Ideologie i aparaty ideologiczne państwa

Louis Althusser 24/02/2017

 

Ideologie i aparaty ideologiczne państwa. Wskazówki do badań, [w:] L. Althusser, Positions, Editions sociales, Paris 1976. Przekład: Andrzej Staroń.

* * *

Musimy teraz wyjaśnić pewien problem, sygnalizowany we wcześniejszej analizie konieczności odnawiania środków produkcji, która jest niezbędnym warunkiem możliwości produkcji. Wówczas była to tylko - zrobiona niejako mimochodem – wzmianka. Rozważymy teraz problem jako taki.

Nawet dziecko wie, mówił Marks, że o ile formacja społeczna nie reprodukuje warunków produkcji jednocześnie z produkcją, to nie przetrwa nawet roku [List do Kugelmanna z 11 lipca 1868 roku.]] Ostatecznym warunkiem produkcji jest zatem reprodukcja warunków produkcji. Może być ona „prosta”, to znaczy reprodukująca dokładnie warunki poprzedniej produkcji lub „rozszerzona”, to znaczy poszerzające je. Tą ostatnią na razie nie będziemy się zajmować.

Czym jest zatem reprodukcja warunków produkcji?

Wkraczamy tutaj w obszar - dzięki II tomowi „Kapitału” - bardzo bliski, a jednocześnie wyjątkowo nieznany. Uparte oczywistości (chodzi o ideologiczne oczywistości typu empirycznego) postrzegające prostą praktykę produkcyjną z punktu widzenia samej produkcji, to znaczy abstrahujące od procesu produkcji, stanowią tak zwartą całość z naszą potoczną „świadomością”, że jest nadzwyczaj trudno, by nie powiedzieć – prawie niemożliwe – wznieść siędo punktu widzenia reprodukcji. Jednak poza tym punktem widzenia, wszystko pozostaje abstrakcyjne (czy nawet: zdeformowane) - nawet na poziomie produkcji, a tym bardziej na poziomie zwykłej praktyki.

Spróbujmy w sposób metodyczny zbadać te problemy.

Aby uprościć nasz wykład: jeżeli przyjmiemy, że cała formacja społeczna zależy od panującego sposobu produkcji, to możemy stwierdzić, że proces produkcji uruchamia siły wytwórcze istniejące w i pod określonymi stosunkami produkcji. Wynika z tego, że każda formacja społeczna, aby istnieć, musi - w tym samym czasie, kiedy produkuje i żeby móc produkować – reprodukować swoje warunki produkcji.

A zatem formacja społeczna powinna reprodukować:

1. siły wytwórcze;

2. istniejące stosunki produkcji.

Reprodukcja środków produkcji

Obecnie wszyscy (także burżuazyjni ekonomiści pracujący w finansach narodowych czy też współcześni „teoretycy makro ekonomiści”), zgadzają się z tym, co Marks przekonywująco pokazał w drugim tomie „Kapitału”: a mianowicie, że produkcja jest niemożliwa bez zapewnienia materialnych warunków produkcji, to znaczy reprodukcji środków produkcji.

Każdy pierwszy lepszy ekonomista, który nie różni się w tym od pierwszego lepszego kapitalisty, doskonale wie, że każdego roku trzeba przewidzieć, czym zastąpić to, co się wyczerpuje lub zużywa w procesie produkcji: surowce, środki trwałe (budynki), narzędzia produkcji (maszyny), itd. Możemy przeto stwierdzić, że pierwszy lepszy ekonomista = pierwszy lepszy kapitalista wyrażają wzajem punkt widzenia przedsiębiorstwa, zadowalając się po prostu komentowaniem terminów rachunkowej praktyki finansowej przedsiębiorstwa.

Jednak dzięki geniuszowi Quesnay’a, który pierwszy postawił ten „rzucający się w oczy” problem, i dzięki geniuszowi Marksa, który problem ten rozwiązał, wiemy, że - na poziomie przedsiębiorstwa - nie można analizować reprodukcji materialnych warunków produkcji, ponieważ nie istnieje ona tutaj w swych realnych warunkach. To, co dokonuje się na poziomie przedsiębiorstwa jest efektem, który nadaje reprodukcji walor konieczności, ale absolutnie nie pozwala na zrozumienie jej warunków i mechanizmów.

Wystarczy krótka chwila refleksji, aby się o tym przekonać. Pan X..., kapitalista, produkujący w swojej przędzalni wełniane tkaniny, musi „reprodukować” surowce, maszyny, itp. Ale nie on produkuje dla swojej produkcji, lecz inni kapitaliści: wielki australijski hodowca owiec MY, wielki producent maszyn MZ.... itd., którzy – aby wytwarzać produkty warunkujące reprodukcję warunków produkcji MX... – sami muszą reprodukować warunki swej własnej produkcji, i tak w nieskończoność. A to wszystko w takich proporcjach, żeby na rynku narodowym, o ile nie dzieje się to na rynku światowym, popyt na środki produkcji (służące do reprodukcji) był zaspokajany przez podaż.

Aby zrozumieć ten mechanizm, stanowiący swego rodzaju kłębek „niekończącej się nici”, należy prześledzić tok „globalnego” myślenia Marksa, a w szczególności zbadać - w II i III księdze „Kapitału” - stosunki cyrkulacji kapitału między Działem I (produkcja środków produkcji) a Działem II (produkcja środków konsumpcji) oraz realizację wartości dodatkowej. Nie będziemy analizować tego zagadnienia. Wystarczy nam, że wspomnieliśmy o istnieniu konieczności reprodukcji materialnych warunków produkcji.

Reprodukcja siły roboczej

Mówiliśmy o reprodukcji środków produkcji, ale nie wspomnieliśmy o reprodukcji sił wytwórczych. Pominęliśmy więc milczeniem reprodukcję tego, co odróżnia siły wytwórcze środków produkcji, a mianowicie reprodukcję siły roboczej. Jeżeli obserwacja tego, co dzieje się w przedsiębiorstwie, a w szczególności zbadanie finansowo – buchalteryjnej praktyki przewidywań amortyzacyjno - inwestycyjnych może nam dać przybliżoną ideę istnienia materialnego procesu reprodukcji, to teraz wkraczamy w dziedzinę, w której obserwacja tego, co dzieje się w przedsiębiorstwie, jest – o ile nie całkowicie - to przynajmniej prawie niemożliwa. Przyczyna tego jest następująca: reprodukcja siły roboczej w istocie zachodzi poza przedsiębiorstwem.

Jak jest zapewniana reprodukcja siły roboczej?

Jest ona zapewniana przez dostarczanie sile roboczej materialnych środków jej reprodukcji, to znaczy przez płacę. Płaca figuruje w rachunkowości każdego przedsiębiorstwa, ale jako „capitale main-d’oeuvre” [1] , a nie jako materialny warunek reprodukcji siły roboczej.

Tymczasem tak to „działa”, ponieważ płaca przedstawia tylko część wartości wytworzonej poprzez wydatkowanie siły roboczej, niezbędnej do jej reprodukcji. Przez niezbędne dla odnowienia najemnej siły roboczej rozumiemy: mieszkanie, ubranie, wyżywienie. Krótko mówiąc to wszystko, co pozwoli jutro – każdego jutra danego przez boga – stawić się u bram przedsiębiorstwa. Dodajmy jeszcze: wartości niezbędnej do wychowania i wykształcenia dzieci, w których proletariusz reprodukuje się (w x egzemplarzach: x może być równe 1, 2 itd.) jako siła robocza.

Przypomnijmy, że owa ilość wartości, to znaczy płaca niezbędna do reprodukcji siły roboczej, określana jest nie tylko przez potrzeby SMIG [2] „biologicznego”, ale przez potrzeby minimum historycznego (Marks podkreślał: robotnicy angielscy potrzebują piwa, robotnicy francuscy muszą mieć wino) – a więc tego, co historycznie zmienne.

Zauważmy także, że to minimum jest dwojako historyczne, poprzez to, że nie jest określone przez historyczne potrzeby klasy robotniczej „przyznane” jej przez klasę kapitalistyczną, ale poprzez potrzeby historyczne narzucone przez walkę klasy proletariackiej (podwójną walkę klasową: przeciw zwiększaniu czasu pracy i przeciw obniżaniu płac).

Jednak zapewnienie sile roboczej materialnych warunków jej reprodukcji nie wystarczy, aby się reprodukowała jako siła robocza. Mówiliśmy, że będąca do dyspozycji siła robocza powinna być „kompetentna”, to znaczy zdolna do wykonania wszelkich operacji w złożonym systemie procesu produkcji. Rozwój sił wytwórczych i historycznie istotny/właściwy typ ich jedności w danej chwili powodują, że siła robocza powinna być (różnorodnie) wykwalifikowana, a więc reprodukowana jako taka. Wykwalifikowana różnorodnie, to znaczy według wymogów społeczno-technicznego podziału pracy, jego różnych „stanowisk” i „zatrudnień”.

Jak zatem w ustroju kapitalistycznym jest zapewniana owa reprodukcja (różnorodnych) kwalifikacji siły roboczej? W odróżnieniu od tego, co działo się w niewolniczych i feudalnych formacjach społecznych, reprodukcja kwalifikowanej siły roboczej (chodzi tutaj o pewną tendencję), nie zachodzi już „w ogniu pracy” (uczenie się w samym procesie produkcji), lecz w coraz większym stopniu poza produkcją: przez kapitalistyczny system szkolnictwa oraz inne instancje i instytucje.

Czego uczy się w Szkole? Nauki mogą być mniej lub bardziej zaawansowane, ale przede wszystkim uczy się czytania, pisania, liczenia, a zatem pewnych technik oraz kilku dodatkowych przedmiotów, łącznie z elementami (które mogą być rudymentarne albo – przeciwnie – pogłębione) „kultury naukowej” lub „literackiej”, bezpośrednio użytecznymi na różnych stanowiskach w produkcji (jeden rodzaj wykształcenia dla robotników, drugi dla techników, trzeci dla inżynierów, ostatni wreszcie dla kadr najwyższych, itd.). A więc uczy się „umiejętności”.

Niejako mimochodem, przy okazji nauczania technik i przekazywania wiadomości, nabywa się w Szkole znajomości „reguł” dobrych obyczajów, to znaczy konwenansów, które powinny być przestrzegane – z uwagi na „przeznaczenie” na określone stanowisko – przez wszystkich agentów podziału pracy. Chodzi tutaj o reguły moralności, świadomość obywatelską i zawodową, to znaczy, mówiąc jaśniej, o reguły respektowania społeczno – technicznego podziału pracy, a w rezultacie reguły porządku ustanowionego przez panowanie klasowe. Uczy się także „dobrze mówić po francusku”, dobrze „pisać”, co znaczy, w istocie, (dla przyszłych kapitalistów i ich służących) „komenderować”, a więc (rozwiązanie idealne) „dobrze mówić” do robotników, etc.

Wyrażając to w języku bardziej naukowym powiemy, że reprodukcja siły roboczej wymaga nie tylko reprodukcji jej kwalifikacji, ale zarazem reprodukcji jej podporządkowania się regułom istniejącego porządku, to znaczy reprodukcji podporządkowania panującej ideologii, jeżeli chodzi o robotników i reprodukcji zdolności właściwego posługiwania się ideologią, w przypadku agentów wyzysku i represji, aby także „poprzez słowo” mogli zabezpieczyć dominację klasy panującej.

Inaczej mówiąc, Szkoła (także inne instytucje Państwa, jak Kościół albo inne aparaty, jak Armia) uczy „umiejętności”, lecz w formach, które zapewniają podporządkowanie się panującej ideologii, czy panowanie jej „praktyki”. Wszyscy agenci produkcji, wyzysku i represji, nie wspominając o „zawodowych ideologach” (Marks), powinni być z tego lub innego powodu „przesiąknięci” tą ideologią, aby „świadomie” wypełniać swe zadanie – bądź wyzyskiwanych (proletariuszy), bądź wyzyskujących (kapitalistów), bądź pomocników wyzyskiwaczy (kadry), bądź wielkich kapłanów panującej ideologii (jej „funkcjonariuszy”), itp.

Reprodukcja siły roboczej ujawnia więc, jako warunek sine qua non, nie tylko reprodukcję „kwalifikacji”, ale także reprodukcję podporządkowania się panującej ideologii albo jej „praktyce” z taką precyzją, że nie wystarcza powiedzieć: „nie tylko, ale także”, ponieważ pokazuje, że w formach i pod formami ujarzmienia ideologicznego zapewniona jest reprodukcja kwalifikacji siły roboczej.

Dzięki temu rozpoznajemy faktyczną obecność nowej rzeczywistości: ideologii.

Przedstawimy tutaj dwie uwagi.

Pierwszą w celu podsumowania naszej dotychczasowej analizy reprodukcji.

Do tej chwili pobieżnie przestudiowaliśmy formy reprodukcji sił wytwórczych, to znaczy środków produkcji z jednej strony, z drugiej zaś siły roboczej.

Ale nie poruszyliśmy jeszcze kwestii reprodukcji stosunków produkcji. A przecież zagadnienie to jest jednym z węzłowych zagadnień marksistowskiej teorii sposobu produkcji. Przemilczenie go jest zaniedbaniem teoretycznym, a nawet gorzej – poważnym błędem politycznym.

Musimy zatem o tym mówić, ale najpierw musimy mieć do tego odpowiednie środki, co z kolei wymaga dokonania ponownie wielkiego zwrotu.

Druga uwaga dotyczy tego, że aby dokonać tego wielkiego zwrotu, musimy ponownie postawić nasze stare pytanie: co to jest społeczeństwo?

BAZA I NADBUDOWA

Pokazaliśmy [3] już rewolucyjny charakter marksistowskiej koncepcji „całości społecznej” i to, co odróżnia ją od „totalności” heglowskiej. Powiedzieliśmy (teza ta powtarza tylko znane twierdzenia materializmu historycznego), że Marks ujmował strukturę całości społecznej jako ukonstytuowaną przez „poziomy” lub „instancje” wyszczególniane przez specyficzne określenia:infrastruktura lub baza ekonomiczna („jedność” sił wytwórczych i stosunków produkcji) oraz nadbudowa, która zawiera dwa „poziomy” lub „instancje”: prawno – polityczną (prawo i państwo) i ideologiczną (różne ideologie, religijne, moralne, prawne, polityczne, itp.)

Ujęcie takie, niezależnie od korzyści teoretyczno – pedagogicznych (widać tutaj różnicę, dzielącą Marksa od Hegla), przynosi wielką korzyść teoretyczną: pozwala zapisać w teoretycznym układzie swych istotnych pojęć to, co nazwaliśmy wzajemnym wskaźnikiem skuteczności [indice d’efficacite respectif]. Co przez to rozumiemy?

Każdy może się łatwo przekonać, że takie ujęcie struktury całości społecznej, potraktowanie jej jako budowli składającej się z bazy (infrastruktury), na której wznoszą się dwa „piętra” nadbudowy, jest metaforą, a ściślej metaforą przestrzenną: topiczną. [4] Jak każda metafora, tak i ta coś sugeruje, wskazuje na pewną rzecz. Co? Otóż z pewnością to, że piętra wyższe nie mogłyby „się trzymać” (w powietrzu) same, gdyby nie spoczywały właśnie na swej bazie.

Celem metafory budowli jest przede wszystkim przedstawienie „określenia w ostatniej instancji” przez bazę ekonomiczną. Metafora przestrzenna uznaje bazę za wskaźnik skuteczności, znany pod sławnymi terminami: determinuje w ostatniej instancji to, co się dzieje na „piętrach” (nadbudowy) poprzez to, co dzieje się w bazie ekonomicznej.

Wychodząc od tego wskaźnika skuteczności „ostatniej instancji”, „piętra” nadbudowy znajdują się oczywiście pod wpływem różnych wskaźników skuteczności. Jakiego rodzaju wskaźników?

Powiedzieć można, że piętra nadbudowy nie są determinującymi w ostatniej instancji, ale że są determinowane przez skuteczność bazy; że są determinującymi na swój (jeszcze nie określony) sposób, o tyle tylko, o ile są determinowane przez bazę.

Ich wskaźnik skuteczności (lub determinowania) jako określony przez determinowanie w ostatniej instancji bazy jest, w tradycji marksistowskiej, rozumiany w dwóch formach: 1) „względnej autonomii” nadbudowy w stosunku do bazy; 2) „zwrotnego działania” nadbudowy na bazę.

Możemy zatem powiedzieć, że olbrzymia teoretyczna wyższość topiki marksistowskiej, w więc przestrzennej metafory budowli (baza i nadbudowa) polega zarazem na tym, że po raz pierwszy pozwala zobaczyć, iż zagadnienia determinacji (czy wskaźnika skuteczności) mają kapitalne znaczenie; że pozwala zobaczyć, iż istnieje baza, determinująca w ostatniej instancji całą budowlę; i, w konsekwencji, zobowiązuje do postawienia teoretycznego problemu „pochodnego” typu skuteczności właściwego nadbudowie, to znaczy zobowiązuje do przemyślenia, co tradycja marksistowska rozumie pod terminami związanymi ze względną autonomią nadbudowy oraz zwrotnego oddziaływania nadbudowy na bazę.

Największą niedogodnością takiego ujęcia struktury całości społecznej w przestrzennej metaforze budowli, jest oczywiście to, że pozostaje ono metaforyczne: to znaczy pozostajeopisowe.

Dlatego też wydaje się nam pożądane i możliwe przedstawienie tych rzeczy inaczej. Oby nas dobrze zrozumiano: wcale nie odrzucamy klasycznej metafory, ale to ona sama obliguje nas do jej przekroczenia. I nie przekraczamy jej, aby odrzucić ją w diabły. Chcielibyśmy po prostu przemyśleć to, o czym mówi w swej opisowej postaci.

Uważamy, że jest możliwe i konieczne - wychodząc od reprodukcji - zastanowienie się nad tym, co charakteryzuje istotę egzystencji i naturę nadbudowy. Wystarczy przyjąć reprodukcję za punkt wyjścia, aby wyjaśniły się liczne kwestie, na których istnienie wskazywała przestrzenna metafora budowli, nie dając jednakże pojęciowej odpowiedzi.

Naszą podstawowa teza brzmi: postawienie tych kwestii (a więc i odpowiedź na nie) jest możliwetylko z punktu widzenia reprodukcji.

Z tego punktu widzenia przeanalizujemy pokrótce Prawo, Państwo i ideologię. Pokażemy zarazem, jak to wygląda z punktu widzenia praktyki i produkcji z jednej strony, a z drugiej z punktu widzenia reprodukcji.

...........................................................................................................................

PAŃSTWO

Tradycja marksistowska jest jednomyślna: począwszy od Manifestu Komunistycznego i 18 Brumaire’a (i we wszystkich późniejszych klasycznych tekstach, przede wszystkim Marksa o Komunie Paryskiej i Lenina Państwie i rewolucji) państwo jest jednoznacznie ujmowane jako aparat represyjny. Państwo jest „machiną” represji, która pozwala klasom panującym (w XIX wieku klasie burżuazji i „klasie” wielkich posiadaczy ziemskich) zapewnić sobie panowanie nad klasą robotniczą w celu podporządkowania jej procesowi wymuszania wartości dodatkowej (to znaczy wyzyskowi kapitalistycznemu).

Zatem Państwo jest przede wszystkim tym, co klasycy marksizmu nazwali aparatem państwowym. Pod tym terminem rozumie się: nie tylko wyspecjalizowany aparat (w wąskim znaczeniu), którego istnienie i konieczność poznajemy począwszy od wymogów praktyki prawniczej, a mianowicie policji, sądów, więzień; ale także armię, która (proletariat opłacił to doświadczenie własną krwią) bezpośrednio interweniuje jako siła represyjna, zjawiająca się w ostatniej instancji, kiedy policja i jej wyspecjalizowane siły pomocnicze są „nie dają sobie rady”; ponadto szefa Państwa, rząd i administrację.

Przedstawiona w tej formie marksistowsko – leninowska „teoria” Państwa mówi o rzeczach najistotniejszych i jest kwestią chwili uświadomienie sobie, że taka właśnie jest jego istota. Aparat Państwowy, który definiuje Państwo jako „służące klasom panującym” w walce klasowej prowadzonej przeciwko proletariatowi przez burżuazję i jej sojuszników wykonawczą i interwencyjną siłę represyjną, jest po prostu Państwem, określa bezpośrednio jego podstawową „funkcję”.

Od teorii opisowej do teorii tout court

Tutaj jeszcze, jak mówiliśmy odnośnie metafory budowli (baza i nadbudowa), takie przedstawienie natury Państwa pozostaje w części opisowe.

Ponieważ będziemy mieli często okazję posługiwania się tym przymiotnikiem (opisowy), konieczne jest - żeby uniknąć wszelkich dwuznaczności - słowo wyjaśnienia.

Kiedy mówimy – mówiąc o metaforze budowli albo o marksistowskiej „teorii” Państwa – że są to koncepcje lub przedstawienia opisujące określony przedmiot, to nie mamy żadnej ukrytej myśli krytycznej. Przeciwnie, uważamy, że wielkie odkrycia naukowe nie mogą uniknąć etapu, który określamy mianem „teorii” opisowej. Etap ten stanowi pierwszą fazę wszelkiej teorii – przynajmniej w dziedzinie nas zajmującej (nauce o formacjach społecznych). Zresztą – w naszym rozumieniu – można tę fazę traktować jako fazę przejściową, konieczną w rozwoju teorii. Chociaż faza ta ma charakter przejściowy, zapisujemy ją w naszym wyrażeniu „teoria opisowa”, ukazując w połączeniu używanych terminów, pewien rodzaj „sprzeczności”. W istocie, połączone - termin teoria i przymiotnik „opisowy”, „kłócą się” częściowo. Oznacza to bardzo dokładnie: 1) że „teoria opisowa” jest właśnie, bez żadnych wątpliwości, nieodwołalnie początkiem teorii, ale 2) że forma „opisowa”, w jakiej prezentuje się teoria wymaga - jako wyniku samej tej „sprzeczności” – rozwoju teorii, który przekroczy formę „opisu”.

Sprecyzujmy naszą myśl, powracając do obecnego przedmiotu naszych rozważań: Państwa.

Gdy mówimy, że marksistowska „teoria” Państwa, jaką dysponujemy, pozostaje w części „opisowa”, oznacza to najpierw i przede wszystkim, że owa opisowa „teoria” jest niewątpliwie tylko początkiem marksistowskiej teorii Państwa, i że ten początek pokazuje nam to, co istotne, to znaczy rozstrzygającą zasadę dalszego rozwoju teorii.

W rezultacie powiemy, że opisowa teoria Państwa jest słuszna, ponieważ doskonale odpowiada definicji swojego przedmiotu, w sensie olbrzymiej większości obserwowalnych faktów, których ta definicja dotyczy.

W ten sposób definicja Państwa jako Państwa klasowego, istniejącego w postaci represyjnego aparatu państwowego, wyjaśnia doskonale wszystkie obserwowalne fakty różnego rodzaju represji, niezależnie od dziedziny, w jakiej występują: poczynając od masakry z czerwca 1848, Komuny Paryskiej, krwawej niedzieli styczniowej 1905 roku w Piotrogradzie, Ruchu Oporu, Charonne [5] , itd. aż do zwyczajnych (i względnie nieszkodliwych) interwencji „cenzury”, która zakazała Zakonnicy Diderota czy wystawienia sztuki Gattiego o generale Franco; definicja ta wyjaśnia wszystkie bezpośrednie czy pośrednie formy wyzysku i wyniszczania mas ludowych (wojny imperialistyczne); wyjaśnia owe subtelne codzienne panowanie, poprzez które przebłyskuje, na przykład w formach demokracji politycznej to, co Lenin nazwał za Marksem dyktaturą burżuazji.

Jednak opisowa teoria Państwa przedstawia taką fazę konstytuowania się teorii, która sama wymaga „przekroczenia” tej fazy. Jasnym jest, że jeżeli rozważana definicja pozwala nam ściśle identyfikować i rozpoznawać fakty represji, odnosząc je do Państwa ujmowanego jako represyjny aparat Państwowy, to owo „odnoszenie”, daje możliwość pojawienia się bardzo szczególnego rodzaju oczywistości, co do której mamy okazję powiedzieć niekiedy: „tak, to właśnie tak, to prawda...” [6]. . Natomiast gromadzenie faktów w definicji Państwa, nawet jeśli dostarcza kolejnych egzemplifikacji, to jednak realnie nie rozwiązuje sprawy definicji Państwa, to znaczy jego teorii naukowej. Wszelka teoria opisowa naraża w ten sposób na ryzyko „zablokowania” – mimo wszystko niezbędnego - rozwoju teorii.

Dlatego właśnie uważamy, że dla tego, aby teoria opisowa mogła rozwinąć się w teorię tout court, to znaczy dla uprzedniego zrozumienia mechanizmu Państwa w jego funkcjonowaniu, niezbędnie jest dodanie czegoś do klasycznej definicji Państwa jako aparatu Państwowego.

Istota marksistowskiej teorii Państwa.

Sprecyzujmy najpierw ważną rzecz: Państwo (i jego istnienie jako aparatu), posiada sens tylko jako funkcjonowanie władzy państwowej. Wszelka polityczna walka klasowa krąży wokół Państwa. Rozumiemy przez to: wokół utrzymania, to znaczy zdobycia i zachowania władzy państwowej przez pewną klasę, sojusz klas albo frakcję. To pierwsze uściślenie obliguje nas do odróżnienia władzy Państwowej (zachowanie lub zdobycie władzy Państwowej), jako celu politycznej walki klas z jednej strony, od aparatu państwowego z drugiej.

Wiemy, że aparat państwowy może przetrwać, jak dowodzą tego dziewiętnastowieczne burżuazyjne „rewolucje” we Francji (1830,1848), zamachy stanu (Drugi Grudnia, maj 1958) albo upadki Państwa (upadek Cesarstwa w 1870, upadek III Republiki w 1940), czy też rozkwit polityczny drobnej burżuazji (w latach 1890 –1895 we Francji), itd., to znaczy może pozostać na miejscu niezależnie od wydarzeń politycznych zmierzających do utrzymania władzy państwowej.

Nawet po rewolucji społecznej, co zresztą często powtarzał Lenin, jak ta z roku 1917, większość aparatu państwowego została nienaruszona, mimo że władza państwowa została zdobyta przez sojusz proletariatu i biednego chłopstwa.

Można powiedzieć, że - w sposób wyraźny od 18 Brumaire’a i Walk klasowych we FrancjiMarksa – owo odróżnienie władzy państwowej i aparatu państwowego stanowi część „marksistowskiej teorii” Państwa.

Podsumowując ten moment „marksistowskiej teorii państwa”, możemy powiedzieć, że klasycy marksizmu zawsze twierdzili: 1) Państwo jest represyjnym aparatem państwowym; 2) należy odróżniać władzę państwową od aparatu państwowego; 3) celem walki klasowej jest władza państwowa i w konsekwencji wykorzystanie przez klasę panującą (sojusz bądź też frakcję klas) władzy państwowej, aparatu państwowego w służbie swych interesów klasowych; 4) proletariat powinien zagarnąć władzę państwową w celu zniszczenia aparatu istniejącego Państwa burżuazyjnego oraz – w pierwszej fazie - zastąpić go całkowicie odmiennym, proletariackim aparatem Państwowym, a w fazach następnych zrealizować radykalny proces zburzenia Państwa (koniec władzy państwowej i całego aparatu państwowego).

Z tego punktu widzenia, w konsekwencji, jest już całkowicie wyraźne to, co proponujemy dodać do „marksistowskiej teorii” Państwa. Wydaje się nam jednak, że owa teoria – uzupełniona w ten sposób – pozostaje jeszcze w części opisowa, chociaż zawiera od tego momentu elementy złożone i różnorodne, których funkcjonowania i gry nie można zrozumieć bez odwołania się do dodatkowych ustaleń teoretycznych.

Aparaty ideologiczne Państwa - Państwowe aparaty ideologiczne

To, co należy dodać do „marksistowskiej teorii” Państwa, to jest więc inna sprawa.

Na obszar ten powinniśmy wkraczać ostrożnie, bowiem, w istocie, klasycy marksizmu od dawna nas wyprzedzili, ale doniosłe postępy, wynikające z ich doświadczeń i zabiegów, nie zostały usystematyzowane w formie teoretycznej. Ich doświadczenia i zabiegi faktycznie pozostawały przede wszystkim na terenie praktyki politycznej.

W istocie oznacza to, że klasycy marksizmu w swej praktyce politycznej traktowali Państwo jako rzeczywistość bardziej złożoną, niż określa to definicja zawarta w „marksistowskiej teorii Państwa”, nawet – jak to przed chwila zrobiliśmy – definicja uzupełniona. Rozpoznawali oni tę złożoność w swej praktyce, ale nie wyrazili tego w odpowiedniej teorii [7].

Chcielibyśmy spróbować naszkicować bardzo schematycznie taką odpowiednią teorię. W tym celu proponujemy następującą tezę.

Dla dokonania postępu w teorii Państwa rzeczą niezbędną jest wzięcie pod uwagę nie tylko rozróżnienia władzy państwowej i aparatu państwowego, ale także innej realności, która pojawia się obok państwowego aparatu (represyjnego), ale nie łączy się z nim. Do nazwania owej realności użyjemy pojęcia: ideologiczne aparaty państwowe.

Nie łączą się one z (represyjnym) aparatem państwowym. Przypomnijmy, że w teorii marksistowskiej przez Aparat Państwowy (AP) rozumie się: Rząd, Administrację, Armię, Policję, Sądy, Więzienie, itp., które konstytuują to, co od tej chwili będziemy nazywali Represyjnym Aparatem Państwowym (RAP). Represja wskazuje, że Aparat Państwowy - z założenia - „funkcjonuje” przynajmniej w pewnych ramach „w oparciu o przemoc”, (bowiem represja, na przykład administracyjna może przybrać formy nie fizyczne).

Ideologicznymi Aparatami Państwowymi nazywamy niektóre realności, jawiące się bezpośredniemu obserwatorowi w formie wyodrębnionych i wyspecjalizowanych instytucji. Proponujemy tutaj ich empiryczną listę, która wymagać będzie oczywiście szczegółowego badania, sprawdzenia, oczyszczenia i przeróbki.

Zachowując wszystkie wynikające z tego zastrzeżenia, za Ideologiczne Aparaty Państwowe możemy w tym momencie uznać następujące instytucje (kolejność, w jakiej je wymieniamy, nie ma szczególnego znaczenia):

  religijny IAP (sieć różnych Kościołów);

  szkolny IAP (sieć różnych „Szkół”, prywatnych i publicznych);

  rodzinny IAP [8] ;

  prawny IAP„ [9] ;

  polityczny IAP (system polityczny składający się z różnych partii);

  związkowy IAP;

  informacyjny IAP (prasa, radio, telewizja, itp.)

  kulturalny IAP (literatura, sztuki piękne, sporty, etc.)

Mówimy: IAP nie łączą się z (represyjnym) Aparatem Państwowym. Na czym polega różnica między nimi?

Po pierwsze, możemy zauważyć, że o ile istnieje jeden (represyjny) Aparat Państwowy, to o tyle istnieje wielość ideologicznych Aparatów Państwowych. Jeśli założymy jej istnienie, to jedność, która scala tę wielość IAP, nie jest bezpośrednio widoczna.

Po drugie, możemy stwierdzić, że o ile połączony w całość (represyjny) Aparat Państwowy całkowicie należy do dziedziny publicznej, to większa część ideologicznych Aparatów Państwowych (w ich widocznym rozproszeniu) należy – przeciwnie – do dziedziny prywatnej. Prywatne są Kościoły, partie, związki zawodowe, rodziny, niektóre szkoły, większość gazet, placówek kulturalnych, etc.

Pomińmy na razie naszą pierwszą obserwację. Jeżeli chodzi o drugą, to można nas zapytać, jakim prawem uznajemy za Ideologiczne Aparaty Państwowe te instytucje, które - w większości - nie posiadają statusu publicznych, lecz są po prostu instytucjami prywatnymi. Jako świadomy marksista Gramsci przewidział ten zarzut. Rozróżnienie publicznego i prywatnego jest wewnętrznym odróżnieniem prawa burżuazyjnego, ważnym w dziedzinach (podporządkowanych), w których prawo burżuazyjne sprawuje swoją „władzę”. Dziedzina Państwa mu się wymyka, ponieważ jest ono „ponad Prawem”. Państwo, które właśnie jest państwem klasy panującej, nie jest ani prywatne, ani publiczne, lecz jest – przeciwnie – warunkiem wszelkiego rozróżnienia między publicznym i prywatnym. Powiedzmy to samo, wychodząc tym razem od naszych ideologicznych aparatów państwowych. Mniejsza o to, czy realizujące je instytucje są „publiczne” czy „prywatne”. Ważnym jest ich funkcjonowanie. Instytucje prywatne mogą doskonale „funkcjonować” jako Ideologiczne Aparaty Państwowe. Wystarczyłaby pobieżna analiza jakiegokolwiek IAP, aby to pokazać.

Przejdźmy do tego, co istotne. Tym, co odróżnia IAP od (represyjnego) Aparatu Państwowego jest następująca fundamentalna różnica: represyjny Aparat Państwowy „funkcjonuje w oparciu o przemoc”, podczas gdy ideologiczne Aparaty Państwowe funkcjonują „w oparciu o ideologię”.

Możemy sprecyzować to rozróżnienie. Powiemy, że w istocie cały Aparat Państwowy, czy to represyjny czy ideologiczny, „funkcjonuje” zarazem w oparciu o przemoc i o ideologię, ale z bardzo ważna różnicą, wykluczającą pomieszanie ideologicznych Aparatów Państwowych z (represyjnym) Aparatem Państwowym.

To właśnie na swój rachunek (represyjny) Aparat Państwowy funkcjonuje przeważnie w oparciuo represję (także fizyczną), funkcjonując zarazem drugoplanowo w oparciu o ideologię. (nie istnieje aparat czysto represyjny). Przykłady: Armia i Policja także funkcjonują w oparciu o ideologię, po to, aby zapewnić swą własną spójność i reprodukcję, i za pomocą „wartości”, które prezentują na zewnątrz.

W ten sam sposób, ale odwrotnie, można powiedzieć, że ideologiczne Aparaty Państwowe na swój własny rachunek funkcjonują w przeważającej mierze w oparciu o ideologię, ale zarazem funkcjonują długoplanowo w oparciu o represję, chociaż tylko ograniczoną, bardzo złagodzoną, ukrytą, raczej symboliczną (aparat czysto ideologiczny nie istnieje). Tak więc i Szkoła, i Kościół przy pomocy odpowiednich metod sankcji, wykluczeń, selekcji, itp., „tresują” nie tylko swoich urzędników, ale także swoje owieczki. Tak działa Rodzina... kulturalny Aparat IP (wspomnijmy tylko o cenzurze), itp.

Czy trzeba wspominać, że to określenie podwójnego „funkcjonowania” (sposób podstawowy, sposób drugorzędny) opartego na represji i opartego na ideologii, według którego działa (represyjny) Aparat Państwowy lub ideologiczne Aparaty Państwowe, pozwala zrozumieć, że stale tworzą się bardzo subtelne, jawne lub ukryte, więzi między grą (represyjnego) Aparatu Państwowego i grą ideologicznych Aparatów Państwowych? Życie codzienne przynosi nam niezliczone tego przykłady, które, aby przekroczyć etap zwykłej obserwacji, trzeba by badać bardzo szczegółowo.

Uwaga ta prowadzi nas tymczasem na drogę zrozumienia tego, co konstytuuje jedność pozornie różnych IAP. Jeżeli IAP „funkcjonują” w przeważający sposób w oparciu o ideologię, to tym, co jednoczy ich różnorodność, jest właśnie samo to funkcjonowanie, w tej mierze, w jakiej ideologia, w oparciu o którą funkcjonują, jest – pomimo różnorodności i sprzeczności – w istocie zawsze zunifikowana ideologią panującą, która jest ideologią „klasy panującej”. Jeżeli chcemy porządnie zastanowić się nad tym, że w zasadzie „klasa panująca” utrzymuje władzę państwową (w formie czystej lub – najczęściej - poprzez sojusze czy frakcje klasowe), a zatem dysponuje (represyjnym) Aparatem Państwowym, to musimy przyjąć, że ta sama klasa panująca będzie aktywna w ideologicznych Aparatach Państwowych w mierze, w jakiej ideologia panująca jest ostatecznie – nawet poprzez swe sprzeczności - realizowana w ideologicznych Aparatach Państwowych. Oczywiście jest czymś zupełnie innym działanie poprzez prawa i dekrety w (represyjnym) Aparacie Państwowym i „działanie” za pośrednictwem panującej ideologii w ideologicznych Aparatach Państwowych. Należy zająć się szczegółami tej różnicy, ale nie jest ona w stanie przesłonić rzeczywistości głębokiej tożsamości. Naszym zdaniem żadna klasa nie może trwale utrzymać władzy Państwowej, jeżeli w tym samym czasie nie sprawuje hegemonii nad i w ideologicznych Aparatach Państwowych. Wskażę tylko jeden przykład i dowód: głęboką troskę Lenina o zrewolucjonizowanie (między innymi) szkolnego ideologicznego Aparatu Państwowego po prostu po to, aby proletariatowi radzieckiemu, który zagarnął władzę państwową, zapewnić przyszłość dyktatury proletariatu i przejście do socjalizmu [10] .

Ta ostatnia uwaga pozwala nam zrozumieć, że ideologiczne Aparaty Państwowe mogą być nie tylko stawką, lecz także miejscem - często zaciekłych - form walki klas. Klasa (albo sojusz klasowy) będący u władzy nie dyktuje tak łatwo prawa w IAP, jak w (represyjnym) aparacie Państwa, i to nie tylko dlatego, że poprzednie klasy panujące mogły w nich długo zachować silne pozycje, ale także dlatego, że opór klas wyzyskiwanych może znaleźć środek i okazję żeby się w nich wyrazić, bądź wykorzystując istniejące tam sprzeczności, bądź zdobywając poprzez walkę odpowiednie pozycje [11] .

Zatrzymajmy się tutaj.

Jeżeli zaproponowana przez nas teza jest zasadna, to musimy ponownie zająć się, dokonując pewnych uściśleń, klasyczną marksistowską teorią Państwa. Powiedzieliśmy, że należy odróżnić władzę państwową (i jej sprawowanie przez... ) z jednej strony i Aparat Państwowy z drugiej. Ale dodaliśmy, że Aparat Państwowy zawiera dwa ciała: z jednej strony ciało instytucji reprezentujących represyjny Aparat Państwowy, a z drugiej strony ciało instytucji, reprezentujących ciało ideologicznych Aparatów Państwowych.

Jeżeli tak jest, to nie można – nawet na podstawowym etapie naszych wskazówek - uniknąć postawienia następującej kwestii: jaka jest miara roli ideologicznych Aparatów Państwowych? Jaka może być podstawa ich ważności? Inaczej mówiąc: czemu odpowiada „funkcja” ideologicznych Aparatów Państwowych, funkcjonujących nie w oparciu o represję, lecz o ideologię?

...................................................................................................................................

O REPRODUKCJI STOSUNKÓW PRODUKCJI Teraz możemy rozwiązać nasze główne zagadnienie, które długo pozostawało tutaj w zawieszeniu: jak jest zapewniona reprodukcja stosunków produkcji?

W języku topiki (Infrastruktura, Nadbudowa) powiemy: w dużej części [12] jest ona zapewniona przez nadbudowę prawno – polityczną i ideologiczną. Skoro jednak uznaliśmy za konieczne przek roczenie języka opisowego powiemy: reprodukcja w dużej części [13]]. jest zapewniona przez sprawowanie władzy państwowej w Aparatach Państwowych – z jednej strony w (represyjnym) Aparacie Państwowym, a z drugiej w ideologicznych Aparatach Państwowych.

Podsumujmy to, co zostało powiedziane wyżej w trzech punktach.

1. Wszystkie Aparaty Państwowe funkcjonują w oparciu jednocześnie o represję i o ideologię, z tą tylko różnicą, że (represyjny) Aparat Państwowy funkcjonuje przeważnie w oparciu o represje, natomiast Ideologiczne Aparaty Państwowe w oparciu o ideologię.

2. Podczas gdy (represyjny) Aparat Państwowy stanowi zorganizowaną całość, której różne części są scentralizowane pod jednolitym przywództwem, to znaczy przywództwem polityki walki klasowej stosowanym przez politycznych reprezentantów klas panujących, sprawujących władzę państwową - to Ideologiczne Aparaty Państwowe są wielorakie, zróżnicowane, „względnie niezależne”, są zdolne do przedstawienia obiektywnego pola sprzeczności, wyrażając – w formach czasami ograniczonych a czasami skrajnych – skutki starć między walką klas kapitalistów i proletariacką walką klas, jak też form od nich zależnych.

3. Podczas gdy jednolitość (represyjnego) Aparatu Państwowego jest zapewniona przez jego scentralizowaną organizację, zjednoczoną pod kierownictwem przedstawicieli klas posiadających władzę, wykonujących politykę walki klas, klas będących u władzy, to jedność między różnymi Ideologicznymi Aparatami Państwowymi jest zapewniana, najczęściej w formach sprzecznych, przez panującą ideologię, ideologię klasy panującej.

Jeżeli chce się wziąć powyższe charakterystyki poważnie, to można teraz przedstawić sobie reprodukcję stosunków produkcji [14] następująco, jako szczególny rodzaj „podziału pracy”.

Rola represyjnego aparatu państwowego polega w istocie na tym, że jako aparat represyjny zapewnia przy użyciu siły (fizycznej lub nie) polityczne warunki reprodukcji stosunków produkcji, które w ostatniej instancji są stosunkami wyzysku. Aparat państwowy nie tylko przyczynia się w wielkim stopniu do własnej reprodukcji (w państwie kapitalistycznym istnieją dynastie polityków, wojskowych, itd.), lecz także i przede wszystkim aparat państwowy poprzez represje (od najbardziej brutalnej siły fizycznej po zwykłe nakazy i zakazy administracyjne, jawną i ukrytą cenzurę, itp.) zapewnia polityczne warunki działania Ideologicznych Aparatów Państwowych.

To one w istocie zapewniają w dużej mierze reprodukcję samych stosunków produkcji, pod „osłoną” represyjnego aparatu państwowego. To właśnie tutaj największą rolę odgrywa ideologia panująca, to znaczy ideologia klasy panującej, trzymającej władzę państwową. I właśnie za pośrednictwem ideologii panującej jest zapewniona „harmonia” (czasami pozorna) między represyjnym aparatem państwowym i Ideologicznymi Aparatami Państwa oraz między różnymi Ideologicznymi Aparatami Państwa.

W tym miejscu nadszedł czas na omówienie następnej hipotezy, dotyczącej funkcjonowania różnorodności ideologicznych aparatów państwowych, w ich swego rodzaju jedynej, albowiem wspólnej, roli reprodukcji stosunków produkcji.

Wyróżniliśmy we współczesnych kapitalistycznych formacjach społecznych pewną, względnie wysoką liczbę ideologicznych aparatów państwowych: aparat szkolny, religijny, rodzinny, polityczny, związkowy, aparat informacji, aparat „kulturalny”, etc.

Otóż, jeżeli spojrzymy na formacje społeczne o „poddańczym” sposobie produkcji (mówiąc potocznie – feudalne), to stwierdzimy, że, formalnie, nie tylko od czasu monarchii absolutnej, ale jeszcze od chwili powstania pierwszych znanych państw antycznych aż do tego, który my znamy, istniał bardzo podobny, jednolity represyjny aparat państwowy, i wówczas ilość ideologicznych aparatów państwowych była odpowiednio mniejsza, a ich indywidualność odmienna. Zauważamy na przykład, że Kościół w Średniowieczu (religijny ideologiczny aparat państwowy) skupiał te funkcje, które dzisiaj są przeniesione na wiele różnych ideologicznych aparatów państwowych, nowych w stosunku do wspomnianej przeszłości. W szczególności funkcje szkolne i kulturalne. Obok Kościoła istniał rodzinny ideologiczny aparat państwowy, odgrywający znaczącą rolę, niewspółmierną do roli, jaką odgrywa w kapitalistycznych formacjach społecznych. Wbrew pozorom Kościół i Rodzina nie były jedynymi Ideologicznymi Aparatami Państwowymi. Istniał także polityczny Ideologiczny Aparat Państwowy (Stany Generalne, Parlament, liczne stronnictwa i Ligi polityczne, poprzedniczki współczesnych partii politycznych, oraz cały system polityczny wolnych Gmin, a później Miast [15]. Istniał także potężny „przed związkowy” ideologiczny aparat państwowy, jeśli możemy zaryzykować to anachroniczne określenie (potężne konfratrie kupców, bankierów, stowarzyszenia, kompanie, itd.). Niezaprzeczalnego rozwoju doznały Wydawnictwo i Informacja, a także widowiska, początkowo jako integralne części Kościoła, następnie coraz bardziej niezależne od niego.

Otóż jest rzeczą całkowicie oczywistą, że w przedkapitalistycznym okresie historii, który badamy w bardzo ogólnych zarysach, istniał panujący ideologiczny aparat państwowy, to znaczy Kościół, skupiający nie tylko funkcje religijne, ale także szkolne oraz większą część funkcji informacyjnych i „kulturalnych”. Nie jest zatem przypadkiem, że cała walka ideologiczna od XVI do XVIII wieku, od pierwszych wstrząsów Reformacji, skupiła się w walce antyklerykalnej i antyreligijnej, co było rezultatem dominującej pozycji religijnego ideologicznego aparatu państwowego.

Celem i skutkiem Rewolucji Francuskiej było przede wszystkim nie tylko przejęcie władzy państwowej przez burżuazję kapitalistyczno - kupiecką z rąk arystokracji feudalnej, nie tylko częściowe rozbicie dawnego państwowego aparatu represyjnego i zastąpienie go nowym (na przykład ludowa Armia narodowa) – ale także zaatakowanie ideologicznego aparatu państwowego nr 1: Kościoła. Stąd wynikało świeckie ustawodawstwo dla kleru, konfiskata Dóbr Kościelnych i stworzenie nowych ideologicznych aparatów państwowych, aby zastąpić religijny ideologiczny aparat państwowy w jego dominującej roli. Oczywiście sprawy nie toczyły się gładko: świadczą o tym Konkordat, Restauracja oraz długa walka klasowa między Arystokracją ziemską i burżuazją przemysłową w ciągu całego XIX wieku o ustanowienie burżuazyjnej hegemonii nad funkcjami sprawowanymi do niedawna przez Kościół: przede wszystkim nad Szkołą. Można powiedzieć, że burżuazja oparła się na nowym, demokratyczno–parlamentarnym, politycznym ideologicznym aparacie państwowym, wprowadzonym w pierwszych latach rewolucji, odnowionym później po długich, gwałtownych walkach w 1848 roku oraz podczas dziesiątków lat po upadku Drugiego Cesarstwa, aby prowadzić walkę przeciwko Kościołowi i zawładnąć jego funkcjami ideologicznymi – krótko mówiąc po to, aby zapewnić sobie nie tylko hegemonię polityczną, lecz także hegemonię ideologiczną, niezbędną dla reprodukcji kapitalistycznych stosunków produkcji.

Dlatego też uważamy się za uprawnionych do wysunięcia – z całym ryzykiem jakie zawiera – następującej Tezy. Uważamy, że ideologicznym aparatem państwowym, który w wyniku ostrej, politycznej i ideologicznej walki klasowej przeciwko dawnemu panującemu ideologicznemu aparatowi państwowemu został ustawiony w pozycji dominującej w rozwiniętych formacjach kapitalistycznych jest szkolny aparat ideologiczny.

Teza ta może wydawać się paradoksalna, jeżeli prawdą jest, że wszystkim wydaje się - to znaczy w przedstawieniu ideologicznym, które burżuazja narzuca samej sobie i wyzyskiwanym przez siebie klasom – iż dominującym ideologicznym aparatem państwowym w kapitalistycznych formacjach społecznych nie jest Szkoła, lecz polityczny ideologiczny aparat państwowy, a mianowicie ustrój demokracji parlamentarnej dostosowany do wyborów powszechnych oraz walk partyjnych.

Jednakże historia, nawet bieżąca, pokazuje, że burżuazja mogła i może doskonale przystosować się do politycznych ideologicznych aparatów państwowych różnych od demokracji parlamentarnej: Pierwsze i Drugie Cesarstwo, Monarchia konstytucyjna (Ludwik XVIII, Karol X), Monarchia parlamentarna (Ludwik Filip), demokracja prezydencka (de Gaulle), jeżeli mówimy tylko o Francji. W Anglii sprawy te są jeszcze bardziej widoczne. Z burżuazyjnego punktu widzenia rewolucja była tu szczególnie „udana”, ponieważ w odróżnieniu od Francji, gdzie burżuazja, zresztą z powodu głupoty drobnej szlachty, musiała zaakceptować w „dniach rewolucji” przekazanie władzy w ręce chłopstwa i plebsu, co zresztą drogo ją kosztowało, burżuazja angielska mogła „układać się” z Arystokracją i przez bardzo długi okres (pokoju między wszystkimi ludźmi dobrej woli klas panujących) „dzielić się” z nią przejętą władzą państwową i korzystaniem z aparatu państwowego. W Niemczech sprawy te są jeszcze bardziej uderzające, ponieważ imperialistyczna burżuazja dokonała swego burzliwego wejścia w historię – jeszcze przed „przybyciem” Republiki Weimarskiej i oddaniem się nazizmowi – za pomocą politycznego ideologicznego aparatu państwowego, w którym imperialni Junkrzy (przykład Bismarck), ich wojsko i policja, służyły za tarczę i personel kierujący.

Myślimy więc, że mamy pełne prawo twierdzić, że – poza grą politycznego Ideologicznego Aparatu Państwowego, zajmującego proscenium – burżuazja wprowadziła jako swój ideologiczny aparat państwowy nr 1, a więc dominujący, aparat szkolny, który w funkcjach zastąpił w istocie dawniej dominujący ideologiczny aparat państwowy, a mianowicie Kościół. Można nawet dodać: para Szkoła – Rodzina zastąpiła parę Kościół – Rodzina.

Dlaczego w społecznych formacjach kapitalizmu aparat szkolny jest faktycznie dominującym aparatem ideologicznym i jak on funkcjonuje?

W tym momencie wystarczy stwierdzić:

1. Wszystkie ideologiczne aparaty państwowe, jakie by nie były, zmierzają do tego samego celu: reprodukcji stosunków produkcji, to znaczy stosunków wyzysku kapitalistycznego.

2. Każdy z nich zmierza do tego celu w sposób sobie właściwy. Aparat polityczny - podporządkowując jednostki politycznej ideologii Państwa, ideologii „demokratycznej”, „pośredniej” (parlamentarnej) i „bezpośredniej” (plebiscytowej lub faszystowskiej). Aparat informacyjny - karmiąc za pośrednictwem prasy, radia i telewizji wszystkich obywateli codzienną dawką nacjonalizmu, szowinizmu, liberalizmu, moralizmu, itd. Podobnie jest w przypadku aparatu kulturalnego (sport pełni pierwszą rolę w szerzeniu szowinizmu). Aparat religijny przypominając w kazaniach i innych wielkich ceremoniach z okazji Narodzin, Małżeństwa lub Śmierci, że człowiek jest tylko prochem, a oprócz tego, że musi miłować swoich braci aż do nadstawienia drugiego policzka temu, kto uderzy pierwszy. Aparat rodzinny... Wystarczy.

3. W tym koncercie, czasami zakłócanym przez sprzeczności (resztki dawnych klas panujących, proletariat i jego organizacje), używana jest jedna partytura: partytura Ideologii klasy aktualnie panującej, która w swej muzyce skupia wielkie tematy Humanizmu Wielkich Przodków, którzy przed Chrześcijaństwem stworzyli Cud grecki, następnie Wielkość Rzymu, Wiecznego Miasta oraz tematy Interesu, prywatnego i ogólnego, itd. Nacjonalizm, moralizm i ekonomizm.

4. Jednak w tym koncercie jeden ideologiczny aparat państwowy odgrywa po prostu rolę dominującą, chociaż jego muzyce nie użycza się uszu: jest on wszak tak cichy! Chodzi tutaj o Szkołę.

Zagarnia ona dzieci wszystkich klas społecznych i przy pomocy nowych, jak i starych metod, wdraża im latami - od momentu, w którym dziecko najbardziej jest „podatne”, zaklinowane między rodzinny i szkolny aparat państwowy, „umiejętności” opakowane w ideologię panującą (francuski, rachunki, przyroda, literatura) lub też po prostu panującą ideologię w stanie czystym (moralność, wychowanie obywatelskie, filozofia). Około siedemnastego roku życia wielka masa dzieci wchodzi „do produkcji”: są to robotnicy i drobni chłopi. Część młodzieży szkolnej kontynuuje naukę: ona z kolei, było nie było, osiąga cel swej drogi, obejmując stanowiska niższej i średniej kadry, urzędników, małych i średnich funkcjonariuszy, wszelkiego rodzaju drobnej burżuazji. Ostatnia część osiąga szczyty, bądź popadając w intelektualne pół bezrobocie, bądź zasilając szeregi „zbiorowych pracowników umysłowych”, agentów wyzysku (kapitaliści, menadżerowie), agentów represji (wojskowi, policjanci, politycy, administratorzy, itd.) oraz zawodowych ideologów (wszelkiego rodzaju kapłanów, z których większość to przekonani „laicy”).

Każda grupa rozpoczynająca swoją zawodową drogę jest praktycznie obdarowana ideologią, pozostającą w zgodzie z rolą, jaką musi ona odegrać w społeczeństwie klasowym: rolą wyzyskiwanego (zgodnie ze „świadomością zawodową”, „moralną”, „obywatelską”, „narodową” oraz wysoce „rozwiniętą” apolityczną), rolą agenta wyzysku (umiejętność rozkazywania i przemawiania do robotników, znajomość „stosunków międzyludzkich”), agenta represji (umiejętność rozkazywania i „bezdyskusyjnego” podporządkowywania sobie innych czy też umiejętność posługiwania się demagogią retoryki przez przywódców politycznych) albo rolą zawodowych ideologów (potrafiących traktować sumienia z powagą, to znaczy z pogardą, szantażem, demagogią, które zgadzają się przystosować do podkreślania znaczenia Moralności, Cnoty, „Transcendencji”, Narodu, roli Francji w Świecie, itd.)

Oczywiście, wiele z tych sprzecznych Cnót (z jednej strony skromność, rezygnacja, podporządkowanie się, a z drugiej cynizm, pogarda, poczucie wyższości, pewność siebie, wielkość, pięknosłowie i przebiegłość) wpaja się także w Rodzinach, w Kościele, Armii, Literaturze, filmach, a nawet na stadionach. Ale żaden ideologiczny aparat państwowy nie dysponuje przez tyle lat posłuchem (i - chociaż ma to najmniejsze znaczenie - bezpłatnym) obowiązującym przez 5 lub 6 dni w tygodniu po 8 godzin dziennie wszystkie dzieci kapitalistycznej formacji społecznej.

A więc poprzez wpajanie pewnych umiejętności, opakowanych w ideologię klasy panującej, dokonuje się w dużej części reprodukcja stosunków produkcji kapitalistycznej formacji społecznej, to znaczy stosunków wyzyskiwanych do wyzyskiwaczy i wyzyskiwaczy do wyzyskiwanych.

Mechanizmy, które wytwarzają ten żywotny dla ustroju kapitalistycznego rezultat, są oczywiście zamaskowane i ukryte przez panującą ideologię Szkoły, ponieważ jest ona jedną z podstawowych form panującej ideologii burżuazyjnej: ideologii, przedstawiającej Szkołę jako miejsce neutralne, pozbawione ideologii (ponieważ .... laickie). Miejsce, w którym szacowni mistrzowie „świadomości” i „wolności” dzieci - powierzonych im (z całym zaufaniem) przez „rodziców” (którzy także są wolni, to znaczy są właścicielami własnego potomstwa) – nakłaniają je poprzez przykład, wiedzę, literaturę i własne cnoty „wolnościowe” do wyrażenia zgody na wolność, moralność i odpowiedzialność dorosłych.

Proszę o wybaczenie nauczycieli, którzy w okropnych warunkach usiłują przeciwko ideologii, przeciwko systemowi i przeciwko praktykom, w jakie są wciągnięci, skierować nieliczną broń, znajdywaną w historii i „nauczanej” wiedzy. Są to swoiści bohaterowie. Ale jest ich niewielu, a do tego niektórzy (większość), nawet nie zaczęła podejrzewać, do wykonania jakiej „pracy” zmusza ich system (który ich przewyższa i przygniata), co gorsza, z pełną świadomością wkładają w jej wykonanie całe swoje serce i pomysłowość (słynne nowe metody!). Nie zdają sobie sprawy z tego, że poprzez swe poświęcenie przyczyniają się do podtrzymania i zachowania ideologicznego wyobrażenia Szkoły, które dzisiaj czyni ją „naturalną” i niezbędną, podobnie jak kilka wieków temu dla naszych przodków Kościół był „naturalny”, niezbędny i wspaniałomyślny.

W rzeczy samej Szkoła zastąpiła dzisiaj Kościół w jego roli panującego ideologicznego Aparatu Państwowego. Szkoła związana jest z Rodziną, tak jak niegdyś był z nią związany Kościół. Można więc stwierdzić, że bezprecedensowy głęboki kryzys, wstrząsający całym systemem szkolnym wielu państw, często łączący się z (zapowiadanym już w Manifeście Komunistycznym) kryzysem, dotykającym system rodzinny, nabiera znaczenia politycznego, jeśli zwróci się uwagę, że Szkoła (i związek Szkoła – Rodzina) konstytuują dominujący ideologiczny Aparat Państwowy, Aparat odgrywający determinującą rolę w reprodukcji stosunków produkcji sposobu produkcji, którego istnienie zagrożone jest przez światową walkę klasową.

............................................................................................................................... W KWESTII IDEOLOGII Wprowadzając pojęcie Ideologicznego Aparatu Państwowego, stwierdzając, że IAP „funkcjonuje w oparciu o ideologię”, przywołaliśmy realność, o której należy coś powiedzieć: ideologię.

Wiadomo, że pojęcie: ideologia zostało ukute przez Cabanisa, Destutt’a de Tracy i ich przyjaciół, dla oznaczenia przedmiotu (genetycznej) teorii idei. Kiedy pięćdziesiąt lat później Marks podjął na nowo ten termin, nadał mu, już w dziełach młodzieńczych, zupełnie inne znaczenie. Ideologia jest zatem systemem idei, przedstawień, które opanowują umysł człowieka lub grupy społecznej. Walka ideologiczno – polityczna, prowadzona przez Marksa od czasu jego artykułów w Gazecie Reńskiej, zmusiła go szybko do skonfrontowania się z ową realnością i zobowiązała do pogłębienia tych pierwszych intuicji.

Jednakże natrafiamy tutaj na dość znamienny paradoks. Wszystko zdaje się prowadzić Marksa do sformułowania teorii ideologii. W istocie Ideologia niemiecka, ukazuje nam, po Rękopisach z 1844 roku, wyraźną teorię ideologii, ale ... nie jest ona (co zobaczymy za chwilę) marksistowska. Co się tyczy Kapitału, to chociaż zawiera on pewną ilość wskazówek dla teorii rozmaitych ideologii (najbardziej widoczna: ideologia ekonomistów wulgarnych), to jednak nie zawiera samej teorii, która w dużej mierze zależy od teorii ideologii w ogóle.

Chciałbym podjąć ryzyko zaproponowania teorii ideologii w pierwszym i bardzo schematycznym szkicu. Tezy, które wysunę, z całą pewnością nie są improwizacją, ale mogą być utrzymane i dowiedzione, to znaczy potwierdzone i zweryfikowane tylko poprzez pogłębione badania i analizy.

Ideologia nie ma historii Kilka słów wyjaśnienia na początek, aby wyłożyć słuszność zasady, która - jak mi się wydaje - jeśli nie zakłada, to przynajmniej uprawomocnia projekt teorii ideologii w ogóle, a nie teorii wielu poszczególnych ideologii, zawsze wyrażających, niezależnie od formy (religijnej, moralnej, prawnej, politycznej), stanowiska klasowe.

Niewątpliwie trzeba pochylić się nad teorią wielu ideologii, uwzględniając wskazany przed chwilą podwójny stosunek. Zobaczy się wówczas, że owa teoria w ostatniej instancji opiera się na historii formacji społecznych, a więc sposobów produkcji usytuowanych w formacjach społecznych i walkach klas, które się w nich toczą. W tym znaczeniu oczywiste jest, że nie może istnieć zagadnienie teorii wielu ideologii w ogóle, ponieważ owe ideologie (określone przez wyżej wskazany podwójny stosunek: regionalny i klasowy) posiadają historię, której określenie jest w oczywisty sposób usytuowane poza samymi ideologiami, w pełni ich dotycząc.

Jeżeli zaś mogę wysunąć projekt teorii ideologii w ogóle i jeżeli ta teoria jest właśnie jednym z elementów, od których zależą teorie wielu ideologii, to pozwala mi to na wysunięcie pozornie paradoksalnego twierdzenia, które brzmi następująco: ideologia nie ma historii.

Jak wiadomo, formuła ta w pełnym brzemieniu znajduje się w Ideologii niemieckiej. Marks wypowiada ją a propos metafizyki, która, jak powiada, nie posiada historii, podobnie jak moralność (w domyśle: i inne formy ideologii) [17].

Ideologii niemieckiej formuła ta podana jest w kontekście jawnie pozytywistycznym. Ideologia pojmowana jest tutaj jako czyste złudzenie, czyste urojenie, to znaczy nic. Cała realność jest poza nią samą. Ideologia jest więc pomyślana jako wyobrażeniowa konstrukcja, której status jest podobny do teoretycznego statusu snu u autorów tworzących przed Freudem. Dla tych autorów sen był efektem czysto urojeniowym, to znaczy niczym, „pozostałością dnia”, przedstawioną w dowolnym porządku i układzie, czasami zresztą „pokręconą”, krótko mówiąc „bałaganiarską”. Dla tych autorów sen był urojeniem pustym i nieważnym, „skleconym” dowolnie z zamkniętymi oczyma z resztek jedynej pełnej i pozytywnej realności, to znaczy realności dnia. Taki dokładnie jest status filozofii i ideologii w Ideologii niemieckiej (ponieważ filozofia jest tutaj ideologią par excellance).

A zatem ideologia jest dla Marksa urojonym skleconym przedmiotem, czystym snem, pustym i czczym, ukonstytuowanym przez „pozostałości” jedynej pełnej i pozytywnej realności, to znaczy realności konkretnej historii konkretnych, materialnych jednostek, wytwarzających materialnie swoją egzystencję. Właśnie dlatego ideologia w Ideologii niemieckiej [16] nie ma historii, ponieważ jej historia znajduje się poza nią, tam gdzie istnieje jedyna istniejąca historia, to znaczy historia konkretnych jednostek, itd. W Ideologii niemieckiej teza, że ideologia nie ma historii jest przeto tezą czysto negatywną, ponieważ oznacza zarazem:

1. Ideologia jako czysty sen (wytwarzany przez nie wiadomo jaką moc: być może przez alienację podziału pracy, ale to także jest określenie negatywne) jest niczym.

2. To, że ideologia nie ma historii wcale nie oznacza, iż tej historii nie miała (przeciwnie, ponieważ jest tylko bladym, pustym odwróconym odbiciem historii rzeczywistej), ale że nie ma własnejhistorii.

Otóż teza, której chciałbym bronić, powtarzając pojęcia Ideologii niemieckiej („ideologia nie ma historii”), jest całkowicie odmienna od tezy pozytywistyczno – historycystycznej.

Ponieważ - z jednej strony - uważam, iż mogę utrzymać pogląd, że ideologie mają własną historię(skoro są w ostatniej instancji zdeterminowane przez walkę klas); a jednocześnie – z drugiej strony – twierdzić, że ideologia w ogóle nie ma historii, ale nie w znaczeniu negatywnym (historia jest poza nią), ale w znaczeniu absolutnie pozytywnym.

Owo znaczenie jest pozytywne, jeżeli jest prawdą, że własnością ideologii jest być obdarzoną taką strukturą i sposobem funkcjonowania, które czynią z niej realność nie – historyczną, to znaczyomni – historyczną w tym znaczeniu, że owa struktura i sposób funkcjonowania są w tej samej, niezmiennej formie obecne w tym, co nazywa się historią dziejów, w sensie w jakim Manifest Komunistyczny określa historię jako historię walki klas, to znaczy historię społeczeństw klasowych.

Aby dostarczyć jakiś punkt odniesienia teoretycznego powiem, odwołując się do przykładu ze snem, tym razem w rozumieniu freudowskim, że nasza teza: ideologia nie ma historii, może i powinna (do tego w sposób, który nie ma w sobie nic arbitralnego, przeciwnie, który jest teoretycznie konieczny, ponieważ między tymi dwoma ujęciami istnieje organiczna więź) być skonfrontowana z tezą Freuda, że nieświadomość jest wieczna, to znaczy nie ma historii.

Jeżeli wieczna znaczy - nie transcendentna wobec całej historii (temporalnej), ale wszechobecna, trans historyczna, a więc niezmienna w swej formie przez całą historię, to powtórzę słowo w słowo, co powiedział Freud: ideologia jest wieczna, podobnie jak nieświadomość. Dodam, że to zestawienie wydaje mi się teoretycznie uzasadnione faktem, że wieczność nieświadomości związana jest z wiecznością ideologii w ogóle.

Dlatego właśnie uważam się za uprawnionego, przynajmniej tak domniemywam, do sformułowania teorii ideologii w ogóle, podobnie jak Freud przedstawił teorię nieświadomości w ogóle.

Dla uproszczenia wykładu należy – biorąc pod uwagę to, co zostało powiedziane o ideologiach – zgodzić się na używanie terminu ideologia tout court, dla oznaczenia ideologii w ogóle, o której mówiłem powyżej, że nie ma historii lub, co wychodzi na to samo, że jest ona wieczna, to znaczy wszechobecna w niezmiennej formie w całej historii ( to znaczy historii formacji społecznych zawierających klasy społeczne). Tymczasowo ograniczę się w istocie do „społeczeństw klasowych” i ich historii.

Ideologia jest urojonym„przedstawieniem” stosunku jednostek do ich realnych warunków bytowych.

Nim przystąpię do omówienia głównej tezy o strukturze i sposobie funkcjonowania ideologii, chciałbym najpierw przedstawić dwie tezy, z których pierwsza jest negatywna, a druga pozytywna. Pierwsza dotyczy przedmiotu, „przedstawianego” w urojonej ideologicznej formie, druga zaś mówi o materialności ideologii.

Teza I: Ideologia przedstawia urojony stosunek jednostek do ich realnych warunków bytowych.

Potocznie uważa się, że ideologia religijna, ideologia prawna, ideologia moralna, ideologia polityczna, itd., są „koncepcjami świata”. Oczywiście, przyjmuje się – o ile nie uważa się jednej z tych ideologii za prawdziwą (na przykład jeśli „wierzy się” w Boga, Obowiązek, Sprawiedliwość, itd.) – że omawiana krytycznie, to znaczy badana w sposób, w jaki etnolog bada mity „społeczeństw pierwotnych”, ideologia, a więc te „koncepcje świata” są w dużej mierze urojone, to znaczy nie „odpowiadają rzeczywistości”.

Jednakże przyjmując, że nie odpowiadają one rzeczywistości, a więc są iluzją, zakłada się, że robią aluzję do rzeczywistości i że wystarczy je odpowiednio „zinterpretować”, aby odnaleźć pod urojonym przedstawieniem świata jego samą realność (ideologia – iluzja / aluzja).

Pośród wielu typów interpretacji najbardziej znane są: interpretacja mechanistyczna, powszechna w wieku XVIII (Bóg jest urojonym przedstawieniem realnego Króla), i interpretacja „hermeneutyczna”, zapoczątkowana przez Ojców Kościoła i wznowiona przez Fereubacha i wywodzącą się od niego szkołę teologiczno – filozoficzną, na przykład teologa Bartha, i innych (dla Feuerbacha, na przykład, Bóg jest istotą realnego człowieka). Rzecz polega tutaj na tym, że dzięki interpretacji urojonej transpozycji (i odwrócenia) ideologii, dochodzi się do konkluzji, że „ludzie przedstawiają sobie w urojonej formie warunki swego rzeczywistego istnienia”.

Niestety, ta interpretacja pozostawia w zawieszeniu pewien drobny problem: dlaczego u ludzi „pojawia się potrzeba” myślowego przekształcenia realnych warunków istnienia, aby je „sobie przedstawiać”.

Pierwsza odpowiedź (z XVIII wieku) proponuje proste rozwiązanie: to wina Proboszczów i Despotów. „Ukuli” oni Piękne Kłamstwa, aby ludzie wierząc, że podporządkowują się Bogu, w istocie byli posłuszni Proboszczom i Despotom, którzy najczęściej łączyli się w tym oszustwie, według politycznych stanowisk wymienionych „teoretyków”, Proboszczowie będąc na służbie u Despotów albo odwrotnie. Istnieje więc przyczyna myślowej transpozycji warunków rzeczywistego istnienia: jest nią istnienie niewielu cynicznych ludzi, opierających swoje panowanie i wyzyskiwanie „ludu” na fałszywym przedstawianiu świata, wymyślonym dla podporządkowania umysłów poprzez podporządkowanie wyobraźni.

Odpowiedź druga (udzielona przez Feuerbacha i powtórzona słowo w słowo przez Marksa w młodzieńczych pismach) jest bardziej „głęboka”, to znaczy również fałszywa. Poszukuje ona, i znajduje, przyczynę transpozycji i myślowej deformacji realnych warunków egzystencji ludzi, krótko mówiąc alienacji, w ich urojonym przedstawieniu. Przyczyną nie są już Proboszczowie i Despoci, oraz ich aktywna wyobraźnia, ani pasywna wyobraźnia ich ofiar. Tą przyczyną jest materialna alienacja, królująca w warunkach egzystencji samych ludzi. W ten sam sposób Marks w Kwestii żydowskiej i innych pismach broni feuerbachowskiej myśli, że ludzie tworzą sobie wyalienowane przedstawienie (to znaczy urojone) warunków egzystencji, ponieważ same te warunki są alienujące (Rękopisy z 1844 : dlatego, że te warunki są zdominowane przez istotę społeczeństwa wyalienowanego: „pracę wyalienowaną”).

Wszystkie te interpretacje przyjmują więc dosłownie tezę, którą zakładają, i na której się opierają, a mianowicie, że w zawartym w ideologii urojeniowym przedstawieniu świata, odbijają się warunki ludzkiej egzystencji, a więc ich realny świat.

Powtórzę tutaj wspomnianą wyżej tezę: „ludzie” w ideologii nie „przedstawiają sobie” realnych warunków istnienia, swego realnego świata, ale przede wszystkim swój stosunek do tych przedstawionych warunków. Jest to stosunek, który znajduje się w centrum każdego przedstawienia ideologicznego, a więc urojeniowego realnego świata. I właśnie w tym stosunku znajduje się zawartość „przyczyny”, która powinna wyjaśnić urojeniową deformację ideologicznego przedstawienia świata realnego. A raczej, aby zawiesić język myślenia przyczynowego, należy wysunąć tezę, że to właśnie urojeniowa natura tego stosunkupodtrzymuje każdą urojoną deformację, jaką można zauważyć (jeśli nie żyje się w swojej prawdzie) we wszelkiej ideologii.

Mówiąc językiem marksizmu – jeżeli jest prawdą, że przedstawienie warunków realnego istnienia jednostek zajmujących stanowiska agentów produkcji, wyzysku, represji, ideologizacji i praktyki naukowej, ujawnia w ostatniej instancji stosunki produkcji i stosunki wynikające ze stosunków produkcji, to możemy powiedzieć: żadna ideologia nie przedstawia, w swej - z konieczności - urojonej deformacji istniejących stosunków produkcji (i innych wynikających z nich stosunków), ale przede wszystkim (urojony) stosunek jednostek do stosunków produkcji i stosunków z nich wynikających. A zatem w ideologii nie jest przedstawiony system realnych stosunków, rządzących egzystencją jednostek, lecz wyobrażony stosunek tych jednostek do rzeczywistych stosunków, w których żyją.

Jeżeli tak jest, to kwestia „przyczyny” urojeniowej deformacji rzeczywistych stosunków w ideologii upada i powinna być zastąpiona przez inną kwestię: dlaczego dane jednostkom przedstawienie ich (indywidualnego) stosunku do stosunków społecznych, rządzących warunkami bytowymi oraz indywidualnym i zbiorowym życiem, jest z konieczności urojone? I jaka jest natura tego urojenia? Taki sposób postawienia zagadnienia pozwala uniknąć rozwiązania przez „klikę” [17] , czyli grupy jednostek (Proboszczów albo Despotów) jako autorów wielkiej ideologicznej mistyfikacji, jak i wyjaśnienia poprzez wyalienowany charakter świata realnego. W dalszym ciągu naszego wykładu zobaczymy, dlaczego tak jest. Na razie się tu zatrzymamy.

Teza II: Ideologia istnieje materialnie.

Wspomnieliśmy już o tym, mówiąc, że „idee” lub „przedstawienia”, itp., z których zdaje się być złożona ideologia, nie istnieją idealnie, ideowo, duchowo, lecz materialnie. Sugerowaliśmy nawet, że to, czy „idee” istnieją idealnie, ideowo, duchowo zależy wyłącznie od ideologii „idei” i ideologii oraz, dodajmy, ideologii tego, co od czasu pojawienia się nauki może stanowić „fundament” tej koncepcji, a mianowicie tego, co praktycy nauk wyobrażają sobie w swej żywiołowej ideologii jako „idee” prawdziwe lub fałszywe. Oczywiście, teza ta, przedstawiona w formie twierdzenia, nie jest udowodniona. Prosimy po prostu, aby uznano ją – powiedzmy w imię materializmu – po prostu [18] za korzystne założenie. Udowodnienie wymagałoby zbyt długich wywodów.

Teza ta, zakładająca materialne, a nie duchowe istnienie „idei” [19] lub innych „przedstawień”, jest nam w istocie potrzebna do pogłębienia naszej analizy natury ideologii. Albo raczej jest nam po prostu potrzebna dla lepszego ujawnienia tego, co każda trochę poważniejsza analiza jakiejkolwiek ideologii pokazuje bezpośrednio, empirycznie, wszelkiemu – choćby trochę krytycznemu - obserwatorowi.

Mówiąc o ideologicznych aparatach państwowych, stwierdziliśmy, że każdy z nich stanowi realizację jednej ideologii (jedność tych różnych ideologii regionalnych – religijnej, moralnej, prawnej, politycznej, estetycznej, itd., jest zapewniona przez ich podporządkowanie panującej ideologii). Powtarzamy tę tezę: ideologia zawsze istnieje w aparacie i jego praktyce lub praktykach. To istnienie jest materialne.

Rozumie się, że materialne istnienie ideologii w aparacie i jego praktykach nie posiada tej samej modalności, co materialne istnienie brukowca czy dubeltówki. Powiemy jednak, narażając się na potraktowanie nas jako neo - arystotelików (zauważmy, że Marks darzył Arystotelesa dużym szacunkiem), że „materia wyraża się w wielu znaczeniach”, albo raczej, że istnieje w różnych modalnościach, zakorzenionych w ostatniej instancji w materii „fizycznej”.

Pójdźmy następnie na skróty i zobaczmy, co dzieje się w „jednostkach”, żyjących w ideologii, to znaczy w określonym przedstawieniu świata (religijnym, moralnym czy innym), którego urojona deformacja zależy od urojonego stosunku do warunków egzystencji, to znaczy w ostatniej instancji od stosunków produkcji i stosunków klasowych (ideologia to urojony stosunek do rzeczywistych stosunków). Powiemy, że ten urojony stosunek sam istnieje materialnie.

Stwierdzamy tutaj rzecz następującą.

Jednostka wierzy w Boga, Powinność, Sprawiedliwość albo jeszcze coś innego. Wiara ta zależy (dla każdego, to znaczy wszystkich, którzy żyją w ideologicznym przedstawieniu ideologii, którzy redukują ideologię do idei obdarzonych z definicji istnieniem duchowym) od idei posiadanych przez wspomnianą jednostkę, a więc od niej jako podmiotu mającego świadomość, która zawiera idee jego wiary. Na skutek tego, to znaczy przez tak użyty doskonale ideologiczny układ „pojęciowy” (podmiot obdarzony świadomością, w której dowolnie tworzy i rozpoznaje idee, w które wierzy), (materialne) zachowania wzmiankowanego podmiotu wypływają z niego w sposób naturalny.

Jednostka, o której mowa, prowadzi się w ten lub inny sposób, przyjmuje takie lub inne zachowania praktyczne oraz, co więcej, uczestniczy w pewnych regularnych praktykach, należących do aparatu ideologicznego, od którego „zależą” idee, wybierane dowolnie z całą świadomością przez nią jako podmiot. Jeżeli wierzy w Boga, idzie do Kościoła na mszę, klęka, modli się, spowiada, pokutuje (ongiś fizycznie, w potocznym tego słowa znaczeniu), i żałuje oczywiście, i nadal grzeszy... Jeżeli wierzy w Obowiązek, będzie miała odpowiednie, wpisane w rytualne praktyki, zachowania „zgodne z dobrymi obyczajami”. Jeśli wierzy w Sprawiedliwość, bez dyskusji podporządkuje się regułom Prawa, a nawet będzie protestować, kiedy będą gwałcone: podpisywać petycje, manifestować, itp.

A zatem stwierdzamy w tym schemacie, że ideologiczne przedstawienie ideologii jest samo zmuszone do rozpoznania, że każdy obdarzony „świadomością” „podmiot”, wierzący w „idee”, które owa „świadomość” w nim pobudza i akceptuje, winien „działać według swych idej”, a więc powinien wpisać w akty swej praktyki materialnej swoje własne idee wolnego podmiotu. Jeżeli tak nie robi, „to nie jest dobrze”.

Prawdę mówiąc, jeżeli nie robi tego, co powinien, zgodnie z tym, w co wierzy, znaczy robi coś zupełnie innego, to daje do zrozumienia – zgodnie z tym samym idealistycznym schematem – że w głowie ma idee odmienne od głoszonych, i że działa zgodnie z tymi innymi ideami, jako człowiek bądź „niekonsekwentny” (nikt dobrowolnie nie jest złośliwy), bądź cyniczny lub przewrotny.

We wszystkich przypadkach ideologia ideologii rozpoznaje zatem, wbrew swej urojonej deformacji, że „idee” podmiotu ludzkiego istnieją w jego czynach, albo powinny w nich istnieć, a jeżeli tak nie jest, to użycza mu innych (nawet przewrotnych) idej, odpowiadających dokonywanym działaniom. Ta ideologia przemawia czynami: my będziemy mówić o działaniach wpisanych w praktyki. Zauważmy, że owe praktyki są regulowane przez rytuały, w które się wpisują w łonie materialnego istnienia aparatu ideologicznego, nawet gdyby były tylko małą jego częścią: mała msza w małym kościele, pogrzeb, meczyk w klubie sportowym, lekcja w szkole, zebranie albo wiec partii politycznej... I tak dalej.

Dialektyce „defensywnej” Pascala zawdzięczamy wspaniałą formułę, która pozwoli nam odwrócić porządek pojęciowego schematu ideologii. Pascal mówił mniej więcej tak: „Padnijcie na kolana, poruszcie wargami w modlitwie, i uwierzcie”. Czyni w ten sposób rzecz skandaliczną: odwraca porządek rzeczy niosąc, jak Chrystus, nie pokój, lecz niezgodę, i w dodatku, co w ogóle nie jest chrześcijańskie (bowiem biada temu, przez którego coś takiego się dzieje), samo zgorszenie. Błogosławione zgorszenie, które wywołuje przez odwołanie się do jansenismu, używając języka oznaczającego rzeczywistość we własnej osobie.

Pozostawmy Pascala i jego argumenty walki ideologicznej w łonie religijnego ideologicznego aparatu państwowego jego czasów. Jeśli można, to przejdźmy do używania języka bardziej bezpośrednio marksistowskiego, ponieważ zapuszczamy się w dziedziny jeszcze słabo zbadane.

Powiemy więc, skupiając się tylko na podmiocie (pewnej jednostce), że idee jego wiary istnieją materialnie, ponieważ owe idee są materialnymi czynnościami wpisanymi w materialną praktykę, regulowaną przez materialne rytuały, które same są określone przez materialny aparat ideologiczny, od którego zależą idee tego podmiotu. Oczywiście, cztery przymiotniki „materialne”, zapisane w naszej propozycji winny być rozpatrywane w różnych modalnościach: modalność przemieszczania się w celu uczestniczenia w mszy, uklęknięcia, przeżegnania się lub mea culpa, zdania, modlitwy, skruchy, pokuty, spojrzenia, uścisku ręki, zewnętrznego lub „wewnętrznego” (świadomość) dyskursu werbalnego, nie są jedną i tą samą materialnością. Pozostawimy w zawieszeniu teorię różnicy modalności materialności.

Okazuje się, że w odwróconym przedstawieniu rzeczy nie mamy w ogóle do czynienia z „odwróceniem”, stwierdzamy bowiem, że pewne pojęcia całkowicie i po prostu znikły z naszej nowej prezentacji, podczas gdy inne – przeciwnie - pozostały, a także pojawiły się nowe.

Zniknął termin: idee.

Pozostały terminy: podmiotświadomośćprzekonaniaakty.

Pojawiły się terminy: praktykirytuałyaparat ideologiczny.

A zatem nie jest to przewrót (wyjąwszy znaczenie w jakim rząd lub szklanka są obalone), ale pewna przeróbka, zmiana (typu nie ministerialnego), dość dziwna, ponieważ uzyskujemy wynik następujący.

Idee jako takie znikły (jako istniejące idealnie, duchowo) w tym samym zakresie, w jakim okazało się, że ich istnienie było wpisane w akty praktyk regulowanych przez rytuały określane w ostatniej instancji przez aparat ideologiczny. Okazuje się więc, że podmiot działa o tyle, o ile jest wprawiany w ruch przez następujący system (wymieniony w porządku rzeczywistej determinacji): ideologia istniejąca w materialnym aparacie ideologicznym, narzuca materialne praktyki regulowane przez materialne rytuały, które to praktyki istnieją w materialnych aktach podmiotu działającego z całą świadomością według swego przekonania.

Ale samo to ujęcie pokazuje, że zachowaliśmy następujące pojęcia: podmiot, świadomość, przekonanie, akty. Z tego zestawienia wyodrębnię zaraz główny, decydujący termin, od którego zależy wszystko: pojęcie podmiotu.

I wypowiadam w tej chwili dwie łączące się ze sobą tezy:

1. Praktyka istnieje tylko dzięki/ i w ideologii.

2. Ideologia istnieje tylko dzięki podmiotowi i dla podmiotów

Teraz możemy przejść do naszej centralnej tezy.

Ideologia interpeluje [20] jednostki, aby stały się podmiotami

Teza ta w całkowicie prosty sposób wyjaśnia nasze ostatnie stwierdzenie: ideologia istnieje tylko dzięki podmiotowi i dla podmiotów. Wyjaśnijmy: ideologia istnieje tylko dla konkretnych podmiotów i to przeznaczenie ideologii jest możliwe tylko dzięki podmiotowi: wyjaśnijmy w tym kontekście kategorię podmiotu i jej funkcjonowanie.

Chcemy przez to powiedzieć, że jeśli nawet kategoria ta pojawia się pod taką nazwą (podmiot), to dopiero z chwilą powstania ideologii burżuazyjnej, przede wszystkim ideologii prawniczej [21] , (może też funkcjonować pod innymi nazwami: na przykład, dusza, Bóg u Platona), to jest podstawową kategorią każdej ideologii, jakiekolwiek byłoby jej określenie (regionalne lub klasowe) i jakakolwiek byłaby jej historyczna data – ponieważ ideologia nie ma historii.

Mówimy: kategoria podmiotu jest podstawową kategorią każdej ideologii, ale zaraz jednocześnie dodajemy, że kategoria podmiotu jest konstytutywną] kategorią każdej ideologii o tyle tylko, o ile funkcją każdej ideologii (która ją definiuje) jest „konstytuowanie” konkretnych jednostek jako podmiotów. Właśnie na tej grze podwójnego konstytuowania polega funkcjonowanie każdej ideologii, ideologii nie będącej niczym innym, jak tylko funkcjonowaniem w materialnych formach tego funkcjonowania.

Żeby jasno zobaczyć to, co następuje, należy wziąć pod uwagę, że zarówno piszący te słowa, jak i czytający je, sami są podmiotami, a więc podmiotami ideologicznymi (twierdzenie tautologiczne), to znaczy, że autor, podobnie jak czytelnik, żyją „żywiołowo” lub „naturalnie” w ideologii, w tym znaczeniu, w jakim powiedzieliśmy, że „człowiek jest z natury zwierzęciem ideologicznym”.

Zupełnie inną sprawą, którą na razie pominiemy, jest to, że autor piszący rozprawę, pretendującą do miana naukowej, jest całkowicie – jako „podmiot” – nieobecny w „swojej” rozprawie naukowej (bowiem z definicji wszelki dyskurs naukowy jest dyskursem bez podmiotu, „Podmiot nauki” istnieje tylko w ideologii nauki).

Jak to wspaniale powiedział Święty Paweł – to właśnie w „Logosie”, to znaczy ideologii, istnieje „byt, ruch i życie”. Wynika z tego, że dla was jak i dla mnie, kategoria podmiotu jest pierwszą „oczywistością” (oczywistości zawsze są pierwsze): jasnym jest, że wy i ja jesteśmy podmiotami (wolnymi, moralnymi i tak dalej). Jak wszystkie oczywistości, wraz z tymi, które sprawiają, że słowo „oznacza rzecz” albo „posiada znaczenie” (a więc także oczywistość „przezroczystości” języka), ta oczywistość, że wy i ja jesteśmy podmiotami – i że nie stanowi to problemu – jest skutkiem ideologicznym, zasadniczym skutkiem ideologicznym [22] . W istocie własnością ideologii jest to, że narzuca (i nie może być inaczej, ponieważ to są „oczywistości”) oczywistości jako oczywistości, że nie możemy ich nie rozpoznać i wobec których nieuniknioną i naturalną reakcją jest krzyknąć (pełnym głosem lub w „zaciszu świadomości”): „To oczywiste. Tak jest. To prawda!”.

W tej reakcji realizuje się funkcja ideologicznego rozpoznawania, będąca jedną z dwóch funkcji ideologii jako takiej (jej odwrotnościa jest funkcja nie rozpoznawania).

Weźmy bardzo „konkretny” przykład – wszyscy mamy przyjaciół, którzy pukając do drzwi, na nasze pytanie: „kto tam?”, odpowiadają (ponieważ „jest to oczywiste”) : „to ja”. Rzeczywiście rozpoznajemy, że „to ona” albo „to on”. Otwieramy drzwi i „ prawdą jest, że ona właśnie tam była”. Weźmy inny przykład: kiedy rozpoznajemy na ulicy kogoś z naszych znajomych, dajemy mu do zrozumienia, że go poznaliśmy (i że rozpoznaliśmy, że i on nas poznał), mówiąc mu „dzień dobry drogi przyjacielu” i ściskając dłoń (rytualna praktyka materialna ideologicznego rozpoznania w życiu codziennym, przynajmniej we Francji: gdzie indziej występują inne rytuały).

Poprzez przypomnienie wstępnej uwagi i jej konkretnych przykładów chciałem jedynie podkreślić, że wszyscy jesteśmy zawsze już podmiotami, i jako podmioty bez przerwy praktykujemy rytuały rozpoznania ideologicznego, gwarantujące nam w pełni bycie konkretnymi podmiotami, indywidualnymi nie do pomylenia z kimś innym i (oczywiście) niepowtarzalnymi. Pisanie, któremu się obecnie oddaję i wasze obecne czytanie [23] także są w tym stosunku rytuałami rozpoznania ideologicznego, włącznie z „oczywistością”, z jaką może się wam narzucić „prawda” lub „fałsz” moich rozważań.

Ale rozpoznanie, że jesteśmy podmiotami i że funkcjonujemy w najbardziej podstawowych rytuałach praktyk życia codziennego (uścisk dłoni, fakt nazwania kogoś po imieniu, fakt wiedzy, że „posiadacie” imię, nawet jeżeli go nie znam, pozwalające rozpoznawać was jako unikalny podmiot i tak dalej) – oczywiście to poznanie daje nam jedynie „świadomość” naszej nieprzerwanej (wiecznej) praktyki rozpoznania ideologicznego: jego świadomość, to znaczy jegorozpoznanie - ale nam nie daje wcale (naukowego) poznania mechanizmu tego rozpoznania. Poznanie takie trzeba właśnie osiągnąć, jeżeli chce się, mówiąc wciąż w ideologii i w łonie ideologii, naszkicować dyskurs usiłujący zerwać z ideologią, aby podjąć ryzyko rozpoczęcia naukowego (bez podmiotu) dyskursu w ideologii.

Stąd też, aby pokazać, dlaczego kategoria podmiotu jest podstawową kategorią ideologii, istniejącą tylko o tyle, o ile konstytuuje konkretne podmioty jako podmioty, posłużę się szczególnym rodzajem wykładu: dość „konkretnym”, aby go pojąć, ale wystarczająco abstrakcyjnym, żeby można było o nim myśleć i aby myślano dając miejsce poznaniu.

Wyrażę to w prostym stwierdzeniu: każda ideologia interpeluje konkretne jednostki, aby stały się konkretnymi podmiotami, dzięki funkcjonowaniu kategorii podmiotu.

Oto propozycja implikująca, że rozróżniamy, na razie, konkretne jednostki z jednej strony, a z drugiej konkretne podmioty, chociaż na tym poziomie istnieje tylko konkretny podmiot podtrzymywany przez konkretną jednostkę.

Sugerujemy przeto, że ideologia „działa” lub „funkcjonuje” w ten sposób, że „rekrutuje” podmioty spośród jednostek (rekrutuje je wszystkie), albo „przekształca” jednostki w podmioty (przekształca wszystkie), poprzez tę ścisłą operację, którą nazwaliśmy interpelacją, a którą można sobie wyobrazić na wzór najbanalniejszego wezwania policyjnego (albo nie) wszystkich czasów: „ Hej, ty tam!” [24]

Jeżeli zakładamy, że owa wyobrażona scenka teoretyczna dzieje się na ulicy, to interpelowana jednostka odwraca się. Poprzez prosty fizyczny zwrot o 180 stopni, staje się ona podmiotem. Dlaczego? Ponieważ rozpoznała, że interpelacja była skierowana „właśnie” do niej, i że „towłaśnie ona była interpelowana” (a nie kto inny). Doświadczenie pokazuje, że telekomunikacyjne praktyki interpelacji są takie, że interpelacja praktycznie zawsze trafia na właściwego osobnika: czy to okrzyk czy gwizd, interpelowany zawsze rozpozna, że owo wezwanie jest skierowane do niego. Wszelako jest to dziwne zjawisko, i nie da się wytłumaczyć tylko przez „poczuciem winy”, mimo dużej liczby tych, „którzy mają sobie coś do zarzucenia”.

Oczywiście, dla wygody i jasności pokazania naszego teoretycznego teatrzyku, powinniśmy przedstawić rzeczy w formie sekwencji, z przed i potem, a więc w formie następstwa czasowego. Kilka osób się przechadza. Z jakiejś strony (najczęściej z tyłu) rozlega się wezwanie: „Hej, wy tam!”. Jednostka (w 90% jest to ta, do której kierowano okrzyk) odwraca się, sądząc – przypuszczając – wiedząc, że chodzi o nią, a więc rozpoznaje, że „to do niej właśnie” skierowana jest interpelacja. Ale w rzeczywistości sprawy toczą się bez żadnego następstwa. Jest jednym i tym samym istnienie ideologii i interpelacja jednostek do zostania podmiotami.

Możemy dodać: to, co wydaje się dziać w ten sposób poza ideologią (a dokładnie na ulicy), w rzeczywistości dzieje się w niej. To, co w rzeczywistości dzieje się w ideologii, wydaje się przeto dziać się poza nią. To dlatego ci, którzy tkwią w ideologii, uważają z definicji, że sami znajdują się poza nią: jednym z rezultatów ideologii jest praktyczne zanegowanie ideologicznego charakteru ideologii przez ideologię: ideologia nigdy nie mówi: „jestem ideologiczna”. Trzeba znajdować się poza ideologią, to znaczy w poznaniu naukowym, aby móc powiedzieć: jestem w ideologii (przypadek całkowicie wyjątkowy) lub (przypadek ogólny): byłem w ideologii. Jest rzeczą powszechnie znaną, że zarzut pozostawania w ideologii odnosi się tylko do innych, nigdy do siebie (chyba, że ktoś jest prawdziwym spinozistą lub marksistą, co – w tym przypadku – oznacza to samo stanowisko). Trzeba przy tym powiedzieć, że ideologia nie ma zewnętrza (dla niej), ale jednocześnie istnieje tylko na zewnątrz (dla nauki i rzeczywistości).

Dwieście lat przed Marksem znakomicie wyjaśnił to Spinoza, który to stosował, ale bez wdawania się w szczegóły. Pomińmy to jednak, chociaż problem ten jest brzemienny w skutki nie tylko teoretyczne, ale bezpośrednio polityczne, bo przecież, na przykład, zależy od niego cała teoria krytyki i samokrytyki , złota reguła praktyki marksistowsko – leninowskiej walki klas.

A zatem ideologia interpeluje jednostki, aby stały się podmiotami. Ponieważ ideologia jest wieczna, powinniśmy teraz odrzucić temporalną formę, w której przedstawialiśmy funkcjonowanie ideologii i powiedzieć: ideologia zawsze i wciąż interpeluje jednostki, aby stały się podmiotami, co wymaga uściślenia, że jednostki zawsze były interpelowane przez ideologię do zostania podmiotami, co z koniecznością prowadzi nas do ostatniej propozycji: jednostki zawsze już są podmiotami, a więc jednostki są „abstrakcyjne” w stosunku do podmiotów, którymi zawsze już są. Propozycja ta może wydać się paradoksalna.

Że jednostka jest już zawsze podmiotem, nawet przed swoimi narodzinami, to przecież zwykła realność, dostępna każdemu i nie jest to wcale paradoks. Że jednostki zawsze są „abstrakcyjne” w stosunku do podmiotów, którymi zawsze już są, pokazał Freud, wskazując po prostu ideologiczne rytuały otaczające oczekiwanie „narodzin”, tego „szczęśliwego wydarzenia”. Każdy wie, jak jest oczekiwane mające się narodzić dziecko. Mówiąc bardziej prozaicznie, pozostawiając na boku „uczucia”, to znaczy formy ideologii rodzinnej ojcowsko / matczyno /małżeńsko / braterskiej, w których następuje oczekiwanie narodzin dziecka: przyjętym jest powszechnie, że będzie nosiło Nazwisko swego Ojca, będzie więc posiadało tożsamość, i będzie nie do podrobienia. A zatem jeszcze przed swoim narodzeniem dziecko jest zawsze już [toujours-deja] podmiotem, przeznaczonym do bycia w i poprzez specyficzną rodzinną konfigurację ideologiczną, w której jest „oczekiwane” od momentu poczęcia. Bezużytecznym jest mówienie, że ta ideologiczna konfiguracja rodzinna jest w swej unikalności mocno ustrukturyzowana, i że w tej nieubłaganej strukturze mniej lub bardziej „patologicznej” (zakładając, że termin ten ma wyznaczone znaczenia) dawny przyszły – podmiot powinien „znaleźć” „swoje” miejsce, to znaczy „stać się” podmiotem płciowym (chłopcem lub dziewczynką) , którym już z góry jest. Rozumie się, że ten ideologiczny przymus i przeznaczenie, wszystkie rytuały wychowania i wykształcenia rodzinnego, mają pewien związek z tym, co Freud badał w formie pregenitalnych i genitalnych „etapów” seksualności, a więc „uchwyceniem” tego, co oznaczył, jako będące nieświadomym. Pomińmy to jednak.

Zróbmy kolejny krok. Tym, co teraz przyciągnie naszą uwagę będzie sposób, w jaki „aktorzy” tej inscenizacji interpelacji i ich odpowiednie role, są odzwierciedlane w samej strukturze każdej ideologii.

Przykład: chrześcijańska ideologia religijna. Ponieważ formalna struktura każdej ideologii jest zawsze taka sama, zadowolimy się przeanalizowaniem jednego, dostępnego wszystkim przykładu, a mianowicie ideologii religijnej. Dodajmy, że analiza ta może być powtórzona w przypadku ideologii moralnej, jurydycznej, politycznej, estetycznej, itd.

Przyjrzyjmy się zatem chrześcijańskiej ideologii religijnej. Wykorzystamy figurę retoryczną i „pozwolimy mówić jej samej”, to znaczy skupimy w fikcyjnej rozmowie. To, co „mówi”, przekazuje nie tylko poprzez swe dwa Testamenty, poprzez teologów i Kazania, ale także poprzez właściwe jej praktyki, rytuały, ceremonie i sakramenty. Chrześcijańska ideologia religijna mówi mniej więcej tak.

Powiada: zwracam się do ciebie, jednostko ludzka zwana Piotrem (każda jednostka jest nazywana po imieniu, w biernym znaczeniu, nigdy sama sobie go nie nadaje, aby ci powiedzieć, że Bóg istnieje i powinieneś mu się podporządkować. Oraz dodaje: moim głosem przemawia do ciebie Bóg (Pismo Święte gromadząc Słowo Boże, Tradycja przekazując je, papieska Nieomylność potwierdzając raz na zawsze w „delikatnych” punktach). Mówi: oto, kim jesteś – jesteś Piotrem! A taki jest twój początek: zostałeś stworzony przez boga na całą wieczność, jakkolwiek urodziłeś się w 1920 roku po Chrystusie! Takie jest właśnie twoje miejsce w świecie! To właśnie powinieneś robić! Dzięki temu, przestrzegając „prawa miłości”, będziesz zbawiony, ty Piotrze, i staniesz się częścią Ciała chwały Chrystusa! I tak dalej.

Dyskurs ten, chociaż dobrze znany i banalny, jest jednocześnie zadziwiający.

Zadziwiający, bowiem jeżeli uznajemy, że ideologia religijna zwraca się właśnie do jednostek [25] , aby je przekształcić w podmioty, interpelując jednostkę o imieniu Piotr, żeby zrobić z niej podmiot, mogący podporządkować się lub nie wezwaniu, to znaczy rozkazom Boga; jeżeli nazywa te jednostki po imieniu, rozpoznając w ten sposób, że są one już zawsze interpelowane do zostania podmiotami posiadającymi tożsamość osobową (w punkcie, w którym Chrystus u Pascala mówi: „to dla ciebie wylałem każdą kroplę mojej krwi”); jeżeli przekształca je w ten sposób, że podmiot odpowiada „tak, to ja właśnie”; jeżeli uzyskuje od nich rozpoznanie, iż zajmują oni to właśnie miejsce, które jest im na stałe w świecie przeznaczone: „to prawda, jestem tutaj, robotnik, właściciel, żołnierz” w tej dolinie łez; jeżeli uzyskuje od nich rozpoznanie przeznaczenia (życia lub potępienia wiecznego), zależnie od powagi czy lekceważenia z jakim traktują „Boskie polecenia”, Prawo stało się Miłością; a zatem, jeżeli tak to się wszystko dzieje (w dobrze znanych praktykach chrztu, konfirmacji, komunii, spowiedzi, ostatniego namaszczenia, itd.), to powinniśmy zwrócić uwagę na to, że cała ta „procedura” wprowadzając na scenę chrześcijańskie podmioty religijne, jest zdominowana przez dziwne zjawisko: istnienie takiej ilości możliwych podmiotów religijnych jest możliwe tylko pod absolutnym warunkiem istnienia Innego, Jedynego, AbsolutnegoPodmiotu, a mianowicie Boga.

Dla odróżnienia od zwykłych podmiotów tego nowego i szczególnego Podmiotu, zgódźmy się na zapisywanie go jako Podmiot z dużej litery.

Okazuje się więc, że interpelacja jednostek do zostania podmiotami zakłada „istnienie” Innego Podmiotu, Jedynego i centralnego, w Imię którego ideologia religijna interpeluje wszystkie jednostki do zostania podmiotami. Wszystko to jest jasno [26] napisane w tym, co słusznie nazywa się Pismem Świętym. „W owym czasie Pan Bóg (Jahwe) przemówił do Mojżesza okryty obłokiem. I zawołał Pan Mojżesza: „Mojżeszu! „To ja”, odpowiedział Mojżesz, ja jestem Mojżesz, Twój sługa. Mów a będę Cię słuchał”. I Pan przemówił do Mojżesza i rzekł do niego: „Jestem Ten, który Jest” [27]

Bóg zatem sam definiuje się jako Podmiot par excellance, ten który jest przez siebie i dla siebie („Jestem, Który jestem”) i jako ten, który interpeluje swój podmiot, to znaczy jednostkę zwaną Mojżeszem, jednostkę, będącą upodmiotowioną przez samą jego interpelację. I Mojżesz interpelowany – wzywany po Imieniu, rozpoznaje, że to jego „właśnie” woła Bóg, rozpoznaje, że jest podmiotem, podmiotem Boga [sujet de Dieu], podmiotem podporządkowanym Bogu,podmiotem dzięki Podmiotowi i podporządkowanym Podmiotowi. Dowód: Mojżesz jest posłuszny Bogu i nakazuje wykonanie Jego rozkazów swemu ludowi.

Bóg jest więc Podmiotem, a Mojżesz i niezliczone jednostki ludu bożego są jego interlokutorami – interpelowanymi, jego zwierciadłami, jego odbiciami. Bo czyż ludzie nie zostali stworzeni napodobieństwo Boga? Chociaż On, jak pokazuje to późniejsza refleksja teologiczna, mógłby się bez tego obyć..., to jednak Bóg potrzebuje ludzi, podmiot potrzebuje podmiotów, tak samo jak ludzie potrzebują Boga, podmioty potrzebują Podmiotu. Lepiej: Bóg potrzebuje ludzi, wielki Podmiot potrzebuje podmiotów, aż do potwornego odwrócenia w nich swego obrazu (wówczas, gdy podmioty wpadają w rozpustę, to znaczy w grzech).

Lepiej: Bóg dubluje się i posyła swego Syna, jako zwykły „opuszczony” przez niego podmiot, na ziemię (długa skarga w Ogrodzie Oliwnym kończąca się na Krzyżu) – jest on podmiotem, ale jednocześnie Podmiotem, człowiekiem, ale też i Bogiem, a to wszystko po to, aby przygotować coś, przez co dokona się ostateczne Odkupienie, to znaczy Ukrzyżowanie. Bóg więc musi „stać się” człowiekiem, Podmiot potrzebuje stać się podmiotem, aby pokazać empirycznie podmiotom – widzialnie dla oczu, dotykalnie dla rąk (patrz św. Tomasz ) – że jeżeli są podmiotami, poddanymi Podmiotowi, to jedynie dlatego, że w dniu Sądu Ostatecznego powrócą, jak Chrystus, na łono Pana, to znaczy do Podmiotu [28] .

Rozszyfrujmy w języku teoretycznym ową godną podziwu konieczność redublowania Podmiotu na podmioty i samego Podmiotu na podmiot-Podmiot.

Stwierdzamy, że struktura każdej ideologii interpelując jednostki, aby stały się podmiotami w imię Jedynego i Absolutnego Podmiotu jest strukturą odzwierciedlającą, to znaczy jak w lustrze i podwojeniem zwierciadlanym: to zwierciadlane podwojenie jest konstytutywne dla ideologii i zapewnia jej funkcjonowanie. Oznacza to, że każda ideologia jest ześrodkowana, że Podmiot Absolutny zajmuje miejsce jedynego Centrum, i interpeluje wokół siebie niezliczone jednostki do zostania podmiotami, w dwojakiej relacji zwierciadlanej, takiej jaka podporządkowuje podmioty Podmiotowi, dając im - w Podmiocie, gdzie każdy podmiot może kontemplować swój własny wizerunek (obecny i przyszły) - gwarancję, że jest to dobre dla nich i dobre dla Niego, o którego chodzi, i że (skoro wszystko dzieje się w Rodzinie, świętej Rodzinie: Rodzina jest z istoty swojej święta) „Bóg rozpozna swoich”, to znaczy tych, którzy rozpoznają Boga i będą w nim rozpoznani, i ci właśnie będą zbawieni.

Zobaczmy, co z tego wszystkiego wynika dla koncepcji ideologii w ogóle.

Podwojona zwierciadlana struktura zapewnia ideologii zarazem:

1. Interpelowanie „jednostek”, aby stały się podmiotami;

2. Ich podporządkowanie Podmiotowi

3. Zwrotne rozpoznanie między podmiotami i Podmiotem, oraz podmiotów między sobą, a ostatecznie samo - rozpoznanie podmiotu [29] .

4. Absolutną gwarancję, że wszystko jest dobrze, i że pod warunkiem samo- rozpoznania podmiotów i odpowiedniego prowadzenia się wszystko będzie dobrze: „Niech tak będzie” .

Rezultat: ujęte w poczwórny system interpelowania, aby stały się podmiotami, w system podporządkowania Podmiotowi, absolutnego poznania i absolutnej gwarancji, podmioty „maszerują”, „maszerują same” w olbrzymiej większości wypadków, z wyjątkiem „złych podmiotów”, które prowokują od czasu do czasu interwencję takiego czy innego (represyjnego) aparatu państwowego. Ale ogromna większość (dobrych) podmiotów maszeruje dobrze „całkiem sama”, to znaczy zgodnie z ideologią (której konkretne formy są Realizowane w Ideologicznych Aparatach Państwowych). Są one wpisane w praktyki, rządzone przez rytuały IAP. „Rozpoznają” one istniejący stan rzeczy (das Bestehende), który polega na tym, że „jest prawdziwe, co jest tak właśnie, a nie inaczej”, że należy podporządkować się Bogu, swemu sumieniu, proboszczowi, de Gaulle’owi, szefowi w pracy, inżynierowi, że trzeba „kochać swego bliźniego jak siebie samego”, i tak dalej. Ich konkretny, materialny tryb życia jest tylko wdrukowaniem w życie zachwycającego słowa modlitwy: „Niech się stanie!”.

Tak, podmioty „maszerują całkiem same”. Cała tajemnica tego rezultatu opiera się na dwóch pierwszych momentach poczwórnego systemu, o którym mówiliśmy, albo - jak kto woli – na dwuznaczności terminu podmiot. W powszechnie akceptowanym znaczeniu przez podmiot rozumie się w istocie 1) wolną subiektywność: centrum inicjatywne, autora odpowiedzialnego za swoje czyny; 2) byt ujarzmiony, podporządkowany wyższemu autorytetowi, a zatem pozbawiony wolności, za wyjątkiem wolnego zaakceptowania swej podległości. Ta ostatnia uwaga oddaje sens tej dwuznaczności, która odbija tylko wytworzony przez siebie rezultat: jednostka jest interpelowana do zostania (wolnym) podmiotem po to, aby podporządkował się dobrowolnie rozkazom Podmiotu, a zatem po to, aby (dobrowolnie) zaakceptowała swoje upodmiotowienie, a więc po to, aby „dokonała całkiem sama” gestów i aktów swego ujarzmienia Podmioty istnieją tylko dla i poprzez swoje upodmiotowienie / podporządkowanie [assujettisement] [30] . Dlatego „maszerują same”.

„Niech się stanie!”... To hasło, które daje wyraz rezultatowi, jaki należało uzyskać, dowodzi, że nie jest to tak „naturalnie” („naturalnie”: poza tą modlitwą, to znaczy poza interwencją ideologiczną). To hasło dowodzi, że musi tak być, żeby rzeczy były takie, jakie być powinny, nazwijmy zresztą rzecz po imieniu: aby w „świadomości”, to znaczy zachowaniach jednostek – podmiotów zajmujących stanowiska, wyznaczone im w produkcji przez społeczno – techniczny podział pracy w produkcji, wyzysku, represji, ideologizacji, praktyce naukowej, itp., była zapewniona reprodukcja stosunków produkcji w procesach produkcji i cyrkulacji. Co w istocie stanowi rzeczywisty problem w owym mechanizmie zwierciadlanego rozpoznania Podmiotu i jednostek interpelowanych do zostania podmiotami, i w gwarancji danej podmiotom przez Podmiot, jeżeli akceptują dobrowolne podporządkowanie się „rozkazom” Podmiotu? Rzeczywistością, o której mówimy w kontekście opisywanego mechanizmu, tym, co z konieczności jest nierozpoznane w samych formach poznania (ideologia to poznanie / nie rozpoznanie), jest w istocie, w ostatniej instancji, produkcja stosunków produkcji i stosunków z niej wynikających.

Styczeń – kwiecień 1969

Post Scriptum

Tych kilka schematycznych tez pozwala rozjaśnić niektóre aspekty funkcjonowania Nadbudowy i jej sposobów oddziaływania na Infrastrukturę, ale mimo wszystko są one abstrakcyjne i z konieczności nie poruszają ważnych problemów, o których trzeba wspomnieć:

1. Problem procesu całościowej realizacji reprodukcji stosunków produkcji.

IAP przyczyniają się, jako element tego procesu, do tej reprodukcji. Ale punkt widzenia ich prostego przyczyniania się pozostaje abstrakcyjny.

Reprodukcja jest wszakże realizowana wyłącznie w łonie procesu produkcji i cyrkulacji. Jest realizowana przez mechanizm właściwy tym procesom, kiedy „ukończone” jest już kształcenie pracowników, kiedy wyznaczono im stanowiska, itd. Właśnie w wewnętrznym mechanizmie tych procesów sprawdza się efekt różnych ideologii (przede wszystkim ideologii prawno – moralnej).

Ale ten sam punkt widzenia nadal pozostaje abstrakcyjny, ponieważ w społeczeństwie klasowym stosunki produkcji są stosunkami wyzysku, a więc stosunkami między klasami antagonistycznymi. Reprodukcja stosunków produkcji, jedyny cel klasy panującej, nie może więc być prostą operacją techniczną kształtującą i rozdzielającą jednostki na rozmaite stanowiska w „technicznego podziału” pracy. Prawdę mówiąc, „techniczny podział” pracy istnieje tylko w ramach ideologii klasy panującej: cały „techniczny” podział, cała „techniczna” organizacja pracy jest maską i formą społecznego (to znaczy klasowego) podziału i organizacji pracy. Reprodukcja stosunków produkcji może zatem być tylko przedsięwzięciem klasowym. Realizuje się ona poprzez walkę klas, która przeciwstawia klasę panującą klasie wyzyskiwanej.

Proces całościowej realizacji reprodukcji stosunków produkcji pozostaje więc abstrakcyjny o tyle, o ile nie traktuje się go z punktu widzenia tejże walki klasowej. Stanąć na stanowisku reprodukcji znaczy więc w ostatniej instancji stanąć na stanowisku walki klasowej.

2. Problem klasowej natury ideologii istniejących w formacji społecznej.

„Mechanizm” ideologii w ogóle to jedna sprawa. Można dostrzec, że sprowadza się on do kilku tylko zasad, zawartych w kilku słowach (równie „ubogich”, jak te, które określają według Marksa produkcję w ogóle, albo nieświadomość w ogóle u Freuda). Jeżeli jest w tym jakaś prawda, to mechanizm ten jest abstrakcyjny w porównaniu z całą rzeczywistą formacją ideologiczną.

Wysunięto ideę, że ideologie były realizowane w instytucjach, rytuałach i praktykach IAP. Dostrzeżono, że z tego tytułu zbiegają się one z tą formą walki klas, żywotną dla klasy panującej, jaką jest reprodukcja stosunków produkcji. Ale i ten punkt widzenia, jakkolwiek rzeczywisty, pozostaje abstrakcyjny.

W istocie Państwo i jego Aparaty posiadają znaczenie tylko z punktu widzenia walki klasowej, jako aparat walki klas, zapewniający ucisk klasowy i zabezpieczających warunki wyzysku i reprodukcji. Ale walka klas bez klas antagonistycznych nie istnieje. Kto mówi o walce klasowej klasy panującej, mówi jednocześnie o oporze, rewolucji i walce klasowej klasy podporządkowanej.

Właśnie dlatego IAP nie są urzeczywistnieniem ideologii w ogóle, nie są też bezkonfliktowym urzeczywistnieniem ideologii klasy panującej. Ideologia klasy panującej nie staje się panującą dzięki łasce niebios, ani też na skutek zwykłego objęcia władzy państwowej. Ideologia staje się ideologią panującą właśnie przez ustanowienie IAP, w których jest realizowana i realizuje się. Owo ustanowienie nie dzieje się samo przez się, lecz przeciwnie, jest wynikiem nieprzerwanej i zaciętej walki klasowej: najpierw przeciwko dawnym klasom panującym, a następnie przeciwko klasie wyzyskiwanej.

Ale i ten punkt widzenia walki klasowej w IAP pozostaje abstrakcyjny. W rzeczywistości walka klas w IAP jest tylko aspektem walki klas, chociaż czasami ważnym i symptomatycznym: na przykład antyreligijna walka w osiemnastym wieku czy obecny „kryzys” szkolnych IAP we wszystkich krajach kapitalistycznych. Lecz walka klasowa w IAP jest tylko jednym aspektem walki klas, która je ogarnia. Ideologia, którą klasa trzymająca władzę czyni dominującą w swych IAP, „realizuje się” w nich wprawdzie, ale jednocześnie zagarnia je, gdyż pochodzi skądinąd. Podobnie ideologia, której klasa podporządkowana używa do obrony w i przeciwko takim IAP, zagarnia je, ponieważ pochodzi skądinąd.

Tylko z punktu widzenia klas, to znaczy z punktu widzenia walki klas można zdać sobie sprawę z rozmaitych ideologii istniejących w formacji społecznej. Wychodząc z tego punktu widzenia można zdać sobie sprawę nie tylko z realizacji panującej ideologii w IAP i form walki klasowej, której IAP są siedzibą i stawką. Ale także i przede wszystkim, poprzez to można zrozumieć, skąd biorą się ideologie, realizujące się w IAP i przeciwstawiające się. Ponieważ, jeżeli jest prawdą, że IAP reprezentują formę, w której ideologia klasy panującej powinna z konieczności się realizować, i formę w jakiej ideologia podporządkowanej powinna z konieczności mierzyć się i przeciwstawiać, to ideologie nie „rodzą się” w IAP, ale w klasach społecznych zaangażowanych w walkę klas: w ich warunkach bytowych, praktykach, doświadczeniach walki, i tak dalej.

Kwiecień 1970

Tłumaczenie: Andrzej Staroń

[1] Marks nadał mu naukową nazwę kapitał zmienny

[2] SMIG – salaire minimum interprofessionnel garanti, to znaczy minimalna zagwarantowana płaca, wprowadzona we Francji ustawą z dnia 11 lutego 1950 roku. Inaczej płaca minimalna. (przyp.tłum)

[3] W Pour Marx i Lire le Capital, Maspero 1965

[4] Topika, od greckiego topos, miejsce. Topika przedstawia w określonej przestrzeni odnośne miejsca zajęte przez taką czy inną realność: w ten sposób ekonomika jest pod spodem (baza), nadbudowa na wierzchu.

[5] Na rue de Charonne, 8 lutego 1962 roku, policja francuska brutalnie zaatakowała manifestację przeciwko OAS (organizacji separatystów algierskich). Ośmiu manifestantów zostało zabitych. (przyp. tłum)

[6] Zob. dalej Co się tyczy ideologii (A propos de l’ideologie)

[7] Według mnie Gramsci jest jedynym, który poczynił pewne kroki na tej drodze. Głosił on tę „szczególną” ideę, że Państwo nie sprowadza się do Aparatu (represyjnego) Państwa, lecz zawiera, jak mówił, pewną liczbę instytucji „społeczeństwa obywatelskiego”: Kościół, Szkoły, Związki, itp. Gramsci na nieszczęście nie usystematyzował swoich intuicji, które pozostały w stanie cennych, chociaż fragmentarycznych, notatek. (Zob. A. Gramsci,Oeuvres choisies, Editions Sociales, ss. 290, 291, 293, 395, 436. Zob. też Lettres de la Prison. Editions Sociales, str. 313.

[8] Rodzina w oczywisty sposób wypełnia inne „funkcje”, niż IAP. Współuczestniczy w reprodukcji siły roboczej. Jest ona, zgodnie ze sposobami produkcji, jednością produkcji i (lub)jednością produkcji.

[9] Prawo” należy jednocześnie do Państwowego Aparatu (represyjnego) i systemu IAP

[10] W patetycznym tekście z 1937 roku Krupska opowiada historię desperackich wysiłków Lenina i tego, co uznała za jego porażkę (Przebyta droga)

[11] Oczywiście, to co tutaj krótko powiedzieliśmy o walce klas w IAP, nie wyczerpuje problemu walki klas. Aby zbliżyć się do tej kwestii należy pamiętać o dwóch zasadach:

Zasadę pierwszą sformułował Marks w Przedmowie do Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej: „Przy rozpatrywaniu takich przewrotów (rewolucji społecznych) należy zawsze rozróżnić przewrót materialny – co można stwierdzić ze ścisłością naukową – w warunkach ekonomicznych produkcji od form prawnych, politycznych, religijnych, artystycznych lub filozoficznych, w jakich ludzie uświadamiają sobie ten konflikt i dążą do jego rozstrzygnięcia”. Walka klas wyraża się więc i realizuje w formach ideologicznych, a więc także w formach ideologicznych IAP. Walka klas opanowuje szeroko te formy, i dlatego, że je opanowuje, walka klas wyzyskiwanych może realizować się także w formach IAP, a więc zwrócić oręż ideologii przeciwko klasom będącym u władzy.

Dzieje się to na mocy zasady drugiej: walka klas opanowuje IAP, ponieważ jest zakorzeniona gdzie indziej, niż w ideologii, a mianowicie w Infrastrukturze, w stosunkach produkcji, będących stosunkami wyzysku, które konstytuują bazę stosunków klasowych.

[12] W dużej części. Ponieważ stosunki produkcji są przede wszystkim reprodukowane przez materialność procesu produkcji i procesu cyrkulacji. Nie powinno się jednak zapominać, że stosunki ideologiczne są w sposób bezpośredni obecne w powyższych procesach.

[13] Patrz przypis [13

[14Dla tej części reprodukcji, do której przyczyniają się: Aparat represyjny Państwa i Aparaty ideologiczne Państwa

[15] Stopniowe powiększanie królewszczyzny, zwiększenie ciężarów spoczywających na panach (w szczególności koszty wypraw krzyżowych), wyzwolenie wielu miast i wspólnot wiejskich (to znaczy zniesienie podatku płaconego panom), stworzyło we Francji w XII i XIII wieku bardzo przejrzysty system feudalny. Wiele gmin „wolnych” odzyskało podatki porzucone przez seniorów i zorganizowało wymiar podatku w sposób demokratyczny. Król, aby sfinansować wyprawy krzyżowe, dorzucił do powinności swych wasali kontrybucję na wyprawy, z których korzystali krzyżowcy, podczas nie krzyżowcy powinni byli przekazywać je do Skarbu Państwa (przyp, tłum) )

[16] Por. K. Marks, Ideologia niemiecka, w: Marks Engels Dzieła, tom 3.KiW Warszawa 1961, str. 28 (przyp. tłum)

[17] Używam tego terminu w znaczeniu bardzo współczesnym. Niestety, nawet w środowisku działaczy komunistycznych „wyjaśnienie” odchylenia politycznego (oportunizm z lewa lub z prawa), poprzez działanie „kliki” jest obiegową monetą.

[18] Uwaga tłumacza: podwójne „po prostu” występuje w tekście oryginalnym.

[19] Chodzi o liczbę mnogą i wielu autorów używa tej formy (uwaga tłumacza)

[20] Althusser posługuje się terminem „interpeller”, które posiada we francuskim następujące znaczenia: 1. Zwracać się do kogoś gwałtownie z żądaniem czegoś; 2. Wypytywać o tożsamość; 3. Wzbudzać w kimś echo; oraz oczywiście 4. Składać interpelację do kogoś lub czegoś. Pozostawiam termin w brzemieniu zbliżonym do oryginalnego, ponieważ pełni on funkcję pewnej kategorii teoretycznej, której znaczenie wynika z kontekstu. (przyp. tłum.)

[21] Która użycza prawniczej kategorii „podmiot prawa”, w celu uczynienia z niej pojęcia ideologicznego: człowiek jest z natury podmiotem.

[22] Lingwiści i ci, którzy odwołują się w różnych celach do pomocy lingwistyki, potykają się często na trudnościach, które polegają na tym, że nie dostrzegają gry skutków ideologicznych we wszelkich dyskursach - także samych dyskursach naukowych.

[23] Zauważcie: to podwójne użycie wyrażenia obecnie [actuellement] jest jeszcze jednym dowodem, że ideologia jest „wieczna”, ponieważ te dwa „obecnie”, są rozdzielone nie wiadomo jakim okresem czasu; napisałem to 6 czerwca 1969 roku, a nie wiadomo, kiedy wy będziecie to czytać.

[24] Interpelacja (zob. odpowiedni przypis) jest codzienną praktyką podporządkowaną określonemu rytuałowi. W praktyce „interpelacji” policyjnej przybiera jednak „specjalną” formę, kiedy chodzi o wezwanie [interpeller] „podejrzanego”. [gra słów. AS].

[25] Chociaż wiemy, że jednostka jest już zawsze podmiotem, będziemy nadal używać tego terminu, ponieważ jest wygodny, ze względu na kontrast, który tworzy.

[26] Cytuję w dowolny sposób, nie dosłownie, ale w „duchu prawdy”.

[27] Dla porządku, dla „ducha prawdy”, zacytuję fragmenty Księgi Wyjścia Starego Testamentu, pierwszy opis powołania Mojżesza: Księga Wyjścia 3,2: „Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. 3. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: „Podejdę, żeby przyjrzeć się temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala. 4, Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodzi, zawołał do niego ze środka krzewu: „Mojżeszu, Mojżeszu!”. On zaś odpowiedział: „Oto jestem”.(...) 3,11 A Mojżesz odrzekł Bogu: „Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?”. 3,12 A On odpowiedział: „Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze”. 3,13 Mojżesz zaś rzekł Bogu: „Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż mam powiedzieć?” 3,12 Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: „JESTEM, KTÓRY JESTEM”. W: Pismo Święte, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań Warszawa 1982, str. 72 .

[28] Dogmat Trójcy Świętej jest teorią podwojenia Podmiotu (OJCIEC) w podmiot (SYN) i jego zwierciadlaną relacją (DUCH ŚWIĘTY)

[29] Hegel (mimowolnie) był znakomitym „teoretykiem” ideologii, jako „teoretyk” Uniwersalnego Poznania, który nieszczęśliwie zakończył w ideologii Wiedzy Absolutnej. Feuerbach był zdumiewającym „teoretykiem” zwierciadlanej relacji, którą skończył nieszczęślwie w ideologii Istoty Ludzkiej. Aby znaleźć sposób rozwoju teorii gwarancji [une theorie de la garantie], trzeba by wrócic do Spinozy.

[30] Althusser używa terminu assujetissement, dla oznaczenia „upodmiotowienie”, ale także „ujarzmienia”. Zresztą podobnie postępuje Michel Foucault, gdy pyta o sposoby przekształcania jednostki ludzkiej w podmiot (A partir de quelle tecknai s’est forme lesujet?) , gdy ukazuje konkretne techniki i praktyki „ujarzmiające” (as–sujet–tissantes) go.

Cytat Przeżywając największy sukces bądź porażkę, przypomnij sobie w jaki sposób zostałeś poczęty,. Nie ma lepszego sposobu czy to na euforię czy na przygnębienie. EMIL CIORAN