na historię. Zwłaszcza studia historyczne Storia d’Italia z 1929 r. i Storia d’ Europa z 1932 r., (które trzeba czytać łącznie z teoretyzującą problematykę historii La storia come pensiero e come azione z 1938 r.) przynoszą modelowe analizy procesu kształtowania się „religii wolności” po epoce napoleońskiej, kiedy to wolność, „podziwiana niby gwiazda o nieporównanym blasku” stała się pojęciem, objaśnia-jącym przeszłość i ukazującym drogę ku przyszłości: jako siła sprawcza historii i jako ideał moralny. Tak pojęta wolność utrwaliła się we Włoszech i w Europie we względnie spokojnej „epoce liberalnej” na przełomie stuleci. Wojna zburzyła ten porządek i dała początek dyktaturze. Odtąd obowiązkiem jest „widzieć jasno”, że tylko wolność jest racją życia człowieka i podtrzymywać trwanie wolności w umy-słach ludzi elity, którzy, chociaż rozproszeni i izolowani, zdolni są przenieść tę ideę w przyszłość. Rozdzielone niegdyś i obojętne wobec siebie światymyślenia i działania zbliżyły się zatem ku sobie – i to zbliżenie wniosło w filozofię Crocego napięcie i dramatyzm.

Niepospolita odwaga, z jaką Croce głosił „religię wolności” w „czasach pogardy” niewątpliwie budzić musi szacunek. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że okoliczności, w jakich ją głosił, paradoksalnie podtrzymywały żywotność jego filozofii i przedłużały jej funkcjonowanie. Za fasadą „religii wolności” trwało bowiem nadal wszystko to, co nazwałem „kosztami” jego filozoficznej operacji. Teraz jednak „cenę”, przynajmniej w znacznej części, brał na siebie faszyzm. – Faszyzm spowodował izolację Włoch i osłabił proces docierania tam ówczesnych nurtów intelektualnych (w tym: przyrodoznawstwa i nauk technicznych), które mogłyby zagrozić Croceańskiemu „absolutnemu historyzmowi”. – Reżim wziął też na siebie hamowanie rozwoju awangardy artystycznej, której Croce w ramach swojej dok-tryny nie umiał docenić. – Faszyzm oficjalnie uprawomocnił dwa nurty: państwowy nacjonalizm i kościelny klerykalizm, z których każdy usiłował na swój sposób zdominować i zawłaszczyć historię Włoch, przy czym obydwa poczynały sobie w tym względzie równie agresywnie, co prymitywnie, co ułatwiało Crocemu – kompetentnemu historykowi i wytrawnemu polemiście – przeciwstawiać obydwu nurtom własną wizję dziejów jako nieporównanie mądrzejszą. – Władze zdusiły aktywność intelektualistów demokratycznych i socjalistycznych (Gramsci pisał swoją krytyczną interpretację croceanizmu w więzieniu), czym osłonił Crocego przed konfrontacją z tym nurtem i zapewnił względnie bezpieczne gloryfikowanie kon-serwatywnego wzorca liberalizmu z okresu restauracji i parlamentaryzmu z przełomu wieków. – Retoryka religii wolności w tych warunkach trafiała do szerszych kręgów, niż te, ku którym Croce ją kierował: była życzliwie przyjmowana także przez część „mas”, w jego wizji w istocie nieobecnych. – Nawet tezy Crocego o faszyzmie jako o zjawisku, które w historii jego kraju nie powinno się pojawić, które jest tylko zewnętrzną naroślą na zdrowym w zasadzie organizmie i które ludzie, jedyni aktywni twórcy Ducha czyli historii, myślą i działaniem mogą przezwyciężyć i sprawić, że wszystko wróci do normy – tezy później, po wojnie, ostro krytykowane – wówczas budziły nadzieję i wzmacniały antyfaszyzm, czy raczej antyfaszyzmy różnego rodzaju.

W tych warunkach Croce mógł nadal deklarować swoje przywiązanie do niezmiennych podstaw swojej filozofii i swoje przekonanie o trwałej wartości owej systematyzacji, która i w nowych okolicznościach dowodzi swego momentu prawdy: już nie w odniesieniu do prawd minionych, lecz współobecnych, z którymi merytorycznie i moralnie wygrywa.

Czas, któremu odpowiada określenie ultimo Croce, przynosi jednak początek istotnych zmian. Ich powodem w końcu lat trzydziestych jest faszyzm: to, co powoduje i przynosi, a co przejmuje Crocego coraz większą grozą i wymaga interpretacji i oceny innej, niż ta, jaką Croce dawał do tej pory. W pracach historycznych nie na samym faszyzmie skupiał uwagę, lecz na tym, co mu przeciwstawiał i czego bronił: „nowemu” światu ukazywał blaski „starego” świata, innego i lepszego, budząc ducha obrony i podtrzymując wiarę w możliwość restytuowania zagrożonych najwyższych ludzkich wartości. Groźne właściwości „nowego” świata domagały się jednak diagnozy, a dotychczasowy croceański model filozofowania nie dawał do dyspozycji odpowiednich analitycznych narzędzi. Interpretatorzy-monografiści – między nimi, na przykład, autorytatywny Giuseppe Galasso – mówią więc o „poważnym kryzysie” tego modelu i dowodzą, że Croce dokonuje w tym czasie „poważnych teoretycznych przemyśleń” [1]. Sam Croce w późniejszych wypowiedziach potwierdzał to: „w tym okresie – pisał – poważnie wzbogaciłem moją myśl filozoficzną ... zwłaszcza zaś pogłębiłem teoretyczne problemy historii...” [2] . Wydaje się jednak, że ów głęboki zwrot został wprawdzie rozpoczęty, ale nie dokończony.

W ostatnich latach przedwojennych i w czasie wojny Croce wielokrotnie wypowiadał się na temat faszyzmu, na ogół odpowiadając na zamówienia ze strony zagranicznych wydawców encyklopedii i periodyków. W tych wypowiedziach zrodzoną po zakończeniu I wojny światowej psychospołeczną frustrację demagogicznie wykorzystała faszystowska agresywna półmilitarna formacja faszystowska – była to diagnoza w zasadzie trafna, ale w istocie powierzchowna, bo nie wsparta odpowiednio pogłębioną koncepcją antropologiczną. Croce miał trudności z wyjaśnianiem tego, co w człowieku złe, niskie, agresywne: tłumaczył to niewłaściwym, to znaczy zdeformowanym lub zdegradowanym funkcjonowaniem przysługujących ludziom form aktywności Ducha: niedorozwojem myśli lub intuicji, jednostronnym, nie równoważonym przez normy etyczne egoizmem itd. W zdominowanym przez faszyzm organizmie społecznym natomiast właśnie owe złe, niskie i agresywne właściwości ludzi wymagały mocnych kwalifikacji diagnostycznych i po-wodowały, że w języku Crocego zaczęły się mnożyć pojęcia takie, jakbarbarzyństwo, dzikość, zwierzęcość, bestialstwo. Pisał więc Croce, na przykład, że „niekiedy (czego nasze czasy nieoczekiwanie doświadczyły) narody ogładzone (civili) prymitywnieją, dziczeją, stają się zwierzętami, okrutnymi bestiami i wracają do natury”, oraz, że „taki właśnie los gotują dzisiejsi filozofanci niemieccy, którzy ideał zastępują wizją animalnego <życia>” [3].

Zwraca tu uwagę owo pojęcie natury. Croce wcześnie „wyzwolił” filozofię od tego „fantazmatu” i długo podtrzymywał przeświadczenie, że uczynił dobrze, ponieważ pojęcia takie, jak natura, materia, rzecz sama w sobie itp. biorą się z „nauki źle rozumianej” uprawianej przez „idealistów starego typu”, którzy wiedzę zastę-pują „mitologią” [4]. Teraz jednak pojęcie natury zdaje się odzyskiwać znaczenie. Na przykład w tekście z 1945 r. L’umanità e la natura [5] kategoria ta oznacza „realność niższego rzędu”, czyli świat animalny, który należy odróżniać i przeciwstawiać światu ludzkiemu. Także w samym człowieku, który wszak jest zwierzęciem.

O tej naturze Croce niezbyt wiele ma do powiedzenia: mówi o niej w istocie w kategoriach wiedzy potocznej. Życiowa doniosłość obserwacji tego, czym aż na-zbyt często bywała wówczas natura, narzuciła jednak Crocemu konieczność uwzględnienia tego doświadczenia w refleksji filozoficznej. Spowodowała pojawienie się nowej kategorii: vitalità. Kategoria witalnosci w intencji Crocego roz-szerzała sferę economicità, czy, jak później ją częściej nazywał,utilità, czyli formy aktywności Ducha urzeczywistniającej cele jednostkowe; vitalità, usytuowana obokutilità (ale jej nie eliminująca i nie zastępująca), zarazem przenikała, czy też leżała u podstaw wszystkich czterech form distinti jako ich pierwotna energia, która, sama w sobie ani zła, ani dobra,wszystkie może wznosić ku górze lub spychać w dół, aż po rejony animalności, po usytuowaną poniżej poziomu człowieczeństwa sferę dzikości i barbarzyństwa.

Croce wprowadzał tę kategorię, aby dostosować fundamenty swojej filozoficznej systematyzacji do ówczesnych realiów życiowych. Praca nad nią szła opornie, definiował tę kategorię niejasno. Ale i dla niego samego, i dla ówczesnych uważ-nych obserwatorów było jasne, iż – jak to sformułował Gennaro Sasso – introdukcja tej kategorii „stwarzała ryzyko spowodowania kryzysu samych owych filozoficznych fundamentów” [6]. – I trudno orzec, jak silne byłoby to trzęsienie ziemi i jakie spowodowałoby konsekwencje, gdyby koniec wojny nie przerwał tego weryfikacyjnego procesu myślowego.

W nowym czasie pokoju Benedetto Croce po raz kolejny znalazł się w radykalnie zmienionych okolicznościach. Wolności nie trzeba już było bronić – nale-żało z niej korzystać. Włosi korzystali z niej wszakże w sposób dla Crocego – dla jego filozofii – nader niepomyślny.

– Odzyskali głos ci, którzy go długo nie mieli: antyfaszyści, którzy z reżimem walczyli z bronią w ręku i którzy o wolność zabiegali czynem – co osłabiło prestiż Crocego, który zwalczał faszyzmpiórem; – po rząd dusz w nowej sytuacji sięgnęły – skutecznie – dwie orientacje polityczno-światopoglądowe, z którymi Croce przez całe życie pozostawał w konflikcie: socjalistyczna lewica i chrześci-jańska demokracja; – przestały działać przeszkody, które przez długi czas blokowały kontakt włoskiej umysłowej i artystycznej kultury ze światem, co spowodowało przyspieszoną inwazję i rozwój w tej kulturze nader rozmaitych nurtów, prądów, stylów, orientacji, w tym wiele takich, którym Croce nie sprzyjał i które krytycznie cenzurował; – w odbudowującym się po wojnie świecie odzyskały pozycję nauki techniczne i przyrodnicze wraz z towarzyszącą im racjonalistyczną orientacją intelektualną: pojawili się włoscy „neo-iluminiści”, sięgający ponad idealistyczną formacją umysłowa do tradycji oświeceniowych i pozytywistycznych; – szokujący sukces zaczęła odnosić – wielokrotnie przez Crocego grzebana i filozofia praktyki, zawarta w odkrywanych światu Zeszytach więziennych Antonia Gramsciego; itd.

Wiele się zatem zbiegło czynników, osłabiających żywotność filozofii Crocego i redukujących liczbę jego zwolenników. Minął czas, kiedy Croce mógł być dla in-telektualistów włoskich „świeckim papieżem” – jak go, zapewne z niejaką przesadą, nazywał Gramsci. Gwiazda Crocego gasła.

Croce jednak działał nadal. Kontynuował wątki wszystkich swoich dawnych badań i prac. Założył w Neapolu Instytut Historyczny, gdzie jego znacznie mniej liczni niż kiedyś i bardziej wyciszeni admiratorzy mogli znaleźć schronienie i gdzie mógł kształcić po swojemu młodą humanistyczną elitę. I przystąpił do porządkowania, systematyzowania i sumowania swego myślowego dorobku. Bezpośrednimi adresatami tej uporządkowanej wykładni poglądów filozoficznych Crocego byli alumni neapolitańskiego Instytutu, którym prezentował je w po-staci cyklu odczytów [7] . Ale – jak miało się niebawem okazać – zamiarem Crocego było przekazanie swojego intelektualnegoautoportretu potomności. Tym autoportretem – pomnikiem – testamentem – była ułożona przez samego Crocego olbrzy-mia, blisko tysiąc trzysta stron licząca antologia wybranych z całego dorobku tekstów, opublikowana w 1951 r., niezadługo przed jego śmiercią [8] . Ten mozaikowy autoportret jest ułożony mistrzowską ręką. Można podziwiać sprawność, z jaką Croce, wtedy już naprawdę ultimo, blisko 85-letni, modeluje wizerunek, który wedle jego intencji ma być trwale pamiętany. Zarzucano mu niekidy, że Croce tu manipuluje świadomością czytelników. Zważmy jednak, że czyni to każdy autor, podejmujący podobną próbę i przyjrzyjmy się, jak i z jakimi zamiarami to czyni. A rezultat tej obserwacji może być interesujący.

Croce dokonał tu bowiem co najmniej potrójnego zabiegu. – Skupił uwagę na środkowym, dojrzałym okresie swojej umysłowej aktywności. W antologii są, oczywiście, teksty z lat wcześniejszych i późniejszych, ale autoportret maluje tu przede wszystkim intelektualne oblicze Crocego z lat 30’ i 40’: z okresu heroicznej obrony religii wolności. – Zaprezentował przy tym siebie głównie jako humanistę-teoretyka, eksponując motywy filozofii, utożsamionej, jak wiadomo, z historią filozofii i z historią tout court: teksty o charakterze filozoficznym zajmują ok. 700 stron, na całą resztę przypada 500. Materiały z przeogromnego dorobku Crocego-dziejopisarza, Crocego-historyka kultury artystycznej, Crocego-krytyka sprowa-dzone tu zostały do roli przykładów wskazujących, jak stosuje on w praktyce historiograficznej lub krytycznej ogólne założenia swojej filozofii. – Wreszcie, last, but not least, odpowiednią kompozycją składanki zasugerował niewzruszoną trwałość filozoficznych podstaw swojejsystematyzacji.

Nowa kategoria vitalità została tu zignorowana, podobnie jak warunkująca ją udramatyzowana w czasach pogardy postać ludzkiej natury. Konstytutywnymi elementami tej struktury pozostaje, jak zawsze, Duch, który wypełnia świat bez reszty i w procesie absolutnego historyzmu twórczo działa poprzez przysługujące elitarnym wybrańcom wyróżnione (distinti) władze, w okrężnym biegu (circolarità) wspierające się wzajemnie i produkujące swoiście ludzkie wartości, wewnętrznie połączone przez wartość najwyższą czyli wolność. Zwycięstwo nad faszyzmem sprawia, że o tę wolność nie trzeba już zabiegać z takim bolesnym i dramatycznym napięciem, jak poprzednio, toteż filozofia Crocego odzyskuje coś z aury apollińskiej: jeśli nie radosnej, jak na początku stulecia, to w każdym razie spokojnej, olimpijskiej. A także zachowuje swój moment prawdy. Poszczególne filozoficzne systematyzacje są wprawdzie przejściowe, ale wnoszą do sumarycznego dorobku coś trwałego. Tak też i storicismo assoluto – tej nazwy Croce używa teraz stale – w nowym powojennym świecie, nerwowo poszukującym właściwego kierunku, może ciągle jeszcze służyć za drogowskaz. Ewentualne zastąpienie jego systematyzacji przez jakąś nową odesłane zostaje w nieokreśloną przyszłość. Ultimo Croce zatem, kolejny raz pogodzony, jeśli nie ze światem, to z samym sobą, zostawia temu światu swoje przesłanie, swój filozoficznytestament jako wciąż nie zdezaktualizowaną intelektualną wartość.

Powojenny świat jednak długo nie chciał tego przesłania, nie korzystał z przekazanego testamentem momentu prawdy. Z niejakim szacunkiem – wymuszonym przez gigantyczne wymiary dorobku, długotrwałość i siłę oddziaływania oraz minione moralne zasługi – świat ten osobę i dzieło pomieścił w podręcznikach i encyklopediach – jak w katakumbach. Powojennerinnovamento, czy, jak mówiono częściej – aggiornamento włoskiej kultury umysłowej dokonywało się tym razem bądź obok, bądź przeciw Crocemu. Nowy etos u wielu włoskich intelektualistów nosił przy tym znamiona buntu wobec croceańskiej tradycji, reakcji na jej zbyt długie panowanie. Rozmiary tej reakcji były proporcjonalne do siły ciśnienia Croceańskiego dziedzictwa, krępującego nawet tych, którzy w Crocego nie wierzyli. W wielu środowiskach, zwłaszcza młodszej generacji, akceptowanie croceanizmu bez solennych zastrzeżeń było wówczas równoznaczne z dobrowolnym intelektualnym samobójstwem; epitet spóźniony croceanista stał się oznaką lekceważenia graniczącego z pogardą. Określenie własnej la distanza da Croce (tytuł książki trzydziestoletniego wówczas Antonia Prete z 1970 r. [9] ) było dla wielu bezwarunkowym obowiązkiem.

Minąć musiało co najmniej trzydzieści lat, by sytuacja się zmieniła – by okoliczności stały się dla Crocego znów nieco łaskawsze. – Przez parę powojennych dziesięcioleci wzięcie miał model intelektualisty, jaki wymarzył sobie Antonio Gramsci: walczący, zaangażowany, „historycznie zblokowany” z ruchami społecz-nymi i partiami politycznymi – ignorujący zatem święte Croceańskie distinti i przezwyciężający dystans między poznaniem i działaniem, upadek socjalizmu, a wkrótce także zmierzch chrześcijańskiej demokracji sproblematyzował jednak ten model intelektualnego działania i przydał atrakcyjności postawie Crocego, trzeźwego obrońcy autonomii kultury i kulturalnej elity przed bezpośrednimi zależnościami od agresywnych zorganizowanych sił politycznych, lewicowych i prawicowych; – czas powojenny przyniósł koniunkturę temu, co można by nazwać paradygmatem moderny, a co zakładało zaufanie do nauki, która wiedzę –racjonalistyczną, oświeceniową – sprzęga z techniką i zapewnia przez to ludziom pomyślny dla nich postęp cywilizacyjny, potem jednak ów cywilizacyjny paradygmat usytuowano na ławie oskarżonych, co przydało niejakiej wartości Crocemu, który wolał Vica od Kartezjusza i kwestionował bezwarunkowe zaufanie do oświeceniowego rozumu; – z pomyślnym losem moderny w nauce wiązała się atrakcyjność awangardy w sztuce z jej kultem nowości, potem jednak postawangarda podminowała ten kult, co sprawiło, że krytyczny stosunek Crocego do twórczości nowoczesnej przestał działać jednoznacznie na jego niekorzyść; itd. A dodać można, że sprzyjatemu sam upływ czasu: kto miał się wyzwolić spod wpływu Crocego, ten już to uczynił, co sprawiało,że z biegiem lat łatwiej było o spojrzenia spokojne i zobiektywizowane.

 

[1] Giuseppe Galasso, Croce e lo spirito del suo tempo, Il Saggiatore, Milano 1990, zwł. s. 386-387.

[2] Benedetto Croce, Contributo alla critica di me stesso [uzupełnienia z 1950 r.], w:Filosofia, poesia, storia, Adelphii, Napoli 1996, s. 1543.

[3] Benedetto Croce, L’Umanità e la natura, w: Filosofia e storiografia. Saggi, Laterza, Bari 1949, s. 248.

[4] Benedetto Croce, Il carattere della scienza, w: Conversazioni critiche, seria IV, Late-rza,Bari 1932, s. 193-194.

[5] Benedetto Croce, Filosofia e storiografia, cyt. wyd., s. 246-249.

[6] Gennaro Sasso, Filosofia e idealismo. I. Benedetto Croce, Bibliopolis, Napoli 1994, s. 54.

[7] Benedetto Croce, Cinque conversazioni con gli alunni dell’Istituto storico di Napoli, Laterza, Bari 1949; por. też: M. Heling (ed.), L’Istituto Italiano per gli Studi Storici: i suoi primi cinquant’anni 1946-1996, Napoli, presso l’Istituto, 1996.

[8] Benedetto Croce, Filosofia, poesia, storia. Pagine tratte da tutte le opere a cura dell’autore, 1951 (II ed. Adelphii, Napoli 1996).

[9] Antonio Prete, La distanza da Croce, CELUC, Milano 1970.

Cytat Istnieją całe systemy chytrze acz bezwiednie, kombinowanych złudzeń, które zabezpieczaja inteligencję polską przed zetknięciem się z istotnym, nie dającym się oszukać, światem STANISŁAW BRZOZOWSKI

Sonda

Czy istnieje wolna wola?

zobacz wyniki